IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mongolskie Lasy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
avatar
Liczba postów : 17
Join date : 18/09/2017

#1PisanieTemat: Mongolskie Lasy   Pon Paź 09, 2017 9:27 pm

Za murami odbudowanej po ataku demonów Mongolii znajdują się olbrzymie powierzchnie lasów, w którym według różnych bajek żyją niedobitki armii Władcy Demonów. Mówi się o biegającej na czterech nogach chupakabrze, która zjada rolnikom krowy, albo wampirach. Większość z nich to jednak zwykle wiejskie legendy rozpowszechniane przez ludzi, których bawi strach i zainteresowanie jakie budzą opowiadając je przy kuflu piwa w karczmie. Faktem jest, że Mongolskie lasy są głównie mieszanką drzew iglastych i iglastych, z niskim runem leśnym bez żadnych podmokłych terenów, gdzie wiele zwierząt jak króliki, sarny czy jelenie maja swoje domy. Co pewien czas można natknąć się tutaj na jakąś polanę, albo ruinę budynku, który kiedyś był strukturą miasta przed jego zniszczeniem przez demony. Lasem tym wiedzie również wiele szlaków handlowych, na których często można spotkać bandytów chcących wzbogacić się na nieuważnych kupcach, którzy nie zainwestowali w ochronę.
------

~MG~

Po zasięgnięciu informacji w biurze pośrednictwa najemniczej pracy cała wasza grupa udała się do karczmy "Przy zachodniej bramie", której nazwa dokładnie określała jej położenie na mapie. To właśnie za nią znajdowało się wyjście z miasta w stronę lasu, gdzie zbadać mieliście tajemniczy portal. W nim mieliście się spotkać, zapoznać, a także rozmówić z waszym zleceniodawcą, z radnym z Wydziału Bezpieczeństwa Magicznego Peterem Sigilem. Miał on na was oczekiwać o godzinie dwunastej w tym właśnie budynku.

Każdy z was do celu misji dotarł w inny sposób, dróg było w końcu wiele, ale wszystkim po wejściu do budynku okazałaby się przyjemna piwnica z odsłoniętymi, murowanymi ścianami, na których znajdowały się świecące lacrymy oświetlające pomieszczenie. Większą część sali zajmowały drewniane stoły i krzesła przygotowane dla gości, ale jeden z boków był barem, za którym znajdował się dość gruby karczmarz mierzący około 2 metrów wzrostu z wąsikiem pod nosem. Teraz zajęty był czyszczeniem kufi, gdyż gości było naprawdę niewiele. Jakaś grupka ludzi grała w karty przy jednym ze stołów popijając piwko. Poza wszelkiego rodzaju alkoholami w karczmie można było zamówić również różne obiadowe dania jak schabowy, czy potrawka z jelenia, a ceny były nawet przyzwoite. Widać było, że miejsce to było przeznaczone głównie dla najemników wszelakiej maści, ale dość czysta i schludna nie mogła zostać nazwana meliną. Przy jednym ze stołów siedział mężczyzna, dość bogato ubrany, mierzący około 170cm blondyn o dość chudej postawie ciała, stał i czytał jakieś papiery. Wydawało się, że to właśnie on był waszym pracodawcą i już wcześniej zjawił się w karczmie, aby wyczekiwać waszego przybycia.

---

Jest nas troszkę więc wprowadzę czas na odpis wynoszący... ok. 72h
Czas na pierwszy odpis do 12.10 godz. 20:00, ale jak odpiszecie wcześniej ja tez postaram się to zrobić
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 73
Join date : 26/09/2017
Age : 24

#2PisanieTemat: Re: Mongolskie Lasy   Wto Paź 10, 2017 6:21 pm

Co czuła, gdy szła na misje tego sama nie wiedziała. Niby nie miała być to pierwsza w jej karierze ale pierwsza jako członka Fairy Wings. Przynależność do gildii to zaszczyt i obowiązek. Nie chciała już na wstępie zawieść mistrza. Po załatwieniu wszystkich formalności i zaspokojeniu potrzeb Lilith udała się prosto do wyznaczonej karczmy. Zimno nieco jej doskwierało ale miała nadzieje, że podczas samej misji się rozrusza. Przez nieco dodatnią temperaturę śniegu pod jej stopami zmieniał się w nieprzyjemnie chlupiącą breje. O mało nie wywinęła orła podchodząc do drzwi. Na szczęście nikt tego raczej nie zobaczył. Nie ma to jak na wejściu zrobić z siebie pośmiewisko. Delikatnie zapukała i weszła do środka. Wnętrze wyglądała na schludne i przytulne. Zauważyła tylko kilku gości. Powodów do tego mogło być kilka z porą i okolicznościami na czele ale nie zamierzała o to pytać. Skinęła grzecznościowo wszystkim na przywitanie po czym rozglądnęła się raz jeszcze. Pomyślała, że to właśnie ów bogaty jegomość najbardziej nadaje się na zleceniodawce.
- Dzień dobry, czy to pan kazał nam tu przybyć? - spytała kłaniając się delikatnie.
Chyba zjawiła się tu pierwsza ale wolała zacząć bardziej ogólnie. Nie chciała na razie wypytywać o szczegóły. Lepiej będzie jak usłyszą je wszyscy razem. Pozostawało jej więc czekać. Zastanawiała się kto jeszcze będzie uczestniczył w misji. Oby to byli ludzie z którymi mogłaby się jakoś dogadać. Praca u boku kogoś kto porozumiewa się za pomocą pojedynczych słów mało co jej się uśmiechała. Zamówiła filiżankę herbaty i w zamyśleniu spoglądała przez okno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 114
Join date : 27/09/2017
Age : 22

#3PisanieTemat: Re: Mongolskie Lasy   Wto Paź 10, 2017 10:58 pm

Dotarcie na miejsce spotkania sprawiło jej więcej problemów niż z początku przypuszczała, że to w ogóle możliwe. Wpierw zatrzymali ją na wejściu do miasta, później przy próbie wymiany pieniędzy próbowano jej wmówić, że klejnoty są fałszywie, a jeszcze później na targu ktoś próbował się z nią targować co zbyt mądre nie było patrząc na jej charakter. Dyskusja więc została ucięta natychmiastowo, ale Hani mimo to humor miała średni kiedy już powoli doczłapywała się do karczmy. Sama jej nazwa była łatwa do odczytania, ale orientacja w terenie Shin już niekoniecznie współpracowała, ostatecznie więc wynajęła jakiegoś dzieciaka za drobne by ją zaprowadził.
Na miejscu przekroczyła próg rozglądając przy tym uważnie i wypatrując potencjalnego pracodawcy, a może jakiejś konkurencji. Dostrzegając mężczyznę o którym jej mówiono, a obok niego jakąś dziewczynkę uśmiechnęła się kpiąco. Takie chucherko wybiera się razem z nią? Lepiej aby nie zostawała w tyle i jej nie spowalniała, Hani bowiem nie ma w zwyczaju czekać na resztę... towarzyszy. Dosiadając się do stolika bez ani jednego słowa jedynie skinęła im głową na powitanie. Skoro mężczyzna nie zaczął od razu przemowy znaczy, że na kogoś jeszcze czekali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
avatar
Liczba postów : 79
Join date : 23/08/2017

#4PisanieTemat: Re: Mongolskie Lasy   Sro Paź 11, 2017 3:20 pm

Z dotarciem do miasta zielonowłosy nie miał większych problemów. Jednym transportem dotarł w okolice, a drugim już na miejsce. Ze strażnikami też nie miał większych trudności, no wyłączając ich krzywe spojrzenia po zerknięciu w jego papiery. Cóż jeśli chodziło o to, to Keigar zbytnio się nie dziwił, w końcu jego gildia wzięła sobie trochę Fiore i założyła własne państwo. Jakby nie patrzeć niektórzy dalej mieli im to za złe. Chłopak jednak się tym zbytnio nie przejmował, gdyż jego gildia i tak była bardzo szanowana, a wrogość poszczególnych osobników zazwyczaj ograniczała się właśnie do tych nieprzychylnych spojrzeń. Do takich rzeczy jednak zielonowłosy z łatwością przywykał. Nie wiedząc gdzie znajduje się dany lokal spytał o drogę kilku przechodniów. Szczęśliwie ci byli skorzy wskazać chłopakowi właściwą drogę, więc nie musiał błądzić. Dlatego też po zaledwie kilkunastu minutach znalazł się przed drzwiami właściwej karczmy. Bez żadnego zawahania otworzył je i wszedł do środka. Następnie by rozeznać się w sytuacji rzucił okiem po wnętrzu. Ci grają w karty, tamci piją, tam jakaś zakochana para... O Hani, Ali i ktoś drogo ubrany, więc to chyba zleceniodawca. - Rzucił w myślach. Po chwili nieśpiesznym krokiem udał się w stronę tamtego stolika.
- Witam, jestem Keigar De Mertio. Przyszedłem w sprawie misji związanej z portalem. Czy to pan jest zleceniodawcą? - Odparł uprzejmym tonem gdy podszedł.
Cóż najpierw praca, jak obgada z kwestie związane z misją to będzie czas na rozmowy z znajomymi.

_________________
Battle Theme
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 17
Join date : 18/09/2017

#5PisanieTemat: Re: Mongolskie Lasy   Czw Paź 12, 2017 9:57 am

~MG~

Wszyscy uczestnicy misji z większymi lub mniejszymi problemami dotarli punktualnie do karczmy "Przy Zachodniej Bramie" oraz dostrzegli wyróżniającego się mężczyznę, którego słusznie uznali za przedstawiciela rady miasta, która wynajęła was jako najemników celem zbadania niewyjaśnionej ciągle anomalii. Sam karczmarz tylko na chwilę uniósł swoją głowę, aby zobaczyć wasze twarze i zapamiętać, aby zorientować się, kto przychodzi do jego karczmy, chociaż póki nikt nie robił problemów i płacił raczej miał gdzieś to, kogo wpuszczał do środka. Goście nawet swoim spojrzeniem nie raczyli was uraczyć, widocznie byli to stali bywalcy, którzy wiedzieli o tym, że naprawdę różni ludzie pojawiali się tutaj, a potem odchodzili, karczma w której przebywali była w końcu najbliższa zachodniemu traktowi i odwiedzana była w równym stopniu przez kupców, najemników oraz wszelkiej maści podróżników.

Jedyną osobą, która naprawdę zainteresowała się waszym wejściem do budynku był bogato odziany mężczyzna, do którego podeszliście, a dwójka z was nawet się należycie przywitała. Mężczyzna starając się przywitać z należną wam uprzejmością wstał ze swojego krzesła, delikatnie się pokłonił w geście przywitania oraz odezwał:
- Witajcie. Nazywam się Peter Sigil, jestem radnym Wydziału Bezpieczeństwa Magicznego i reprezentantem wydziału jeśli chodzi o problem dziwnego rozłamu rzeczywistości, który napotkaliśmy niedawno, którego nie potrafiliśmy zbadać.
Po przedstawieniu się mężczyzna wyciągnął swoją prawą rękę do Alonse, która była pierwsza i przedstawiła się, aby uściskać jej dłoń. Nie zależnie czy dziewczyna odwzajemniłaby gest również podając swoją prawicę chwilę później skieruje swoją dłoń do Hani, a potem do Keigara. Jeśli chodziło o gest przywitania się kobiety miały tutaj pierwszeństwo więc mężczyzna musiał trochę poczekać z grzecznościami. Mocny uścisk dłoni na pewno mógł zwiększyć wzajemne zaufanie uczestników misji.

- Barman, poproszę dwa litry soku jabłkowego w dzbanku i cztery szklanki dla nas - krzyknął do barmana, a potem zwrócił się do was - Dobrze przejdę od razy do rzeczy - Ostatnio doszły nas słuchy od leśników o tym, że na jednej z polan w Mongolskich Lasach pojawiła się dziwna anomalia. Oczywiście nie nazwali jej tak, nazwali ją portalem do świata demonów, chociaż ta wersja również mogłaby okazać się prawdziwa. Po tym, gdy jeden ze świadków zaprowadził członków Wydziału Bezpieczeństwa Magicznego na miejsce oczom nam ukazało się coś jakby rozpadlina w czasoprzestrzeni coś, jakby portal do innego miejsca. Próbowaliśmy oczywiście ustalić dokąd mógłby on prowadzić oraz kto go stworzył, ale użyto dość silnych barier, na tyle silnych, że wejście w strukturę portalu było dla nas niemożliwe. Mniejsza o ten naukowy bełkot. Portal ten może być wielkim zagrożeniem dla nas, jak powiedziałem, nie jest wykluczone, że prowadzi nawet do świata demonów i przez niego ma przejść po raz kolejny armia władcy demonów, aby rozpętać w naszym świecie wojnę. Równie dobrze portal może również prowadzić do toalety bogatego szlachcica, albo po do innego kraju. Po analizach doszliśmy do wniosku, aby sprawdzić, gdzie ta rozpadlina prowadzi oraz kto ją stworzył, trzeba wejść do środka. I tutaj wkraczacie wy - najemnicy. Nasz wydział niespecjalnie ma ludzi, którzy zajęliby się tego typu wyzwaniem, ale funduszy mamy wystarczająco, aby wynagrodzić wam taką podróż. 750 K dla każdego z was będzie chyba odpowiednim wynagrodzeniem za tego typu misję? Czego od was oczekuję? Zaprowadzę was na polanę, o której wspomniałem, a wy przejdziecie przez portal, zbadacie co jest wewnątrz, potem wrócicie i zdacie mi raport. To wszystko. Macie jakieś pytania?

Po tym wywodzie pracodawca spojrzał na was pytająco oczekując jakiś pytań, aby odpowiedzieć na rzeczy, które przez przypadek mógł pominąć w swoim dość długiej przemowie. W międzyczasie pojawił się karczmarz, który przyniósł w przezroczystym, czystym dzbanku sok jabłkowy, który chwycił was pracodawca i wypełnił przeznaczone dla was szklanki tym napojem, następnie rozdając go wam. Jeśli spróbowalibyście jego smaku, dowiedzielibyście się, że musiał to być naprawdę świeży sok, gdzieniegdzie poczuć mogliście jeszcze miąższ z jabłek, był nieco kwaskowy, ale widocznie takie właśnie były użyte składniki.

Czas na odpis do 14.10 godz. 21:00
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 73
Join date : 26/09/2017
Age : 24

#6PisanieTemat: Re: Mongolskie Lasy   Czw Paź 12, 2017 2:45 pm

Na innych długo nie musiała czekać. Jako pierwsza dołączyła do nich rudowłosa dziewczyna. Już po jej minie wywnioskowała, że niezbyt przypadła jej do gustu. Chyba uważała ją na za balast. Przez moment chciała się do niej odezwać ale zrezygnowała. Może potem znajdą jakiś wspólny język. Jednak to kolejny uczestnik ich wyprawy sprawił najbardziej ją zszokował. Był to nie kto inny jak sam Keigar. Więc jednak dobrze myślała, że coś urwał, gdy rozmawiali o misji. Tylko czemu usiadł obok niej tak bez słowa. Czyżby wolał udawać, że jej nie zna?
- Mogłeś mi powiedzieć, że masz to samo zadanie - zaśmiała się dając mu delikatnego kuksańca w ramię.
Nie było jednak czasu na pogawędkę bo ich zleceniodawca od razu przeszedł do setna sprawy. W sumie od razu u niej zapunktował tym, że zamiast alkoholu zamówił sok jabłkowy. Widać było, że był profesjonalistą, który dba o swych pracowników i nie chce już ich na starcie upijać jakimś alkoholem. Nie miała więc najmniejszych uporów by odwzajemnić uścisk jego dłoni. Upiła łyk i stwierdziła, że jest naprawdę pyszny. Nic poza jabłkami i to świeżymi. Lubiła te owoce.
- Jakie to dobre - pochwaliła napój.
Po wyjaśnieniach radnego od spraw bezpieczeństw magicznych było jasne, że niewiele o owym portalu wiedzą. Nie mogła mieć pretensji do jego podwładnych, że nie sprawdzili tego sami. W końcu nie wszyscy byli magami i tak ryzykowna wyprawa mogłaby być ponad ich siły. Jakkolwiek wylądowanie w czyjejś toalecie wydawało się nawet zabawne to perspektywa wkroczenia do salonu jakiegoś demona podczas ich rodzinnego zjazdu raczej odstraszała. Nawet we trójkę mogliby mieć problemy z pojedynczym przedstawicielem owej rasy. Nikt jednak nie powiedział jej, że mają pozabijać wszystko co tam znajdą, więc chyba wszystko było w porządku i w razie niebezpieczeństwa zawsze mogą zawrócić i zameldować o zarażeniu. Ona sama nie miała pytań. Skoro sam Peter Sigil nie wiedział nawet kto go stworzył raczej daremne by było wypytywanie o jakieś bardziej dokładne szczegóły. Sama zapłata była nawet interesująca ale dużo bardziej niż na kryształach zależało jej na doświadczeniu, a na tak nieprzewidywalnej misji najpewniej go przybędzie. Dlatego też tylko kiwnęła głową na znak zrozumienia i czekała na odpowiedź innych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 114
Join date : 27/09/2017
Age : 22

#7PisanieTemat: Re: Mongolskie Lasy   Pią Paź 13, 2017 8:23 pm

Zguba odnalazła się szybciej niż ktokolwiek by się tego spodziewał. Wkroczenie do środka Keigara sprawiło, że Hani uniosła jedną brew górę posyłając mu też pytające spojrzenie i uznając, że zapyta go o to później. Zabawny zbieg okoliczności, że oboje wybrali tak niebezpiecznie zlecenie, zwłaszcza dla kogoś o ich zdolnościach bo właściwie kto wie co czeka ich na miejscu zdarzenia. Szajce bandytów na pewno dadzą rade, ale demony mogą być problemem na taką skalę, że nawet szkolenie z czasów wojny niewiele się przyda. Może i panował jako taki „pokój”, ale te stworzenia były tak samo brutalne i krwiożercze jak dawniej, zbierając swe żniwo bez litości.
Zarówno miłe powitanie Keigara jak i jego profesjonalizm nieco imponowały Hani, ale jej druga część osobowości otwarcie wołała, że taka wymiana uprzejmości to stara czasu, dlatego sama nie traciła go na odzywanie się. W ciszy zajmowała swoje miejsce przy stoliku do momentu kiedy mężczyzna nie rozpoczął swojej przemowy podczas której przyniesiono im napitek.
Jego ukłony jak i przedstawienie się zupełnie przemilczała, ale wzrok zatrzymała wpierw na dziewczynie siedzącej przy sąsiednim krańcu stołu i w milczeniu obliczała szanse na to, że uda im się ją zgubić po drodze. Generalnie jeden towarzyszy by jej wystarczył i jakaś mała ciamajda nie była potrzebna, jednakże nie powiedziała nic z tego na głos uznając, że byłoby to zbyt niegrzeczne i lepiej nie robić sobie wrogów jeszcze przed samym zadaniem. Zamiast tego więc skupiła się na monologu mężczyzny i kiwała głową gdy przystawał by złapać oddech i sprawdzić czy wszystko na pewno zrozumieli. Głos zabrała dopiero gdy skończył, a pozostali przed nią spróbowali soku.
- Jaka jest szansa na to, że w ogóle stamtąd wrócimy? Skąd mamy wiedzieć, że ten portal nie jest pułapką? - Jej podejrzenia nie do końca były przesadzone bo ostrożności nigdy za wiele, a według tego co usłyszeli przejście przez magiczne wrota mogło ich zaprowadzić dosłownie gdziekolwiek. - Czy ta misja nie powinna dotyczyć wyłącznie magów klasy S i wyżej? - Jej nieco kpiący ton głosu na pewno zwróci uwagę zarówno towarzyszy, ale też zleceniodawcy. Na misje samobójcze jeszcze nie planuje się wybierać więc Shin zdecydowanie wolała się dowiedzieć na czym stoi i czy zapłata jaką mają otrzymać nie jest przypadkiem zbyt mała. - Te bariery wokół portalu mogą nikogo nie przepuszczać, ale co jeśli w starciu z mocą magiczną wywołają jakąś reakcję po której któreś z nas zginie? - Miała tak wiele pytań, że wątpiła w to czy reszta nadąży za jej tokiem rozumowania, ale teraz podpierając się na stole dłońmi czekała na odpowiedź mężczyzny. Lepiej aby była ona w jakikolwiek sposób pomocna inaczej ona zwija się z tego grajdołka i wraca szukać innego zadania.


Ostatnio zmieniony przez Hani dnia Nie Paź 15, 2017 4:32 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
avatar
Liczba postów : 79
Join date : 23/08/2017

#8PisanieTemat: Re: Mongolskie Lasy   Sob Paź 14, 2017 4:34 pm

Już same miny i reakcje dziewczyn były warte tego by tu przyjść. Cóż by urozmaicić sobie życie trzeba się czasem tam pojawiać, gdzie ludzie się ciebie nie spodziewają. Ech, nie umie rozdzielić spraw prywatnych od pracy. - Westchnął w myślach. Nie chcąc się zachować nieprofesjonalnie po prostu uśmiechnął się do Ali i mrugnął porozumiewawczo prawym okiem. Hani na szczęście nie była chętna do rozmów niezwiązanych z misją, więc nie musiał wymyślać metod komunikacji z nią. Co do przywitania pana Sigila naturalnie Keigar wysłuchał go dokładnie.Cóż nie przekręcanie nazwiska, imienia i stanowiska zleceniodawcy zdecydowanie jest w dobrym tonie. Gdy nadeszła jego kolej na uścisk dłoni odpowiedział mocnym i zdecydowanym chwytem. Wolał aby nie wątpiono w jego siłę. Co do zamówienia soku rozbawiło go ono, lecz nie dał tego po sobie poznać. Tak czy siak podczas przemowy zleceniodawcy wypił sobie szklaneczkę. Trzeba przyznać że ten lekko kwaskowaty smak był czymś co lubił. Jeśli chodziło o informacje dotyczące zlecenia, to było parę kwestii do przemyślenia. Chciał też zadać kilka pytań, lecz znajoma go ubiegła. Część kwestii się pokrywała choć dziewczyna użyła przy tym zdecydowanie mocniejszych słów.
- Nie wie pan może, czy ktoś już próbował przejść przez ten portal? - Spytał uprzejmym tonem z lekkim uśmiechem. - W tę albo tamtą stronę? - Dodał po chwili tym samym głosem.
Postanowił skonkretyzować pytanie by nie było żadnych nieporozumień.

_________________
Battle Theme
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 17
Join date : 18/09/2017

#9PisanieTemat: Re: Mongolskie Lasy   Sob Paź 14, 2017 6:47 pm

~MG~

Każdy z uczestników misji dość szybko wyrobił sobie zdanie o swoich towarzyszach opartych, albo na obecnym zachowaniu jak w przypadku Hani i Alonse, albo znali się już wcześniej i wiedzieli czego mogli się spodziewać od siebie nawzajem. Sok, którym zostali poczęstowani wyraźnie smakował gościom, a szatynka nawet pochwaliła go, co sprawiło, że oczy karczmarza zaświeciły się na chwilę na usłyszaną pochwałę o produktach, które dostarczał gościom. Dziewczynie z pewnością wystarczyły informacje, które udzielił im jeden z członków rady miasta, w końcu miał dość długi monolog, ale jak widać ciągle pozostałe nierozwiane kwestie, a te postanowiła poruszyć najpierw Hani, a potem Keigar zadając swoje pytania, na które Peter Sigil odpowiedział zaraz po tym, gdy delikatnie nawilżył swoje gardło wcześniej przyniesionym sokiem jabłkowym.
- Niestety, nie mamy takie pewności - nie mam zielonego pojęcia, co możecie zobaczyć w środku, dlatego pierwotnie chciałem wysłać czteroosobową grupę, ale względu na brak wolnych najemników oraz zagrożenie jakim rozpadlina może być postanowiliśmy ograniczyć liczbę zatrudnionych do waszej trójki. Faktycznie może to być pułapka - wtedy waszym zadaniem będzie tylko ucieczka i zaraportowanie nam o tej sytuacji. Tak jak wspomniałem waszym zadaniem w tej misji będzie nie walka, a rekonesans, chociaż jeśli spotkacie jakieś potwory nie zabronię wam walki z nimi. Jeśli będą zbyt silne, wtedy poprosimy o pomoc silniejszych magów. - oznajmił spokojnym głosem mężczyzna, dając jednocześnie do zrozumienia, że jeśli będą w stanie to pozbycie się potworów też byłoby mile widziane po ich powrocie - Głupio byłoby prosić najsilniejszych magów o pomoc, gdyby miało okazać się, że przedostaną się oni do jakiejś karczmy bez potworów. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to ryzykowna misja, ale najbardziej prawdopodobna jest jednak teleportacja w jakieś nieszkodliwe miejsce... tak mi się wydaje.
Potem dziewczyna zadała pytanie dotyczące tego, co się stanie jeśli zginą przez jakąś reakcje z mocą magiczną. Radny podrapał się po nieowłosionej brodzie i przez chwilę zamyślił w końcu nie powie im "Wtedy postawimy wam ładny pomnik i osobiście zadbam o to, aby co rok na wszystkich świętych zapłonął jakiś znicz", chociaż odpowiedź ta zapewne byłaby najbliżej prawdy. Gdyby nie było żadnego zagrożenia pewnie sam przeszedłby przez portal, ale nie miał pojęcia, co się stanie, gdy człowiek przekroczy ten portal, a w szczególności mag, dla ogólnego bezpieczeństwa musieli jednak wysłać magów, aby zbadali ten teren ryzykując własne życie. Sigil zawsze myślał, że za to właśnie najemnicy są tak solidnie wynagradzani, że ryzykując własne życie zapobiegali ewentualnemu złu strzegąc słabszych mieszkańców miast.
- Ryzyko jakieś tam jest, ale wiewiórkom, które tam eksperymentalnie rzuciliśmy tam nic się nie stało - skłamał wasz pracodawca, gdyż w sumie nigdy nie pomyślał, że taki eksperyment mógłby się przydać na cokolwiek, w końcu wiewiórka nie wróci i nie zaraportuje, co jest w środku - Znaczy nie wyszły z portalu, ale też nie usmażyło ich na miejscu więc chyba wszystko było pomyślnie. Kolejnym krokiem jest więc wysłanie przez nas magów, wierzę, że nic wam się nie stanie, że wrócicie cali, w końcu ktoś musi pójść, taka rozpadlina w czasoprzestrzeni jak wiecie może być dość niebezpieczna dla obywateli Nowej Mongolii, a właśnie naszym, nie tylko moim jako radnego, ale również waszym zadaniem jest zapewnienie bezpieczeństwa słabszym, mylę się? To co podejmiecie to ryzyko?
Po tym dialogu wasz pracodawca spojrzał na was chcąc się upewnić, że po jego słowach i potwierdzeniu, ze jednak istnieje jakieś tam ryzyko nie rozmyślicie się i nie pójdziecie szukać innych, bardziej bezpiecznych misji, albo takich, po których przynajmniej wiecie czego się spodziewać. Sam Peter Sigil nie wiedział, czego się spodziewać po portalu, wiedział, że jeśli odmówicie będzie musiał rekrutować nową grupę magów, a to zajmie dość sporo czasu, być może zbyt dużo i miasto znajdzie się w zagrożeniu. Miał nadzieję, ze nie będzie to konieczne i obecna najemnicza grupa, którą zebrał za pośrednictwem ogłoszenia nie rozmyśli się i wykona należycie misji raportując o tym czym jest wcześniej wspomniana rozpadlina. W trakcie odpowiedzi na dość trudne pytania Hani pracodawca zdążył wypić szklankę swojego soku i wtedy zwrócił się do Keigara odpowiadając na zadane przez niego pytanie.
- Z tego co wiem to tylko nasze wiewiórki - dalej trzymał się swojego kłamstwa radny, tak naprawdę z tego, co on wiedział nikt do tej pory nie próbował przekroczyć rozpadliny - Oczywiście to tylko moja wiedza, bardzo możliwe, że ktoś już to zrobił, w końcu portale powstają zwykle po to, aby kogoś przenieść z punktu A do punktu B, rzadko powstają po to, aby zdobić otoczenie. Nie sądzę również, aby ktoś był w stanie stworzyć tak potężny magiczny prank dla rady miasta. Nie znam jednak szczegółów, a odpowiadając na Pana pytanie - bardzo prawdopodobne, że ktoś go już przekroczył, ale nie mam pojęcia, kto tego dokonał i kiedy. Nic nie wiem, aby ktoś tego dokonał.
Zleceniodawca odpowiedział już na wszystkie zadane przez was pytania mógł więc płynnie przejść do dalszej części misji.
- Jeśli rozjaśniłem wszystkie niejasności ruszajmy, lepiej zacząć misję póki świeci słońce, noc sprzyja pojawianiu się potworów, no i ogranicza widoczność, dlatego zadania lepiej wykonywać w środku dnia - oznajmił zgodnie z prawdą Sigil - Jeśli jednak są jeszcze jakieś pytania odpowiem wam na nie w trakcie drogi, w końcu można również iść i rozmawiać.
Po tych słowach radny wstał ze stołka na którym siedział, odstawił barmanowi szklankę z sokiem, aby ten nie musiał chodzić, a następnie zapłacił pieniędzmi ze skórzanego mieszka za napój dla wszystkich tak więc wy nie musieliście już opłacać żadnych dodatkowych opłat, aby nie tracić czasu udał się po schodach do góry powoli wychodząc z karczmy na świeże powietrze, aby udać się dalej do bramy i powoli w stronę rozpadliny. Zgodnie z jego słowami sugerowane było pójście za nim w końcu od zobaczenia samego portalu do tej pory nikt nie umarł, a aby wykonać misję zobaczenie go wydawało się niezbędne.

Czas na odpis do 17.10 godz. 15:00, ale jak odpiszecie wcześniej też to zrobię.

Ah i jeszcze dodam, ze jak na razie kolejność odpisów jest dowolna : 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 73
Join date : 26/09/2017
Age : 24

#10PisanieTemat: Re: Mongolskie Lasy   Sob Paź 14, 2017 10:06 pm

Wyczuła, że pod naporem pytań jej towarzyszy ich pracodawca nieco się zestresował. Wprawdzie nie miała dość zdolności analitycznych by wyczuć, czy to kłamstwo ale bez trudu wyłapała napięcie w jego głosie. Kiedy usłyszała tylko o wiewiórkach momentalnie zmarszczyła brwi. Choć pracodawca mógłby pomyśleć, że go przejrzała prawda była inna. Ona nie cierpiała osób eksperymentujących na zwierzętach. Jedyną dobrą stroną tej informacji był fakt, że miała dar porozumiewania się ze zwierzętami.
- Jeśli faktycznie tam są zwierzęta to może z nimi porozmawiam - zasugerowała zupełnie nie świadoma, że jej pytanie może jeszcze bardziej zakłopotać zleceniodawcę - Skoro anomalia pojawiła się w ich naturalnym środowisku to muszą mieć przynajmniej jakieś przeczucia względem niej. Przy odrobinie szczęścia może któreś zapamiętało moment, gdy owa anomalia się pojawiła.
Nigdy nie wątpiła w zwierzęcy instynkt co w przeszłości pozwoliło jej uniknąć niejednej pułapki. Lubiła to. Towarzystwo zwierząt odpowiadało jej zdecydowanie bardziej niż ludzi. Nie żeby była jakimś odludkiem tylko po prostu łatwiej było jej się z nimi dogadać. Co do zagrożenia to zdawała sobie sprawę już przed podjęciem zgłoszenia. Już w czasie wojny wielokrotnie doświadczyła tego, że czasem istna błahostka może doprowadzić do śmierci. Jak wielu potężnych magów umarło przez istny zbieg okoliczności. Ktoś się potkną i niefortunnie upadł. Inny zadławił się kęsem jedzenia, gdy w trakcie przełykania wybuchł śmiechem. Oczywiście nie porównywała tych wypadków z bezsensownym pchaniem się na śmierć ale idea była podobna. Po drugie szli grupą co niwelowało szansę na to, że polegną. No i jeszcze dochodził fakt, że ona sama lubiła pomagać innym. Tak po prostu. Dlatego też nie zamierzała się wycofywać. Kiedy już Sigil powiedział wszystko co miał do powiedzenia bez słowa ruszyła za nim. W końcu kiedyś muszą zacząć, a jeśli faktycznie było zagrożenie dla miasta to wypadła jak najszybciej je zniwelować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 114
Join date : 27/09/2017
Age : 22

#11PisanieTemat: Re: Mongolskie Lasy   Nie Paź 15, 2017 5:22 pm

Od samego początku tak zdawkowo opisane zadanie budziło jej niepokój, ale też ciekawość i dlatego stawiła się w ogóle na miejscu tego spotkania. Teraz zaś żałowała, że kiedykolwiek przyszło jej to do głowy. Mogłaby zostawić tę obcą dziewczynę samą sobie bo nie miała nawet pojęcia jak się nazywa ani kim jest dlatego była jej obojętna, inaczej zaś sytuacja przedstawiała się przy Keigarze. Miała względem niego mały dług wdzięczności, wciąż aktualny i do spłacenia dlatego nie wypadało jej teraz od tak zniknąć. Wbrew samej sobie więc siedziała słuchając wszystkich odpowiedzi Sigila i jej niedowierzanie oraz podejrzliwość rosły z każdą sekundą. Mężczyzna nie tylko starał się ich uspokoić w sposób stanowczo zbyt zapalczywy to jeszcze robił to z pomocą argumentów, których prawdziwość mogła podważyć jednym celnym kontrargumentem. Dlaczego więc tego nie zrobiła? Ten cholerny dług nie dawałby jej spokoju do końca życia gdyby Keigar jednak się tam udał i zginął gdzieś w środku, a ona nie dostałaby już możliwości na jego spłacenie. Tylko dlatego nie wstała i nie opuściła tego przeklętego miejsca, które mogło być właśnie świadkiem jak podpisują na siebie wyrok śmierci. Mimo pozostania nie zamierzała jednak siedzieć cicho, zdecydowanie w tej historii to nie należy do jej roli.
- Nie macie więc żadnych potrzebnych nam informacji poza faktem, że organizm żywy nie spala się od razu w kontakcie z powierzchnią portalu. Co się jednak dzieje dalej pozostaje tajemnicą i idziemy właśnie na prawdopodobnie samobójczą misję. - Jej kpiący ton głosu z poprzedniego wypowiedzi tylko się nasilił gdy przybrała wygodniejszą pozycję na swoim siedzeniu i zmierzyła mężczyzną najbardziej pogardliwym spojrzeniem na jakie było ją stać. - Nagroda nie jest współmierna temu co możemy spotkać w środku. Oznaczenie misji też nie oddaje jej istoty ani niebezpieczeństwa, które na nas czeka. - Miała nadzieję, że nie jest jedyną rozsądną istotą w tym pomieszczeniu i reszta także weźmie udział w dyskusji, a może i negocjacjach. Ceniła sobie bowiem swoje życie wyżej niż kilkaset klejnotów.
Jej uznanie dla zielonowłosego towarzysza jeszcze wzrosło gdy podłapał temat jej własnych pytań i wątpliwości. Czyli nie jest w tym sama i ktoś jeszcze widzi problem tego o czym była mowa przez urzędnika.
- Pójdę tam ponieważ mam dług wobec niego. - Wskazała ruchem głowy na De Mertio, a następnie dodała. - Ale nawet jemu nie pozwolę tam iść jeśli zapłata nie będzie adekwatna do naszych wysiłków. - Zdecydowanie nie pozwoli się oszukiwać w taki sposób, nieważne słownie czy na pieniądze. Nie dopuści do jednego ani do drugiego, a i swojego znajomego nie puści tam żeby pracował za bezcen.
Co do małej nie miała wątpliwości, że jeśli ich dwójka by się wycofała to dziewczę nie będzie takie głupie by pchać się tam samej, przynajmniej taką miała nadzieję bo przekonywanie jej, że oszalała w wypadku przeciwnym byłoby dla niej czystą stratą czasu i energii.
Późniejsze słowa mężczyzny o obowiązku względem „ojczyzny” tylko pogłębiły jej pogardę dla niego i jemu podobnych. Ona nie ma żadnych obowiązków względem tego miejsca bo tu nie przynależy, jest wolnym duchem i najemniczką, a nie wojownikiem dla państwa. W swoim życiu już wystarczająco poświęciła dla tej idiotycznej idei społeczeństwa.
- Myli się pan od samego początku. Nie przynależę do tego państwa więc nie jestem wam nic winna. Ja nic nie muszę i nie jest moim obowiązkiem ratowanie w razie czego kogoś kto nie nadąży z ucieczką, żeby to było jasne. - Już wszyscy znali jej podejście, a także powód dla którego nadal nie opuściła pomieszczenia chociaż miała na to wielką, nieprzemożną ochotę. Cholerne miękkie serce i poczucie do spłacania zaciągniętych długów.
Dalej już nie podejmowała polemiki, a podobnie jak jej towarzysze opróżniła swoją szklankę soku podczas gdy Peter kontynuował swój bzdurny monolog. Jej uwagę jednak przykuła wypowiedź dziewczyny. Czyżby magia porozumiewania się ze zwierzętami? A może coś więcej? W obecnych czasach można się spodziewać dosłownie wszystkiego.

Na informację o wymarszu podniosła się by bez słowa podążyć za nim, ale trzymała się możliwe jak najbliżej zielonowłosego posyłając mu zaniepokojone spojrzenia. Może gdyby znali się bliżej to nawet uczepiłaby się jego ramienia, ale na razie jej sympatia była względnie ograniczona, podobnie jak troska o jego życie i powodzenie tej misji. W najgorszym wypadku zniknie nie oglądając się za siebie, zawsze lepiej być żywym i dręczonym przez wspomnienia niż martwym i niezdolnym do zadość uczynienia komukolwiek chociażby w postaci pamięci o nim.
Spacer przez miasto, aż do bramy, przez nią oraz zbliżanie się dość szybkim krokiem do rozpadliny także pozostawiła bez słowa, ale esencję portalu wyczuła już z daleka i to co ujrzała na miejscu nie podobało jej się ani trochę. To zdecydowanie nie będzie podróż w bezpieczne miejsce, tego była już pewna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
avatar
Liczba postów : 79
Join date : 23/08/2017

#12PisanieTemat: Re: Mongolskie Lasy   Pon Paź 16, 2017 3:53 pm

Argumentacja zleceniodawcy była raczej średnio przekonywująca. W końcu kogo obchodzi kwestia rekonesansu, bądź walki jak człowiek nie wie czy samo wejście do portalu jest bezpieczne. Co do prawdopodobnych miejsc to tylko lekko westchnął na tą informację. Ta, a także prowadzić nad głęboką przepaść, gdzie nie czeka na nas zbyt miękkie lądowanie. - Skomentował w myślach. Nie powiedział jednak tego na głos. W końcu to Hani miała rolę złego gliny, Ali dość naiwnej optymistki, więc mu pozostało być rozsądnym profesjonalistą. Dlatego też własne komentarze zachowywał dla siebie, a pytania zadawał grzecznie. Do do kwestii wiewiórek miał wątpliwości, czy rzeczywiście chciałoby się im je łapać dla tej próby oraz czy w ogóle pomyśleliby o tym teście z wyprzedzeniem ale nie ważne w takiej kwestii i tak ciężko wierzyć na słowo. Pomysł Ali by pogadać wydawał się nawet interesujący, zastanawiało go jednak jak wiele zwierzęta mogą wiedzieć w tej kwestii. Co do Hani zdumiała go kwestia dlaczego jeszcze w ogóle rozważa tą misję. Cóż gdyby nie to, że już trochę ją znał to na pewno zrozumiałby to opacznie. Wątek służby ludziom i krajowi zignorował, nie miał zbyt wiele w tej sprawie do dodania, gdyż dziewczyna już całkiem ciekawie to skomentowała. Gdy mężczyzna zaproponował zmianę miejsca podążył z resztą. Po drodze rozglądał się leniwie po otoczeniu, cóż w razie czego warto wiedzieć jak samemu wrócić do miasta.
- Pozwoli pan, że o ewentualnym kontynuowaniu misji zdecyduję po przeprowadzeniu paru testów na portalu. - Odparł spokojnym, acz uprzejmym tonem z lekkim uśmiechem.
Następnie idąc dalej wzrokiem poszukiwał paru jakiś dłuższych łodyg łatwych do zerwana. Potrzebnym minimum było gdzieś koło metra.

_________________
Battle Theme
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 17
Join date : 18/09/2017

#13PisanieTemat: Re: Mongolskie Lasy   Pon Paź 16, 2017 4:53 pm

~MG~

Pracodawca idąc w stronę miejsca waszego zadania, prowadząc was najpierw przez bramę miasta, gdzie pozdrowił strażników, aby wiedzieli, że nie wychodzi z miasta nikt podejrzany udało się na pola, a potem do lasu. Najpierw szliście traktem, a potem wydreptaną ścieżką więc problemu z przedzieraniem się przez chaszcze na szczęście nie mieliście. Nie padało na was więc warunki atmosferyczne też zdawały się popychać was do misji dając do zrozumienia, że nic nie może pójść nie po waszej misji. W trakcie tej wędrówki padło wiele pytań, które zadała Alonso oraz Hani, a pracodawca w trakcie tej drogi nie uciekał od pytań, a starał się odpowiedzieć wam na wszystkie niejasności.
- To las więc zwierząt z pewnością znajdziesz tutaj mnóstwo - oznajmił mężczyzna na sugestie Alonse - Nie tylko wiewiórki - na miejscu będziesz mogła spotkać również dziki, sarny, różnego rodzaju ptactwo, jelenie oraz wiele innych zwierząt - lasy są ich pełny. - po chwili zwrócił się do Hani, która miała znacznie więcej pytań dotyczących misji oraz niejasności, które chciała rozwiać - Nie nazwałbym tego samobójczą misją, każda misja, która polega na zwiadzie jest ryzykowna, na tym właśnie one polegają - mogą okazać się banalne, albo trudne. Nie musicie jednak walczyć jak już powtarzałem. Wystarczy, że tam pójdziecie i sprawdzicie, co jest. Gdybym miał więcej informacji i wiedział wszystko o portalu to nie potrzebowałbym wynajmować osób, które mają za nas go zbadać
Celnie zauważył Peter, który chyba stał się lekko poirytowany podejściem Hani, która złościła się o to, że nie mają informacji o portalu. Przecież po to właśnie ich wynajął i za to im płacił dość ładną sumę, aby zbadali, co jest w środku
- Gdybym mógł wam powiedzieć, że za portalem znajduje się stado demonów, wtedy nie wysyłałbym was, a oddział szturmowy, aby ich pokonać. Misje zwiadowcze wiążą się z pewnym ryzykiem zawsze, nie wiecie, co spotkacie. To może umówimy się tak, ze w zależności, co spotkacie dostaniecie adekwatną nagrodę, skoro tak bardzo chcesz większej zapłaty? - zaproponował radny - Tylko wiesz jeśli jednak portal zaprowadzi was do toalety, wtedy nie dostaniecie nawet grosza. I nie mówię tutaj o obowiązku względem ojczyzny, a względem słabszych. Jak powiedziałem nagroda jest odpowiednia za takie zadanie, nie chcemy was oszukać. Jeśli jednak panience nie podoba się tego typ misji to droga do miasta wolna, zawsze może zawrócić.
Tak Sigil z pewnością nie lubił podejścia dziewczyny, mógł wynająć wielu magów, dlaczego w pośredniaku najemników dano mu taką dziewczynę, która myśli, że utarguje coś tak kiepskimi jego zdaniem argumentami. Poza tym miał swój budżet, nie mógł go przekroczyć. Naprawdę Peter nie potrafił ogarnąć cały czas, dlaczego dziewczyna czepia się o to, że dostanie za mało pieniędzy, bo nie wie nic o miejscu, które ma zbadać. Brakowało mu tej logiki. Po chwili jednak rozpromienił się, gdy usłyszał słowa Keigara.
- I to jest właśnie fachowe podejście droga Pani - powiedział wskazując na Keigara - Zamiast kłócić się, że misja jest zbyt niebezpieczna, że nie ma pani informacji trzeba jak fachowy mag zebrać te informacje najpierw to właśnie wasze zadanie, za które dostaniecie zapłatę. Oczywiście zgadzam się na wszystkie testy na portalu, do rozmowy ze zwierzętami też nic nie mam. Proszę brać przykład z Alonso i Keigara i myśleć o zebraniu informacji, zamiast o niebezpieczeństwie i pieniądzach.

Gdy kończył swoją przemowę dotarliście na miejsce zdarzenia polanę o rzucie okręgu o średnicy około 100 metrów. Sama polana raczej nie była jakoś specjalnie dziwna, wyglądała tak samo jak w pozostałych częściach lasu, co pewien czas znajdowały się jakieś krzewy i mniejsze drzewka. Hani udało się na polance znaleźć nawet jakiegoś jadalnego grzybka występującego tylko w Mongolii o tej porze roku. Było to jednak zdecydowanie za mało, żeby zrobić sos, ale może to dobry znak? Widać było, że portal nie miał żadnego odbicia na otoczeniu. Jedynym właśnie tajemniczą anomalią była rozpadlina w kształcie odwróconego o 90 stopni oka, której krawędzie były czarne, a wnętrze przypominało nocne niebo, tyle, że w kolorach czerwonym i czarnym. Rozpadlina miała jakieś 2.5 metra wysokości i 80cm szerokości, bez problemu można było przez nią przejść. Nawet po podejściu bliżej nie dało się zobaczyć, co znajduje się po drugiej stronie, ale dało się usłyszeć ciche "bzzzz". Ze zwierząt w okolicy zauważyliście pasącą się obok sarenkę, która nie wydawała się przestraszona waszą obecnością, w końcu zachowywaliście dystans około 60 metrów do niej.
- Jesteśmy na miejscu
Oznajmił wasz pracodawca.

No to, kto odważny?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 73
Join date : 26/09/2017
Age : 24

#14PisanieTemat: Re: Mongolskie Lasy   Pon Paź 16, 2017 6:29 pm

Właściwie to w przeciwieństwie do Hani nie miała większych zarzutów do zleceniodawcy za szczątkowe informacje. W zleceniu wyraźnie pisało, że to oni mają zbadać ów portal. Za to zainteresowała ją od razu owa rozpadlina. Niby pojawiła się od tak ale czy coś naturalnego powinno wydawać z siebie bzyczenie. Co, jak co ale odgłosem owadów to nie było. Grzyb nie za bardzo ją zainteresował. Był za mały nawet na kawałek prowiantu. Niby mogła za pomocą swej magii zmienić go w jakąś gruszkę ale jej rozmiar by się nie zmienił. Pocieszeniem był fakt, że ani grzybowi, ani okolicznej roślinności nic nie było. Cóż raczej nic radioaktywnego to nie jest. Po jakimś czasie dostrzegła małą sarnę. Gdyby wszyscy podeszli bliżej mogłaby się przestraszyć i uciec. Na szczęście z nią było nieco inaczej. Ruchem ręki dała znak swym towarzyszom by nieco się odsunęli. Jeśli chodziło o nią samą to sprawa była dużo prostsza. Naturalną częścią jej magii był nie tylko dar porozumiewania się ze zwierzętami ale też fakt, że te nie czuły przed nią lęku. Innymi słowy miała ogromny zwierzęcy magnetyzm. Niby przydatne ale czasem dziwnie jest obudzić się z wtulającym się w ciebie misiem. By było jasne - gdy zasypiała niedźwiadka tam nie było. Teraz mając przed sobą młodą samiczkę jelenia mogła łatwo zdobyć przydatne informacje.
- Hej maleńka - zaczęła spokojnie - Nikt nie chce cię skrzywdzić - zapewniła - Chcemy tyko zapytać, czy wiesz coś o tym tutaj portalu. Na przykład kiedy się pojawił lub kto za to odpowiada.
Gdyby nie wiedziała pozostawał jej jeszcze plan B. Mogła obwiązać się liną, drugi koniec podałaby towarzyszom po czym wskoczyła by do portalu. Po jakimś czasie Keigar i Hani najzwyczajniej by ją wyciągnęli ale była pewna przeszkoda. Co jeśli zginie przechodząc? Wiewiórki nie wróciły z powrotem jak wspominał zleceniodawca. Oczywiście przejście mogło być jednostronne ale bycie rozerwaną przez jakąś siłę wewnątrz tej anomalii raczej jej się nie uśmiechało. Martwa do niczego się nie przyda. Dlatego miała nadzieję, że sarenka coś wie. Z drugiej strony Keigar też miał jakiś pomysł, więc póki co bezpieczne możliwości jeszcze się im nie skończyły.

[Alonse* - to się nie odmienia na Alonso ;)]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 114
Join date : 27/09/2017
Age : 22

#15PisanieTemat: Re: Mongolskie Lasy   Pon Paź 16, 2017 9:35 pm

Jeśli młodszy od niej chłopak zaimponował Hani już wcześniej to teraz była pod wrażeniem jego zdrowego rozsądku w tej sprawie, spodziewała się po nim raczej zachowań zbliżonych do tych od towarzyszącej im dziewczynki i była naprawdę zadowolona, że chociaż on popiera jej wyjątkową ostrożność względem portalu.
Wszystkie odpowiedzi mężczyzny, który ich prowadził przemilczała bo nie zależało jej ani na jego opinii ani na bzdurach które opowiadał. Przyszła tutaj spłacić swój dług i kiedy to już się stanie będzie mogła wrócić do swojego życia najemniczki we względnym spokoju, z daleka od takich samobójczych zadań oraz prób zintegrowania jej z dziećmi. Jego próby wmanewrowania jej w prawdziwą kłótnię po prostu zbyła chłodnym spojrzeniem.
Nie miała nic osobistego do dziewczyny, która sama się przyznała, że potrafi się porozumiewać ze zwierzętami, przez co stała się odrobinę użyteczniejsza, ale jednocześnie Shin nie wymagała od niej za wiele i dlatego nie uważała jej do końca za pełnoprawnego sojusznika, a wręcz i za pełnoprawnego maga. To dziewczę wpierw powinno przejść jakieś szkolenia, podobnie jak wszyscy ci którzy byli na wojnie zanim zabrała się za takie zadanie.
Nie miała jednak w planach nikogo przekonywać do powrotu ani tym bardziej później chronić. Jeśli nadąży to może zmieni nieco o niej swoje zdanie, jeśli nie nadąży to prawdopodobnie postawi znicz na jej ewentualnym grobie, ale nie będzie się modlić ani zbytnio jej wspominać. Właściwie to nadal nie znają swoich imion i nie wiedziała nawet jak się do młodej zwracać więc nadrobi tę informację zanim przekroczą ten cholerny portal.
Złe przeczucia nie opuszczały jej nawet kiedy podniosła z ziemi jadalny grzyb; dostrzeżenie go wśród innych roślin okolicznego poszycia leśnego nie stanowiło dla niej zbytniego problemu i chwilę później wylądował w jej torbie na zasadzie talizmanu szczęścia, a nuż to coś da i wyjdą z tego wszystkiego cało.
Przyglądając się samemu magicznemu przejściu z odległości kilku metrów dostrzegła zarówno jego wielkość, szerokość, charakterystyczne barwy oraz fakt, że nie wyglądał na zbyt stabilny, istniała więc opcja że zaprowadzi ich jedynie w jedną stronę i nigdy stamtąd nie wrócą. Czy chcieli więc podejmować takie ryzyko? Postanowiła, że dla ułatwienia im wszystkim tego zadania gdy tylko urzędnik zniknie im z oczu spróbuje namówić pozostałą dwójkę do połączenia z nią umysłami. Wszystko tylko po to by w razie ataku nie musieli marnować oddechu na słowa, przekaz myślowy był też szybszy i przede wszystkim nie zależał, aż tak bardzo od dystansu jak głos przeciętnego człowieka. Na ten moment jednak tak jak pozostali postanowiła zrobić własny test na portalu.
Wraz z pomocą swoich zdolności w trakcie rozmowy dziewczyny i zwierzęcia, Hani podniosła z ziemi kamień i przesuwając dłonią w powietrzu powoli skierowała go w stronę portalu, a potem pchnęła. Jeśli efekt będzie nijaki będzie znaczyło to tyle, że powinni przeżyć podróż oraz zetknięcie z portalem bo kamień nasączony został cząstką jej magicznej mocy, może naprawdę niewielką, wręcz drobną, ale wciąż wystarczającą aby uruchomić ewentualne bariery i pułapki magicznego przejścia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
avatar
Liczba postów : 79
Join date : 23/08/2017

#16PisanieTemat: Re: Mongolskie Lasy   Wto Paź 17, 2017 1:52 pm

Większość wypowiedzi zleceniodawcy zignorował, gdyż przeważająca cześć rozmowy była już dość kłótliwą dyskusją między nim, a Hani, no a przynajmniej w tą stronę już zmierzało. Natomiast gdy facet wspomniał, iż powinna bardziej zachowywać się jak on miał nadzieję, że dziewczyna nie poczuje się urażona. Cóż współpraca z kimś kto jest zdenerwowany z twego powodu nie należy do najłatwiejszych. Nie skomentował jednak tego, tylko lekko westchnął pod nosem. Gdy dotarli na miejsce rozejrzał się wokoło. Trzeba przyznać że nie licząc wyrwy w przestrzeni polana wyglądała całkiem naturalnie i zdrowo. Hmm, najwyraźniej portal nie rozprzestrzenia żadnego skażenia i wypaczenia. Przynajmniej tyle dobrze. - Skomentował w myślach. Gdy Ali zaczęła gadać z sarną, naturalnie jej na to pozwolił. Cóż nie rozumiał jej mowy, więc nie było sensu by się w to wtrącał. Miał tylko nadzieję, iż dziewczyna wyciągnie z zwierzaka wszystkie informacje, np. to co odbiera każdym zmysłem, w końcu węchem czy słuchem chyba więcej odbiera. Co do samej szczeliny wyglądała dość interesująco i nawet stabilnie zdaniem zielonowłosego, choć sam dźwięk budził pewien niepokój. Tak, czy siak postanowił sam przejść do działania mim ktoś postanowi zrobić coś tak szalonego, jak przejście przez portal bez namysłu. Dlatego też próbując nie przeszkadzać Ali rozgląda się po okolicy, aby zebrać parę metrowych łodyg i jakiś półtora metrowy kij. Jeśli uda mu się zebrać dane przedmioty podchodzi do portalu na parę metrów obserwując cały czas jego zachowanie. Cóż jeśli stanie się coś podejrzanego zamierza się natychmiast cofnąć, w końcu testy nie będą mieć sensu jeśli szczelina go połknie nim je przeprowadzi. Jeśli sytuacja okaże się spokojna ostrożnie podchodzi bliżej. Następnie zachowując bezpieczeństwo stara się zanurzyć w portalu jedną łodygę, bez zahaczania o niego ręką. Po kilkunastu sekundach wyciąga ją i się przygląda czy nie nastąpiły jakieś zmiany. Następnie bierze razem pozostałe łodygi i zanurza je w szczelinie. Sprawdza czy nie ma jakiś zakłóceń w odczuwaniu wagi, czy przy lekkich zamachach odpowiednio reagują itp. Po wyciągnięciu ponownie sprawdza ich stan. Na koniec bierze kij i wsadza go tak aby dotknąć ewentualnej podłogi/ziemi po drugiej stronie. Jakby nie patrzeć warto sprawdzić czy jest na czym stanąć po drugiej stronie. Dlatego też bada czy powierzchnia jest tam twarda czy miękka oraz drapie patykiem by po wyciągnięciu zobaczyć czy jest na nim ziemia. Jeśli podczas którychkolwiek badań portal zagiął się w jego stronę natychmiast się wycofuje. Naturalnie jeśli Hani pierwsza zacznie bawić się kamieniem, to pozwoli wpierw jej zrobić swoje.

_________________
Battle Theme
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 17
Join date : 18/09/2017

#17PisanieTemat: Re: Mongolskie Lasy   Wto Paź 17, 2017 9:38 pm

~MG~

//zapamiętam odmianę w takim razie ;3

Alonse podeszła do misji bardzo profesjonalnie zamiast zadawać pytania podeszła do sarny prosząc innych, aby nie zbliżali się do zwierzęcia w obawie przed jej spłoszeniem. Sama dziewczyna znacznie lepiej dogadywała się z tego typu zwierzętami i po kilku uspokajających słowach sarna dała się dziewczynie zbliżyć na niewielką odległość, w zasadzie mogła ją nawet pogłaskać, a potem zadała jej pytanie.
"Słyszałam tylko plotki o tym portalu od dzika, który to wszystko widział. Stworzył go stary mężczyzna w wieku około 70 lat swoją mocą. Człowiek ten nie wydawał się zły miał ciepłą aurę wokół siebie, chociaż nieco chaotyczną. Pojawił się już jakiś czas temu kilka tygodni wstecz. To wszystko, co o nim wiem, nikt z moich braci nie próbował wejść do środka".
Po tych słowach sarenka zaczęła łasić się do dziewczyny domagając się podrapania za uchem za udzielone informacje.

Hani nie specjalizując się w sztukach zdobywania informacji w tej sytuacji po swoich przemyśleniach postanowiła zbadać efekt portalu, gdy rzucony zostanie w jego stronę kamień nasączony odrobiną magicznej mocy. Rzuciła go w stronę portalu ten przy kontakcie nieco bardziej zabzyczał, a następnie zginął w jego odmętach, zapewne znalazł się tam, gdzie prowadziło przejście.

Keigar natomiast postanowił sprawdzić działanie portalu za pomocą dłuższej łodygi, którą w lesie bezproblemowo znalazł. Zanurzył on jedna z gałązek w portalu, ale nie poszło to tak jak zamierzał. Gdy tylko zanurzył jedną łodyżkę w portalu zabzyczało i pociągnęło ją do środka, tak że Keigar całkowicie odruchowo puścił trzymany przez siebie przedmiot, który wleciał w całości do portalu. Po akcji wiedział, że nie dałby radę go utrzymać i gałąź, albo wleciałaby w całości, albo złamała się w jakimś miejscu. Z perspektywy pracodawcy nie wyglądało to chyba bezpiecznie, udawał jednak, że nic nie widział, chociaż grymas przerażenia, że może was to skłonić do negocjacji zapłaty, albo wycofania się był widoczny. W sumie to nie robił takich testów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 73
Join date : 26/09/2017
Age : 24

#18PisanieTemat: Re: Mongolskie Lasy   Sro Paź 18, 2017 5:20 pm

To co powiedziała sarenka było wbrew pozorom bardzo istotne. Zwierzęta miały naturalny zmysł do wykrywania złych ludzi, więc nie wątpiła w uzyskane informacje. Dziwny, dziadek robiący od tak portale? Może na stare lata ów pan chciał znaleźć sobie nowe hobby? W końcu nie takie rzeczy się widziało. Z drugiej strony wyglądało to na dość skomplikowane urządzenie i nikt przy zdrowych zmysłach nie wydawałby fortuny i nie poświęcałby czasu by tylko pochwalić się swoimi zdolnościami budowniczymi.
- Dziękuję za informacje - uśmiechnęła się do sarenki - są bardzo przydatne.
Po tych słowach zaczęła ją drapać za uchem. Zmieniła nawet jedną z szyszek w marchewkę dla niej. Miała tak przyjemne futerko, że chętnie spędziłaby dłuższą chwilę piszcząc ją ale niestety mieli robotę do wykonania. Chciała już powiedzieć swoim towarzyszom, że prawdopodobnie nie ma się czego bać, gdy zauważyła co wynikało z ich testów. Rudowłosa chyba coś rzucała ale z tej odległości nie mogła jasno stwierdzić co. Cóż na logikę był to kamień, który leciał zadziwiająco prosto i powoli. Czyżby jakaś magia spowalniająca? Ale jak w takim razie wytłumaczyć prosty tor lotu. Korciło ją by po prostu ją o to spytać. W końcu powinny się nieco lepiej poznać skoro mają wykonywać wspólnie owe zadanie. Z drugiej strony miała nieodparte wrażenie, że ta patrzy na nią jakoś niechętnie. Jednak teraz nie miała k temu okazji bowiem Keigar testował właśnie swój pomysł. Choć z początku to co chciał zrobić wydawało się bardzo dobrą ideą skończyło się niespodziewanie, gdy portal zassał trzymaną przez niego gałąź. Po minie pracodawcy wyczytała, że tego się zupełnie nie spodziewał. Domyśliła się również, że to co mówił o wiewiórkach było zupełnym kłamstwem. Zresztą zgodnie z informacjami od sarny zwierzęta się do owego portalu nie zbliżały. Jednak czy cokolwiek to zmieniało? Mogła tak jak rudowłosa zacząć wykłócać się z pracodawcą o to, że nawet nie jest pewny tego na jakiej rangi misje ich posyła. Mogła skrytykować jego brak odpowiedniej troski o pracownika. Mogła oświadczyć, że rezygnuje co byłoby w tym miejscu uzasadnione ale nie miała takiego zamiaru. Skoro to coś tak łatwo wciągało gałąź to z pewnością stwarzało pewne niebezpieczeństwo dla zamieszkujących las zwierząt. Któreś mogło podejść zbyt blisko i zostać wchłonięte do środka.
- Nie martw się maleńka - zwróciła się jeszcze raz do sarny - postaram się jak najszybciej rozwiązać problem.
Po tych słowach wróciła do swoich towarzyszy. Chwilę przyglądała się tafli portalu analizując go przez krótki moment wzrokiem. Wzięła głęboki oddech i wskoczyła do środka. Skoro ten kto go stworzył nie był skończonym draniem powinna to raczej przeżyć. Uzyskanymi informacjami oczywiście podzieli się zresztą o ile i oni podążą za jej przykładem, a co za tym idzie spotkają się po drugiej stronie. Może i ryzykowała ale miała co chronić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 114
Join date : 27/09/2017
Age : 22

#19PisanieTemat: Re: Mongolskie Lasy   Pią Paź 20, 2017 5:01 pm

Jej pomysł nie był wcale gorszy od tego Keigara czy młodej rozmawiającej ze zwierzętami, a przekonała się o tym natychmiast gdy tylko portal rozbłysł i zabrzęczał nieco głośniej po zetknięciu ze stałą strukturą kamienia nasączonego mocą magiczną. Jeśli w taki sposób reagował na małą ilość to wciąż nie było pewności, że na taką ilość jaką w sobie posiadają magowie nie zareaguje powodując tragedię. Chciała się już podzielić zresztą swoimi spostrzeżeniami kiedy dostrzegła, że oni także są zajęci własnymi próbami. Westchnęła więc ciężko, przeliczenie w myślach do dziesięciu i kilka głębokich wdechów zapewniło jej względną równowagę psychiczną dzięki, której mogła się odwrócić w ich stronę z czymś na kształt uśmiechu.
Za późno.  Te dwa słowa odbiły się echem w jej głowie gdy Alonse zbliżyła się do tafli portalu i tak po prostu w nią wniknęła. Nie mając żadnych informacji, nieostrożnie, wręcz jak gdyby była szalona rzuciła się w magiczny twór, a Hani niemal nogi wrosły w ziemię.
- Ona jest albo odważnie głupia albo szalona! - Rzuciła w kierunku Keigara już po ocknięciu się z szoku, a następnie ignorując zupełnie dalszą obecność Petera Sigila dodała głośno. - Portal zareagował na cząstkę mocy magicznej jaką posłałam wraz z kamieniem, kto wie czy ona w ogóle jeszcze żyje! - To tyle z jej opanowania i spokoju. Krzyżując spojrzenia z urzędnikiem posłała mu naprawdę morderczy wzrok i głową kiwnęła w kierunku przejścia, w którym zniknęła Alonse. - Jeśli dziewczyna zginie to czuj się za to winny. Żadne pieniądze nie zwrócą jej życia. - Po tych słowach spojrzała ostatni raz w kierunku mężczyzny i przechodząc obok niego splunęła mu prosto pod nogi, a następnie sama pociągnęła pozostałego towarzysza za sobą. Jak zginą to najwyżej w dwójkę naraz, a nie oglądając czyjąś agonię po przekroczeniu portalu.
Miał jeszcze ostatnią szansę się wycofać, ale jeśli tego nie zrobił i nie wyrwał się z jej uścisku to oboje wkroczyli w nieznane z nadzieją, że nic złego się nie stanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
avatar
Liczba postów : 79
Join date : 23/08/2017

#20PisanieTemat: Re: Mongolskie Lasy   Sob Paź 21, 2017 10:58 pm

Cóż jego test nie pokazał zbyt pozytywnych wyników. Wciągnięcie do portalu, to w sumie była jednych z gorszych opcji, zwłaszcza jeśli uznać, że prowadzi on tylko w jedną stronę. W tej całej niepokojącej sytuacji zielonowłosy dostrzegł światełko w tunelu. Jeśli łodyga została wciągnięta, to znaczy, iż nie rozpadła się po zetknięciu z portalem. Naturalnie nie przegapił też nieciekawego grymasu zleceniodawcy. Hmm, czyli jednak nie robili testów, bo inaczej to by go nie zaskoczyło. - Rzucił w myślach. Wyniki eksperymentu Hani też zwróciły jego uwagę. Kamień poruszany magią po zetknięciu z portalem wydał dość dziwny dźwięk. Efekt ten zastanawiał, gdyż nie mieli pojęcia co to może znaczyć. Największe zaskoczenie wywołało zachowanie Ali. Normalnie bez słowa wlazła do szczeliny w przestrzeni, tak jakby szła do swojego pokoju. Zwyczajnego punktu widzenia takie zachowanie było dziwne, a nawet niedorzeczne. Z łaski swojej mogłabyś chociaż powiedzieć czego się dowiedziałaś zanim znikniesz... - Westchnął w myślach. Z drugiej strony pewne wyjaśnienie samo się napataczało, a le o tym później. Słysząc pierwszy komentarz Hani omal nie wybuchł śmiechem, choć się skutecznie powstrzymał. Tak, w sumie to była sytuacja, gdzie zachowanie Ali tak można było ująć. Pewnie oba. - Zażartował w myślach. Co do kolejnych wypowiedzi nie do końca się z nimi zgadzał. Zakładał, że informacja od sarny upewniła dziewczynę, iż przejście jest bezpieczna i dlatego wlazła tam bez namysłu. Takie zachowanie sugerowało, że zwierzęta nie mogły jej okłamać, pytanie tylko czy nie wynikało to z jej naiwności. Zdecydował się jednak postawić na to pierwsze. Już planował podzielić się swymi przemyśleniami z Hani, lecz ta sama zaczęła ciągnąć go w stronę portalu.
- Heh, czyżbyś stwierdziła, że wejście tam Ali musiało być jakoś uzasadnione? - Gdy wchodzili rzucił żartobliwe do Hani ale tak by tylko ona usłyszała.

_________________
Battle Theme
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 17
Join date : 18/09/2017

#21PisanieTemat: Re: Mongolskie Lasy   Nie Paź 22, 2017 12:48 pm

~MG~

Sarenka po przekazaniu przeanalizowanych już przez Alonse informacji podrapała ją za uchem zgodnie z jej życzeniem, a nawet poczęstowała marchewką, którą ta chętnie zjadła, a następnie polizała rękę dziewczyny okazując wdzięczność.
"Dziękuję za marchewkę, odwiedzaj nasz las od czasu do czasu dobra dziewczynko" - powiedziała jeszcze sarenka.
Bojąc się o zwierzęta zamieszkujące las dziewczyna postanowiła zaryzykować i wskoczyć w portal dość słusznie zakładając, że osoba, która stworzyła to przejście nie miała złych zamiarów i na pewno przetrwa tą podróż.

Mniej pewna była Hani, która w sumie nie wiedziała o tym, co powiedziała sarenka, o tym, że portal został stworzony przez maga o pozytywnej aurze. Dlatego zagroziła pracodawcy i dość poważnie go obraziła. Gdyby miał więcej czasu na rekrutacje nowej drużyny pewnie uczyniłby to, ale cóż lepiej było rozwiązać zadanie jak najszybciej, ale z tym podejściem dziewczyna z pewnością łatwo kolejnej pracy nie znajdzie. Mimo to całkowicie zignorował zachowanie dziewczyny.

Potem pociągnęła Keigara i razem weszli do portalu, który nie wiadomo, gdzie mógł was zaprowadzić, postanowiliście jednak mniej lub bardziej chętnie sprawdzić, co znajduje się w środku.

----

Po wejściu do portalu poczuliście się jakbyście płynęli zjeżdżalnią w aquaparku, tyle, że nie było wody, a wokół pełno było rozmazanych kolorów. Nawet wiatr we włosach mogliście poczuć, trwało to jednak tylko chwilę, gdyż po chwili wylądowaliście. Pierwsza z portalu wyszła Alonse, która spadła na pupę delikatnie ją sobie obijając, a następnie na nią spadła Hani, a chwilę potem Keigar. Nie spowodowało to jednak poza chwilowym bólem jakichkolwiek urazów.

Po chwili wstaliście i chociaż wydawało się, że jesteście w tym samym miejscu, to krajobraz nieco się zmienił. Nadal znajdowaliście się na tej samej polanie, mogliście z pewnością stwierdzić po jej kształcie. Nie było jednak ani sarenki, ani pracodawcy. Niebo spowite było czarną poświatą, jakby panowała noc, ale żadnych gwiazd czy księżyca nie mogliście dojrzeć. Po pierwszych oddechach poczuliście, że nawet powietrze jest jakby cięższe, ciarki przeszły wam po plecach. Co jednak było istotniejsze - nie było portalu powrotnego!

W pewnym momencie usłyszeliście gigantyczny huk, a odwracając się mogliście zauważyć dym dochodzący z miejsca, gdzie powinna znajdować się Nowa Mongolia. Nad miastem znajdowała się łuna jakby całe płonęło, byliście jednak dość sporo od niego oddaleni. Po chwili pojawił się przy was żółty motylek, zaczął on lecieć w stronę miasta, a w waszych umysłach pojawiła się myśl, że powinniście się za nim udać. W sumie wrócić już nie mogliście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 73
Join date : 26/09/2017
Age : 24

#22PisanieTemat: Re: Mongolskie Lasy   Nie Paź 22, 2017 5:33 pm

Ok, więc dobra strona jest taka, że przeżyła przejście przez portal. Co samo w sobie było całkiem przyjemne, a nawet nieco odświeżające. Wiedziała, że może ufać sarnie. Zwierzęta jeszcze nigdy jej nie okłamały. Znacznie gorzej zniosła lądowanie. Gdyby wiedziała, że czeka ją spadanie z wysokości to przed wejściem uaktywniłaby skrzydła ale kto normalny umieszcza wyjście z portalu tak wysoko? Starcowi co to majstrował na żarty się zebrało? Kiedy chciała się już podnieść niespodziewanie spadła na nią rudowłosa towarzyszka co skutkowało tym, że ponownie została przygwożdżona do ziemi, a chwilę potem poczuła na sobie jeszcze Keigar'a. Dla kogoś z boku taka sytuacja mogła wyglądać prześmiesznie. Niestety to właśnie Alonse musiała ją najmocniej odczuć. Krótko mówiąc za przyjemne to nie było. Kiedy w końcu udało jej się stanąć na własnych nogach i nic nie zapowiadało by ktoś znów miał na nią spaść mogła się rozejrzeć po okolicy. Na pierwszy rzut oka była to ta sama polana. Te same drzewa, kształt i wszystko inne. Z tą różnicą, że wokół nie było nikogo. Ani zwierząt, ani pracodawcy. Przez chwilę myślała czy po prostu nie uciekli, co by nawet do owego pana „Nie-wiem-na-jaką-misję-was-posyłam” by pasowało to zupełnie go nie wyczuwała. Raczej na maga nie wyglądał by ot tak znikać. Gdyby tak było prędzej sam by wskoczył w ów portal. Zresztą jej naturalny magiczny zmysł zupełnie nie rejestrował jego obecności. Dodatkowo ciśnienie powietrza znacznie wzrosło, a niebo pociemniało co było nieco paradoksem bo pomimo braku dostrzegalnych gwiazd, a tym bardziej księżyca to widoczność wcale na tym tak barzo nie ucierpiała. Kiedy tak się rozglądała dotarło do niej, że nigdzie nie ma portalu powrotnego. Czyli utkneli. Pomyślała o staruszku, który to zrobił ów portal. Skoro nie był zły to zy biorąc pod uwagę te wszystkie dziwne okoliczności nie chciał sprowadzić tu jakiejś pomocy. Uznała, że to dobry moment na podzielenie się z towarzyszami otrzymanymi informacjami.
- Posłuchajcie - zaczęła - osoba, która stoi za skonstruowaniem tego portalu nie była zła. To starszy człowiek i myślę, że...
Nie skończyła zdania bo coś huknęło. Odgłos dochodził z okolic miasta, a przynajmniej z miejsca gdzie u nich normalnie by stało. Czerwona łuna widoczna z oddali raczej nie zapowiadała nic dobrego. Przez chwilę wpatrywała się przed siebie w zamyśleniu kiedy jej uwagę przykuło pojawienie się żółtego motylka. Był śliczny i pewnie gdyby nie okoliczności rozczuliłaby się nad nim. Od razu wyczuła, że ten chce by za nim ruszyli. Zrobiła to bez wahania rzucając tylko pytające spojrzenie na swych towarzyszy. Miała wrażenie, że oni, a zwłaszcza rudowłosa niespecjalnie cieszą się z jej towarzystwa ale starała się o tym nie myśleć. Jeśli chce pomóc zwierzętom musi skupić się na misji. Pytanie tylko o co może w niej chodzić skoro nawet nie wiedzą, gdzie i po co idą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 114
Join date : 27/09/2017
Age : 22

#23PisanieTemat: Re: Mongolskie Lasy   Sro Paź 25, 2017 4:33 pm

Usłyszała pytanie jakie zadał jej Keigar jeszcze przed wskoczeniem w otchłań portalu, który według niej prowadził tylko i wyłącznie do niebezpieczeństwa. Była przygotowana na starcie z czymś co zmiecie ich na proch, a skończyło się tylko obiciem tyłka przy lądowaniu na ziemi, jednakże na pewno nie byli przygotowani na to co ujrzeli przez sobą. Wyglądał to bowiem tak jakby wcale nigdzie się nie przenieśli tylko pozostali w jednym miejscu.
Żadne z nich jednak nie dało się zwieść zważywszy na ciemne niebo, brak zwierząt w pobliżu, Hani bowiem nie wyczuwała ich słabych umysłów krążących wokół tak jak obok polany. Pracodawca także zniknął bo i jego słaby sygnał myślowy zniknął kompletnie. Dlatego właśnie rudowłosa podniosła się jednym susem z ziemi, a potem otrzepała ubrania, chociaż raczej niepotrzebnie zważając na fakt, że stali na trawie.
Słysząc głos młodszej spięła się natychmiastowo i już miała w zamiarze zmierzyć ją morderczym spojrzeniem, a potem zrugać niczym niegrzecznego psa, ale ich uwagę odwrócił huk gdzieś za nimi.  Daleko na północ od miejsca w którym się znajdowali dostrzec mogli ogień oraz dym ulatujący w kierunku, a tuż obok głowy Hani przeleciał mały żółty motylek, które zupełnie odciągnął ją od złych emocji. Jego niemy rozkaz aby podążać za nim rozlegający w jej umyśle był nie do zablokowania i tylko dlatego ruszyła szybkim krokiem w kierunku, który im wskazał. Tym razem zostawiła zielonowłosego w tyle, ale w końcu postanowiła mu odpowiedzieć, podobnie też jak dziewczynce.
- Jesteś po prostu szalona dziewczyno. - Rzuciła nie oglądając się na młodszą bo nie interesowała jej zbytnio mimika twarzy dziewczyny i wolała nie spuszczać z oczu przewodnika wycieczki wgłąb tych terenów. - Jestem Hani. Jak ci na imię dziecko? Keigara obie znamy więc nie ma potrzeby aby się przedstawiał. - Bezpośredniość Hani mogła być przez nich odebrana jako złośliwość, ale głos dziewczyny był spokojny i jakby wyprany z emocji. - Nie odbierzcie tego źle, nie zamierzam się z nikim zaprzyjaźniać, ale mam dla was pewną propozycję, która powinna nam znacząco ułatwić życie. - Mianowicie miała na myśli połączenie telepatyczne, które utrzymywałaby między nimi na czas całej misji, oznaczało to jednak, że będzie nieco mniej skutecznie w bezpośredniej walce bo do tego potrzebna jej była stała koncentracja. - Możecie się zgodzić lub nie, wasza sprawa, ale moja propozycja opiera się wyłącznie na korzyściach dla zespołu. Musielibyście jednak otworzyć przede mną umysły, przyda nam się niewerbalna komunikacja w razie ataku. - Powinni się domyślić co dokładnie chce zrobić dziewczyna. Telepatia nigdy nie miała inwazyjnego podejścia do umysłów bo nie robiła nic poza przekazywaniem wiadomości poprzez myśli, ale kto wie co oni sobie pomyślą o tym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
avatar
Liczba postów : 79
Join date : 23/08/2017

#24PisanieTemat: Re: Mongolskie Lasy   Czw Paź 26, 2017 11:39 pm

Trzeba przyznać, iż podróż przez portal była dość interesująca i odświeżająca. Lądowanie też było całkiem spoko, no ale czym się dziwić skoro dwie dziewczyny posłużyły mu za materac i to nawet wygodny. Gdyby nie było pewnych przeciwwskazań, to może by tak z chęcią jeszcze trochę poleżał. Musiał jednak z tego zrezygnować, w końcu oskarżenie o molestowanie niezbyt mu się uśmiechało. Po wstaniu usłyszał komentarz Hani, a w reakcji na to jakby sobie coś przypominając chwycił dwoma palcami drugą dziewczynę za policzek
- No właśnie Ali, tak wskoczyć bez słowa. Chciałaś nas zamartwić? I jeszcze ten brak współpracy... - Odparł spokojnym tonem lekko ją szczypiąc.
Następnie leniwie rozejrzał się wokoło. Ciekawe, nieco koszmarna wersja rzeczywistości, a przynajmniej okolicy. - Zażartował sobie w myślach. Ta,trzeba przyznać, iż ta przestrzeń nieco go intrygowała. W pewnym sensie kojarzyła mu się z tymi snami o samotności, choć z dziewczynami u boku to miejsce nie miało takiego efektu. Słysząc wypowiedź Ali ledwie powstrzymał śmiech. Wiesz takie rzeczy mówi się wcześniej, mielibyśmy nieco... - Skomentował rozbawiony w myślach, lecz nie dokończył przez nagły hałas. Światło w miejscu miasta tylko nieco go zastanowiło, w końcu jeśli byłoby też opustoszałe, to raczej nie było powodu do zmartwień. Bardziej intrygowała go kwestia skąd się ono tam w ogóle wzięło. Tak czy siak ruszył za dziewczynami i motylem.
- Oj, nie bądź taka nieśmiała. Po ostatnim spotkaniu już raczej jesteśmy w przyjaznych stosunkach. - Odparł żartobliwie z lekkim uśmiechem na początek wypowiedzi Hani.
Następnie wysłuchał ją do końca. Trzeba było przyznać, że pomysł był niczego sobie, lecz wymagał wyjaśnienia kilku kwestii.
- Widzę, że dysponujesz całkiem ciekawym czarem, rozumiem, że to coś na telepatii? Jeśli tak, to przesyła wszelkie przemyślenia, czy tylko to co zechcę? - Rzucił uprzejmym tonem z zwyczajowym wyrazem twarzy.

_________________
Battle Theme
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 17
Join date : 18/09/2017

#25PisanieTemat: Re: Mongolskie Lasy   Sob Paź 28, 2017 10:29 am

~MG~

Po krótkich uwagach odnośnie lekkomyślności Alonse pomimo jej wytłumaczenia, które dotyczyło tego, co powiedziała jej sarenka cała grupa rozmawiając postanowiła iść za swoim przewodnikiem - nietypowym żółtym motylkiem. Idąc mogliście spokojnie porozmawiać więc Hani zaproponowała pogłębienie waszej współpracy, na którą mogliście się zgodzić lub też nie zależnie od waszej woli. W końcu jak głęboko telepatia mogła sięgnąć tego już nie wiedzieliście czy zaufacie dziewczynie zależało tylko od was.

Co jednak należy bardziej do moich zadań opisowych, jako MG, idąc za nietypowym przewodnikiem zbliżaliście się w linii prostej do bram płonącego miasta. Już przed wejściem w jego obręb zobaczyliście dwie nietypowe rzeczy, które po prostu musiały was zainteresować. Po pierwsze na niebie latały dziwne stworzenia. Większość z nich wielkością i kształtem przypominała człowieka ze skrzydłami, tylko, że nie miały twarzy, włosów, paznokci. Wyglądały jak po prostu kontury człowieka o czerwono - czarnym przemieszczających się barwach ze skrzydłami. Chociaż nie było w nich zarysowanych piór to machając nimi bombardowały nimi walczących w mieście ludzi. Były również większe istoty, niektórych wielkość przypominała wręcz olbrzymi budynek, one miały już wyraźnie zarysowane kształty. Z książek mogliście się domyśleć, że widzieliście właśnie demony. Te powszechne nazywano ogólnie Flying fiends, nie były zbyt silne, z tego co wiedzieliście.

Drugą istotną w krajobrazie cechą była architektura miasta. Niby podobno do Nowej Mongolii, ale jednak inne, mury jakby mniejsze, inne kształty i bramy w innych miejscach. Z resztą były dość mocno zniszczone. Po przekroczeniu za motylkiem bram miasta zobaczyliście oddział żołnierzy walczący z demonami, zwykłymi fiend czyli czerwono-czarnymi ludzkimi konturami, pomniejszymi demonami. Przewodził nimi jeden mężczyzna, który podbiegał do demonów i uderzając w nie powodował powstawanie fal po każdym swoim uderzeniu. Ubrany był w dość luźny strój, ale widać było, że dowodził on temu ubranemu w zbroje i wyposażonymi w piki oddziałowi. Wydawał się bardzo silny, każdego demona kładł jednym uderzeniem, był bardzo szybki. Kojarzyliście go z książek, nazywał się Jhin Ilima, jeden z grupy zwanej Four Guardians, którzy walczyli z demonami. Teraz jednak wydawał się znacznie młodszy niż na obecnych zdjęciach, miał może dwadzieścia lat. Na jego ramieniu właśnie spoczął motylek, a następnie zniknął. Prawdopodobnie to właśnie jego chciał wam pokazać. Mężczyzna po uporaniu się z demonami podszedł do was.
- Wyglądacie mi na ludzi - powiedział w waszą stroną - Dobrze, ze jesteście centrum miasta potrzebuje pomocy magowie
Widać było, że Jhin zachęcał was do udania się do centrum miasta i miał nadzieję, że pomożecie w tej walce. Pewnie nie do końca wiedzieliście, co się dzieje, ale powrotu na razie nie mieliście. Jeżeli to faktycznie był znany wam Jhin z opowiadań to nic dziwnego, że od razu zgadnął, że jesteście magami. Uważany był on za genialnego mistrza kung-fu, który po wojnie stworzył własny unikatowy styl walki nazywany Jhin arts.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


#26PisanieTemat: Re: Mongolskie Lasy   

Powrót do góry Go down
 
Mongolskie Lasy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Lasy Cairngorms

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Królestwo Fiore :: Nowa Mongolia-