IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bar "El Toro"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Liczba postów : 226
Join date : 23/08/2017

#1PisanieTemat: Bar "El Toro"   Czw Paź 12, 2017 11:34 pm

Miejsce, w którym można wypić, zjeść i ogólnie dobrze się bawić. Kilka stołów bilardowych, maszyny hazardowe napędzane magią, różnorodne towarzystwo, kilka stolików do siedzenia, ogromny bar oraz niesamowity klimat Mariachi. Idealne miejsce dla podróżników, którzy zatrzymali się w Bucky tylko przejazdem.

_________________
Where I should go?
To the left, where nothing is right...
Or to the right, where nothing is left...


Battle Theme | Character Theme | Entrance Theme | Magic Theme

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 114
Join date : 27/09/2017
Age : 22

#2PisanieTemat: Re: Bar "El Toro"   Pią Paź 13, 2017 10:34 pm

Opuszczenie Oazy z początku wydawało się Shin durnym pomysłem zważając na fakt, że piasek nie ostygł jeszcze po wcześniejszym skwarze, ale nie protestowała. Właściwie nigdy tego nie robiła gdy wydawał jej jakieś polecenie. Nawet poza wojskiem była żołnierzem doskonałym, nie trwoniącym czasu na kłótnię, bez jakichkolwiek zastrzeżeń podążającym za dowódcą. Sytuacja inna, a zachowanie to samo. Widać jednak stara dobra Hani nadal istnieje mimo że jej towarzysz zobaczył tego dnia także kilka innych cech jasnowłosej, której nie miał szans to do tej pory za dobrze poznać.
Nie mieli zbyt wielu wspólnych tematów do rozmowy, mimo wspólnie spędzonych lat na wojnie i późniejszych miesięcy współpracy, ale w sumie na tym polegały znajomości aby rozwijać swoją wiedzę o drugiej osobie. Posiadanie każdej, najmniejszej informacji zazwyczaj sprawiało, że Han traciła zainteresowanie swoim towarzyszem, co do Shadowa jednak nie mogła mieć najmniejszych wątpliwości – to człowiek zagadka, której nawet jej nie było dane jeszcze przejrzeć i zrozumieć.
Podejrzewała, że wokół niego wielokrotnie kręciła się masa kobiet, ale nie czuła się nigdy z tego powodu źle, nawet teraz gdy wykonali jakieś kroki by okazać sobie wzajemne zainteresowanie. Shin doskonale znała naturę człowieka i sama co jakiś czas potrafiła znaleźć sobie towarzysza jednego wieczoru aby o poranku zniknąć jeszcze zanim słońce dokończyło swoją rutynę wychynięcia zza horyzontu. Nie oznaczało to, że którykolwiek zaliczył coś więcej niż kilka pocałunków, większość z nich najzwyczajniej nudziła jasnowłosą i tak po prostu zostawali przez nią porzucani we własnych miastach. Han nigdy bowiem nie została na długo w jednym miejscu, stale zmieniała swoje położenie i nikt poza nią samą nie był w stanie przewidzieć gdzie koniec swój będzie miała jej kolejna podróż.
Dlatego teraz gdy dotarli do baru to właśnie Giotto był tym, który jako pierwszy od czasu wojska miał okazję narzucić jej czas oraz miejsce, a Hani nie protestowała, wprost przeciwnie szła za nim z największą możliwą ochotą i ostatkami entuzjazmu na ten dzień. Oboje byli głodni, ale wypoczęci w miarę możliwości nawet po takim spacerku. Zbliżała się już prawdziwa noc gdy przekroczyli próg i wybrali natychmiastowo stolik gdzieś na uboczu aby nikt im nie przeszkadzał.
Pierwszy raz w życiu Shin doświadczy widoku swojego byłego dowódcy w takim miejscu i właśnie to napawało ją swego rodzaju podekscytowaniem. Skoro nie śpi to czy nadal je jak normalni ludzie? Sądziła, że raczej tak bo nie miała zbytnio pojęcia jak inaczej mógłby dostarczać składniki odżywcze do swojego organizmu.
„Masz jakieś pojęcie czym są te dania?” Dziewczyna nie wahała się z tym pytaniem gdy tylko przed jej oczami pojawiła się karta, a ona sama nie rozpoznała niemal nic z tego co było tam rozpisane. „Albo lepiej… pomóż mi wybrać coś pożywnego, ale nie zapychającego. W planach miałam wyruszać następnego ranka.” Nie sądziła by miał w planach ją zatrzymywać na dłużej w samym Bucky albo przy swoim boku. Podejrzewała, że jeszcze dzisiaj nastąpi kolejne dłuższe rozstanie, ale już przywykła do nawiedzających ją snów oraz wizji i nie robiło na niej większego wrażenia. Żałowała tylko, że nie mógł jej pomóc się ich pozbyć albo przynajmniej nauczyć się jak tego używać i wyłączać wedle uznania. Ułatwiłoby to jej życie w tak wielkim stopniu, że oboje sobie tego nie wyobrażali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 226
Join date : 23/08/2017

#3PisanieTemat: Re: Bar "El Toro"   Sob Paź 14, 2017 12:14 am

Shadow jako stały już mieszkaniec Desierto, był przyzwyczajony do cieplejszych temperatur i potrafił odpowiednio zabezpieczyć swoje całe ciało przed wpływem gorąca. Dlatego też dla niego było obojętne, czy będą podróżować dniem czy nocą, ale skoro Hani w żaden sposób nie zanegowała jego wyboru, postanowił nie zwlekać ani chwili dłużej. Poza tym, przemówiło przez niego pewne przyzwyczajenie, które wynikało z tego, że ona koniec końców zawsze szła za nim. Nawet jeśli spytał ją o kierunek i jej propozycja była w lewo, on szedł w prawo, a ona za nim. Nie żeby nie dbał o jej zdanie, ale przywykł do tego, że to on prowadzi, a ona dzielnie podąża za nim. I kto tu był teraz Cieniem...
Oschlejsze stanowisko w czasie podróży, wynikało z tego, że nie mieli zbyt daleko do Bucky i musieli mieć się na baczności. Jako osoby o nieprzeciętnych wyglądach oraz emanujące potężną magią, mogliby razem wzbudzać niemałe zainteresowanie, gdyby szli bardziej zbliżeni do siebie. Giotto postawił tylko na zwykły spacer, chowając ręce w kieszeniach i przywdziewając swoją chłodną maskę, która idealnie współgrała z pięknem i gracją Shin. Teraz wyglądali bardziej jak partnerzy biznesowi, a nie para czy dobrzy przyjaciele i o to mu właśnie chodziło. Nigdy nie wiadomo, kto mógłby poznać ich w tym mieście.
Wzięli stolik gdzieś z boku, by utrzymywać wrażenia zwykłych znajomych i by nie zwracać na siebie uwagi. Niemniej jednak, to były jedyne zabezpieczenia, jakie narzucili. On bowiem był poniekąd podekscytowany kolacją z Hani. Nigdy nie wyobrażał sobie, że będą mogli zjeść normalnie i przy okazji dobrze się bawić w swoim towarzystwie, tymczasem dzisiaj dogadywali się aż nazbyt dobrze. Aż prosi się o to, by coś się zaraz spierdoliło.
Usiadł naprzeciw swojej znajomej i skrzyżował ręce na klatce piersiowej, oczekując na menu. Gdy kelner podszedł i podał dwie karty, niezbyt ładne, ale klimatyczne, wziął jedną do ręki i przejrzał cały jadłospis, chcąc wybrać coś odpowiedniego. Jadał w różnych miejscach, między innymi w El Toro kilka razy, dlatego wiedział, co chce wziąć. Gdy jednak Hani spytała go o to, co może zjeść, brunet musiał się chwilę zastanowić.
"Wyglądasz uroczo, gdy nic nie wiesz, to naprawdę rzadki widok" - zaśmiał się w myślach, nie chcąc jej prowokować, a zwyczajnie zażartować. Niemniej jednak, było w tym dużo prawdy - pewna siebie Hani wyglądała na zamyśloną, ale nie na zaintrygowaną, chyba nie miała nawet pojęcia co czyta.
"Nie sądzę, żebyś po dzisiejszym dniu, była w stanie ruszać jutro rano" - rzucił nieco oschlej w myślach, wracając spojrzeniem w kartę.
Chwilę się jeszcze zastanawiał, nim zdecydował co wybrać dla siebie oraz dla swojej partnerki, wiedział jednak, że nie musi do końca iść jej wskazówkami, bowiem planował spędzić dzisiejszy wieczór z nią i niekoniecznie na zwykłej pogadance o pogodzie.
"Kiedy kelner podejdzie weź dwie zupy z wołowiną, pomidorami i fasolą oraz dwa razy chili z indykiem, ryżem i warzywami. Do picia dwa soki z awokado i kiwi. Od razu domów też dwa kieliszki tequili i poproś, by podali samą, przed posiłkiem" - zakończył swój długi, myślowy wywód, który był chyba najdłuższą telepatyczną wiadomością, jaką kiedykolwiek od niego usłyszała.
Miał już pewien plan, trzeba było go wprowadzać w życie, zatem nie dziwi fakt, że zarządził wszystko za nich. Robił to jednak dla jej dobra, odpowiedniego samopoczucia i by przygotować ją na dzisiejszy wieczór.
Odłożył kartę na bok i siedząc nienagannie wyprostowany, skrzyżował ręce na piersi, po czym przymknął oczy i opuścił lekko głowę, skupiając się na kilkanaście sekund. Po minięciu odpowiedniego czasu, odetchnął niesłyszalnie i otworzył oczy, natychmiastowo przenosząc spojrzenie na rudą.
"Zaskoczyłaś mnie dzisiaj" - rzucił w myślach, rozpoczynając tym samym tą właściwą rozmowę, której celem było zwykłe poznanie się. Miał w zanadrzu kilka innych kwestii do poruszenia, ale na nie przyjdzie czas. Teraz powinni się dobrze bawić, no i co najważniejsze - dobrze zjeść.

_________________
Where I should go?
To the left, where nothing is right...
Or to the right, where nothing is left...


Battle Theme | Character Theme | Entrance Theme | Magic Theme

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 114
Join date : 27/09/2017
Age : 22

#4PisanieTemat: Re: Bar "El Toro"   Sob Paź 14, 2017 1:04 am

Nie każdy niestety ma takie cudowne zdolności przystosowawcze do pogody, a już zwłaszcza nie osoba, której prawdopodobnie brak nie tylko kondycji i energii, ale także witamin i pierwiastków w organizmie. Życie bywa okrutne, ale Hani nie dołączając do żadnej gildii sama je sobie także utrudniała. Powód jednak miała jeden i bardzo ważny by tego nie robić, a nie była to jej wolność. Wciąż nawet po tylu latach chciała odnaleźć ich wszystkich, każdego członka dziecięcego oddziału ocalałych z pierwszy starć. Odnaleźć ich i sprawdzić czy wszyscy mają się w porządku, wtedy na pewno zazna spokoju duszy i będzie mogła się skupić w pełni na sobie, swoich treningach, a może także na życiu uczuciowym. Takim, którego w sumie do tej pory nie miała, ale kilka ostatnich godzin wręcz kipiało od zmian jakich żadne z nich się nie spodziewało.
Podążanie za Giotto miało podobnie jak podróżowanie swoje dobre i złe strony. Rzadko się zdarzało by któregoś miały przewagę na stałe bowiem raz sprawiało jej to spore trudności, a innym razem było bajecznie proste, wszystko zależało od czasu, miejsca, klimatu i złożoności jej wizji.
Nie mogła się nazwać jego cieniem bo była bardziej jak płomień, rozniecany od czasu do czasu w zupełnie innych miejscach, w innych sytuacjach i przeciwko czemu innemu. Nawet jeśli nie nadawała się do otwartej walki to zawsze można ją było wykorzystać do dywersji, skrytobójczych misji albo do pozbycia się indywidualnych celów na które nie działały obrażenia fizyczne. Była użyteczna jako broń, ale zaczęła się też stawać w końcu kimś innym. Na nowo żyła jak ludzie wokół niej i chociaż tego nie rozumiała to z czasem się o tym zorientuje gdy coś wymknie się jej spod kontroli, a ich mała mydlana bańka pryśnie pozostawiając po sobie tylko gorycz i zapewne również porażkę do przełknięcia. Bo między nimi zawsze musi się coś zepsuć.
No i taki moment nadszedł gdy nazwał ją uroczą. Dziewczyna zamiast zareagować zapewne spodziewanym rumieńcem to zmierzyła go chłodnym spojrzeniem i pokręciła głową jakby z politowaniem. To, że wcześniej ją zaskoczył nie znaczy, że będzie to robił cały czas, a to że poczuła w środku takie dziwne ciepło po komplemencie niczego nie zmieniało. Nie zauważyła tylko, że jej usta odruchowo ułożyły się w szczerzy i prawie ciepły uśmiech mimo tego spojrzenia jakie mu słała. Miała też ochotę skarcić go chyba po raz pierwszy w życiu za próbę mówienia jej co może, a czego nie może. Ugryzła się jednak w język zarówno fizycznie jak i mentalnie by przywrócić się do porządku. Nie może się w życiu kierować butą bo to niczego nie prowadzi.
„Dziękuję, tak właśnie zrobię.” Ostatecznie wpierw zaczęła swoje odpowiedzi od tego, że zgłosi ich zamówienie gdy tylko kelner pojawi się przy ich stole, a potem zamknęła własną kartę i odwróciła wzrok od swojego towarzysza by dokładniej przyjrzeć się pomieszczeniu w którym się znajdowali. Jego kolejne słowa nie były niczym dziwnym, przeciwnie spodziewała się w końcu podkreślenia tego faktu.
„Zaskoczyłam przede wszystkim samą siebie. Sam wiesz, że uczucia to nie jest moja mocna dziedzina.” Jej odpowiedź jak zwykle była szczera i tym razem jej spojrzenie znacząco złagodniało gdy ponownie zawiesiła jen a chłopaku. Chciała dodać coś jeszcze, ale do stolika w końcu zgłosił się zaginiony pracownik pytając czego sobie życzą. Dziewczyna powtórzyła więc słowo w słowo to co jej wcześniej przekazał Nero i z uśmiechem odprawiła zbyt wgapiającego się w nią kelnera. Nareszcie też znalazła moment by wznowić temat swojej kolejnej wyprawy.
„Dlaczego miałabym nie ruszać? Będziesz potrzebował mojej pomocy?” Tak, jej tor myślenia powędrował właśnie w takim kierunku. Była zdecydowanie zaciekawiona kolejnym możliwym zleceniem dla niej z jego strony, a nuż tym razem uda jej się zobaczyć albo usłyszeć przy okazji coś ciekawego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 226
Join date : 23/08/2017

#5PisanieTemat: Re: Bar "El Toro"   Nie Paź 15, 2017 4:20 pm

Nero był przyzwyczajony do koczowniczego trybu życia, bowiem pokój w siedzibie LSN był tylko jego prowizorycznym domem. Był niczym Makłowicz - cały czas w podróży i to dyskwalifikowało go jako osobę ustatkowaną i ustabilizowaną. Profil gildii nie pozwalał mu na przesiedzenie kilku dni w jednym miejscu, bowiem zawsze było coś do zrobienia. Nawet teraz, pomimo tego, że udali się na tę kolację, to tak naprawdę zrobili to po zakończeniu jego poprzedniego zadania. Brunet nie zdążył jeszcze złożyć raportu z misji, zatem teoretycznie nie była ona zakończona. To tylko pokazywało jak małą wagę Shadow przywiązuje do tego, by starać się ustabilizować oraz w jak mały sposób działają na niego wszelkie zmiany - nie tylko klimatu, czy miejsca, w którym spędzi dzisiejszą noc, ale również te podlegające kwestii mentalnej, czyli pojęcia przynależności do jakiejkolwiek społeczności chociażby. Należał tylko do LSN, a LSN należało do świata.
Nie zwracał uwagi na reakcje Hani, przekazywał jej to, co myślał w danej chwili, zawsze bowiem stawiał na jak najprostszy i najbardziej bezpośredni przekaz - stąd też był uznawany za nieco chłodnego i momentami skurwiałego. W tym momencie jednak rzucił swobodnym komentarzem, który raczej nie powinien nikogo urazić i nie powinny przyjść z tego powodu żadne konsekwencje.
Siedział ze skrzyżowanymi na klatce piersiowej rękami i obserwował każdy ruch rudej, widział po niej, że chciała mu odpowiedzieć, ale powstrzymała się. Później przeniósł spojrzenie na kelnera, który odebrał całe zamówienie i wyszło wręcz idealnie, zapamiętała wszystko, co jej powiedział, tak też nie musiał wystosować dodatkowego przekazu myślowego. Skinął tylko głową w kierunku kelnera, który dość dziwnie na niego patrzył, bowiem Shadow jak zwykle nie odezwał się ani razu. No ale, on już do tego przywykł.
Kiedy pracownik od nich odszedł, a oni z powrotem mogli się skupić na sobie, padło od razu kilka pytań. Z perspektywy gapia mogło się to wydać bardzo dziwne, bowiem wyłącznie patrzyli na siebie, ale w głowach toczyła się doprawdy zawiła dyskusja.
"Ale całować potrafisz - odparł spokojnie, będąc całkowicie szczerym, po chwili ciszy, która nastąpiła między ich myślami w momencie składania zamówienia.
Nie zwracał uwagi na to, że kelner gapił się cały czas na Hani, a i że większa część męskiej oraz kilka osób żeńskiej populacji łapczywie patrzyło w stronę rudej, która wzbudzała niemałą sensację. Biorąc pod uwagę jej urodę, bijącą pewność siebie oraz nieco zepsutą fryzurę, większość z nich pewnie myślała o tym, że dopiero co uprawiała z kimś seks i przyszła tylko coś zjeść. Shadow z kolei wyglądał jak jakiś poirytowany szef, w rzeczywistości jednak mieli za sobą tylko udane popołudnie. On nie zwracał uwagi na to, że Shin jest obiektem westchnień całego baru, wszakże, to nie była jego sprawa. Niemniej jednak, nie czuł się komfortowo z myślą, że ktoś może do niej za chwilę podejść - zdecydowanie wolał, gdy zajmowali się tylko sobą, albo lepiej: gdy nikt nie chciał mu podkraść Hani.
"Nie sypiasz dobrze, więc nie pozwolę Ci odejść" - dodał chłodno w myślach, przymykając ponownie oczy.
Sprawa jej koszmarów była poważna, ona mogła nie dostrzegać pewnego rodzaju niedyspozycji, ale on wiedział, że nieumiejętność radzenia sobie z takimi zjawiskami, spotęguje zmęczenie, niepewność i swego rodzaju strachy, które mogą zacząć wpływać bezpośrednio na jej całe życie. Jako mag, zwłaszcza niezależny, musiała być przygotowana na wszystko, a odpoczynek jest bardzo ważnym czynnikiem, który w owych przygotowaniach pomagał.
"Musisz nauczyć się kontrolować własne myśli, w tym sny" - dodał po chwili, jednakże dalszy przekaz zakłóciło wejście kelnera, który przyniósł im dwa kieliszki tequili. Shadow otworzył oczy i spojrzał na alkohol, a następnie na rudą, która w tym momencie mogła się czuć trochę zaskoczona jego troską. Brunet chwycił jeden kieliszek i przysunął go do siebie, drugi zaś powoli podał swojej partnerce.
"Wypij" - rzekł w myślach i gdy tylko ona pochwyciła szklany przedmiot oraz przystawiła go do ust, on zrobił to samo, wlewając jego zawartość do gardła. Poczuł natychmiastowo lekkie palenie w gardle, ale on był akurat do alkoholu przyzwyczajony, zatem kubki smakowe nieco oszukiwały go pod tym względem, obniżając znacząco rzeczywisty smak tequili. Nie wykręciło go w żaden sposób, ani też nie wywołało żadnego grymasu na jego twarzy.
"Co czułaś w chwili przełykania i co czujesz teraz?" - spytał od razu, jakby w tym szaleństwie miała być metoda.

_________________
Where I should go?
To the left, where nothing is right...
Or to the right, where nothing is left...


Battle Theme | Character Theme | Entrance Theme | Magic Theme

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 114
Join date : 27/09/2017
Age : 22

#6PisanieTemat: Re: Bar "El Toro"   Sro Paź 18, 2017 3:00 pm

Jeśli było coś co naprawdę w życiu kochała to te nieliczne noce podczas których nie widywała nic. Kompletna pustka i przynajmniej osiem godzin odpoczynku od wielu miesięcy stanowiły szczyt jej marzeń. Nic wygórowanego, a jednak tak ciężko osiągalnego dla kogoś kto dopiero uczył się jak dokładnie panować nad własnymi zdolnościami, dla kogoś kto dopiero odkrywał większość ich gałęzi, dla kogoś kto jeszcze nie miał właściwie nic więcej do powiedzenia w tej kwestii bo nie wiedział jak się zabrać za uspokojenie umysłu. Kontrolowanie podświadomości było o wiele bardziej złożone niż z początku zakładała i stąd pojawiły się także koszmary. Powiedzenie, że Hani nie próbowała samodzielnie sobie z tym problemem poradzić byłoby sporym niedopowiedzeniem, a nawet błędnie wysuniętym wnioskiem branym wyłącznie na podstawie jej nieco marnego ostatnimi czasy wyglądu. Nie było tego widać na pierwszy rzut oka, ale ktoś kto przyjrzał się jej twarzy dostrzegał takie mankamenty jak pogorszenie cery czy zarysowujące się worki pod oczami. Podobnie miał się jej regres w rozwijaniu masy mięśniowej oraz kondycji. To wszystko zepsuła jednym jedynym błędem, który kosztował ją tak wiele. Próbując zapanować nad czyjąś jaźnią przypadkiem odblokowała własną i nie potrafiła tego naprawić. Bała się ponownie ingerować w tak złożoną gałąź swych zdolności i ten strach odbijał się w jej snach zsyłając dziewczynie więcej strasznych wizji niż tych przyjemnych.
To dlatego tak usilnie trzymała się wcześniej Nero. Był jej kluczem do rozwoju, jej kluczem do naprawienia samej siebie, a przynajmniej tak zakładała. Do tego dnia nie miała stu procentowej pewności, ale słowa skutecznie poparły tę tezę. Dobrze zrobiła zostając płomieniem, który trzymał w ryzach. Płomieniem, który nie zaczął spalać całego świata dookoła. W jej przeszłości był tylko ten jeden incydent gdy straciła panowanie nad sobą i chociaż zniszczyła doszczętnie psychikę przeciwnika to miecz miał dwa końce. Pociągnęła na dno nie tylko mężczyznę z którego zrobiła warzywo, ale też samą siebie. Jej pokuta chociaż nie oficjalna była równocześnie jej karą, jej dar stał się przekleństwem, a moc wymykająca się spod kontroli rosła w jej oczach jako najniebezpieczniejsze narzędzie do walki. Potrzebowała jednak pomocy.
Wpierw komplement, a później ten chłód w jego wypowiedzi. Żadne z nich nie zbiło jej zbytnio z tropu, ale nieco rozproszyły przez co ich połączenie na krótką chwilę zachwiało się niczym fale w radiu, a potem wróciło do normy. Nad tym także będzie musiała jeszcze sporo popracować, jej emocje nie mogły tak łatwo wpływać na stabilność telepatii inaczej będzie kompletnie do niczego.
„Z myślami w większości sobie radzę, ale sny to zupełnie inny poziom. Ja….” Przerwała swoją wypowiedź w połowie i zapadła kilkusekundowa cisza podczas, której zastanawiała się czy aby na pewno chce się przyznawać przed nim do kolejnej z własnych słabości. Ostatecznie podjęcie decyzji zostało jej na później bo przyniesiono ich napitek, a Giotto bez wahania nakazał jej go wypić. Spoglądając więc nieufnie na płyn podniosła szkło do ust i wychyliła wszystko naraz. Skrzywiła się przy tym mimowolnie, ale zapanowała zarówno na żołądkiem jak i odruchem by zacząć kaszleć poprzez dziwny smak.
„Czułam, że to będzie miało złe skutki, w końcu to alkohol. Teraz zaś czuję, że raczej go nie polubię. To nie moja bajka.” Ciężko by ktoś przyzwyczajony do picia przez większość życia wyłącznie wody nagle nabrał doświadczenia w dawkowaniu alkoholu dla swego organizmu. Nie podobał jej się ani zapach ani smak tequili i zdecydowanie wolałaby tego eksperymentu nie powtarzać.  „Podobnie czułam się gdy pierwszy raz wdarłam się do czyjegoś umysłu i ….bez użycia broni pozbawiłam go życia. Wpierw kilka sekund satysfakcji, a następnie gorycz i mdłości.” Wydawało jej się, że zrozumiała czego chciał się od niej dowiedzieć, ale zapewne i tak ją jeszcze nie raz tego wieczoru zaskoczy, możliwe nawet że zanim w ogóle podadzą im jedzenie. „Co miał na celu ten eksperyment?” Nietrudne było dla kogoś o jej poziomie inteligencji domyślić się właściwie co miało to na celu, zarówno pytanie jak i samo wychylenie kieliszka, ale chciała to usłyszeć bezpośrednio od niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 226
Join date : 23/08/2017

#7PisanieTemat: Re: Bar "El Toro"   Wto Paź 24, 2017 1:38 pm

Shadow przez lata nauczył się cieszyć z małych rzeczy - wyciąganie z życia tego co najlepsze, było tym, czego nauczyła go cała jego podróż. W domu odkrył pewne sentymenty, podstawy; w wojsku dyscyplinę oraz ideę, która skłaniała go do poświęceń i pozwalała mu święcić triumfy; po odbytej służbie, dostrzegł pewnego rodzaju szansę na to, by znaleźć spokój i odpoczynek. Nie myślał o śmierci, ale o życiu też nie - był gotów poświęcić samego siebie, by robić to, w co wierzy, by chronić wszystkich, na których mu zależy, a zależało mu na ludzkości, całej, albo przynajmniej tej dobrej. W czasie swoich wypraw widział wiele, część rzeczy dobrych, część złych, niemniej jednak nauczył się wyciągać z każdej sytuacji pewne lekcje - dlatego był o lata świetlne za swoimi przyjaciółmi, czy nawet za Hani: on znajdywał rozwiązania jak najszybciej, nie dawał się stłamsić, ona z kolei nie radziła sobie z koszmarami i nie szukała wszędzie rozwiązań, a zatracała się w tym.
Wiedział, że Shin przeszła wiele i że tak naprawdę dopiero w wojsku odnalazła coś na wzór tego, co on miał już jako dziecko. Dojrzałość i odpowiednie podejście było jednak czymś w zasięgu, a do dnia dzisiejszego traktował rudą jak większe dziecko, które jest uparte, momentami głupie, zbuntowane i w dodatku nie widzi w niczym swojej winy. Dlatego też zmienił nieco swoje podejście, okazał więcej wyrozumiałości, odsłonił się trochę i starał się poznać jej perspektywę. Dowiedział się wiele o niej, aczkolwiek najbardziej w pamięci wyrobi się u niego jedna teza: Hani potrzebuje kogoś bliskiego, w każdej formie - nie zaznała bliskości za dziecka, dlatego teraz podświadomie tego poszukuje. Być może on był jej receptą na wszelkie problemy - wszakże jak to możliwe, że przy nim spała spokojnie? Uczucia też były pewnego rodzaju magią, a dziś okazali ich sobie tyle, że być może jakaś iskra podsyciła w nich chęć pójścia o krok dalej.
Czuł szum w głowie, co oznaczało, że sprowokował rudą swoimi wypowiedziami. Miała problemy z utrzymywaniem więzi, gdy nie była odpowiednio skupiona - niemniej jednak, nie to było jego celem. Chciał sprawdzić jej reakcje, poczuć to, co ona czuje i spróbować ją zrozumieć jeszcze bardziej. Z drugiej strony, chciał jej też pomóc - przekazać pewne wartości, tricki czy oduczyć ją złych rzeczy, pomagając jej w regeneracji, stąd cały plan.
Obserwował ją uważnie w momencie, gdy piła alkohol. Całe szczęście, to była jej naturalna reakcja na trunek, była ona zatem najlepsza do porównania. Pstryknięciem palca natychmiast zamówił kolejną tequilę, tym razem z limonką oraz solą.
"Nałóż trochę soli na dłoń" - rozpoczął kolejny instruktarz. "Poliż ją, następnie wypij kieliszek i zagryź na koniec limonką. Powiedz co czułaś, gdy to zrobisz" - dodał i sam zrobił to, co przed chwilą nakazał wykonać rudej. Nałożył trochę soli na przedziałek między palcem wskazującym a kciukiem, polizał ją, następnie wypił kieliszek i zagryzł go limonką, odczuwając zupełnie co innego, niż wcześniej. Słono-kwaśne smaki zadziałały w sposób blokujący gorycz alkoholu.
"Tak samo jest ze wszystkim innym. Nie zawsze znajdziesz sposób na wyeliminowanie złych odczuć, zawsze jednak jest coś, co pomoże ci nieco lżej wszystko odczuwać" - kontynuował swoja dywagacje, chcąc doprowadzić to do swego rodzaju konkluzji. "Możesz nigdy nie uwolnić się od koszmarów. Jeśli jednak zaczniesz je blokować, później z nimi walczyć, a następnie nad nimi dominować, znajdziesz w końcu metodę na pozbycie się ich, tak jak ja nie odczuwam już mocy tego badziewia" - wskazał wzrokiem na pusty kieliszek po tequili, za którą prawdę mówiąc nie przepadał po prostu.
Westchnął niesłyszalnie i spojrzał najpierw na żyrandol kilka metrów nad nimi, a później w oczy swojej partnerki, obserwując ją w swój standardowy, chłodny sposób.
"Nauczę Cię jak nad tym panować i to blokować. Jeśli jednak nie dasz rady, nauczę Cię jak wyzbyć się snów. Podejrzewam jednak, że wpłynie to na twoje zdolności prorocze, dlatego gdy nie znajdziemy rozwiązania, będziesz musiała wziąć to pod uwagę. - rzekł pewnie w myślach. "Obiecuję, że przy mnie będziesz spokojna." - dodał już bardziej wyniośle, choć sam nie wiedział skąd wzięła się ta odważna deklaracja.
Kątem oka spojrzał na kelnera, który guzdrał się i nie podawał im wcześniej zamówionych dań. A powoli zaczynał robić się głodny, to musiał przyznać.
"Dzisiaj jednak mamy randkę, więc się nie myśl o tym, tylko się uśmiechaj" - rzucił na rozładowanie napięcia i uśmiechnął się lekko, sugerując jej, że i on będzie utrzymywał choć pozory dobrego humoru. Zdecydowanie preferował jej bardziej weselszą wersję od tej, z którą miał do czynienia przez ostatnie kilka tygodni. Skąd słowo randka? A to już zwyczajna prowokacja, chociaż może nie do końca...

_________________
Where I should go?
To the left, where nothing is right...
Or to the right, where nothing is left...


Battle Theme | Character Theme | Entrance Theme | Magic Theme

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 114
Join date : 27/09/2017
Age : 22

#8PisanieTemat: Re: Bar "El Toro"   Nie Paź 29, 2017 1:13 pm

Znali się wystarczająco długo by ktoś z boku nazywał ich przyjaciółmi, ale czym tak naprawdę byli? Czy kiedykolwiek przekroczyli tę granicę by móc się tak wzajemnie nazywać? Czy kiedykolwiek którekolwiek z nich tego chciało? Możliwe, że czasem odczuwali takowe chęci, ale nigdy wcześniej nic nie było tak oczywiste jak tego dnia. Nic nie było tak intensywne i tak obnażające ich umysły oraz uczucia jak to dzisiejsze połączenie między dwoma zupełnie odmiennymi umysłami. Kobieta i mężczyzna. Jak ogień i cień, podążający w jednym kierunku, czy była to autodestrukcja? Nie wiadomo, bardziej jednak próba odnalezienia się w tym smutnym, żałosnym świecie, który wciąż krwawił, raz za razem rozdzierany przez szpony najbardziej okrutnych stworzeń jakie człowiek potrafił sobie wyobrazić. Już nie ludzie byli dla siebie najgorsi nawzajem, a demony. Wszystkie te latające kreatury niszczące miasta, pozostawiające po sobie jedynie gruz, popiół i trupy. Rzadko kiedy dobijały ciężko rannych, większość preferowała napawanie się ich cierpieniem, czerpały z tego bowiem radość i energię do dalszego mordowania. Hani nigdy nie potrafiła wejść w umysł któregoś z nich bo zawsze gdy próbowała natychmiast odrzucało ją widmo szaleństwa, jeśli ona sama była płomieniem to miejsce w które próbowała wysłać swoją jaźń było prawdziwym ogniem, ogniem który spaliłby jej duszę zostawiając jedynie za sobą jeszcze większe zniszczenia. Wyciągając z niej wszystko co najgorsze, łamiąc wszelkie ograniczenia, które sama sobie nakładała, wyciągając z jej słabego, kruchego ciała to czego sama nie potrafiła odszukać. Słowo masakra mogłoby po tym nabrać zupełnie nowego znaczenia, przynajmniej do momentu w którym nie dopadłby jej on. Bo tylko jej cień potrafił całkowicie odciąć przed nią umysł i zablokować większość jej sztuczek, dlatego możliwe, że potrafiłby ją też powstrzymać…. Tylko czy zabiłby ją bez mrugnięcia okiem? Zapewne gdyby taki był jego cel, gdyby musiał. Shin zdawała sobie z tego wszystkiego sprawę od dnia kiedy spotkali się na pobojowisku. Od dnia kiedy domyśliła się, że on także uczestniczył w mordowaniu demonów. Wojna skończyła się dla większości, ale nieliczni jak Nero nadal bronili ich świata, nadal stawiali opór, a ona oddawała się coraz bardziej w szpony samotności. Odgrodzenie się od ludzi było najlepszą drogą by nie zwariować, by nie stać się jedną ze złych, pozostanie neutralną miało swoje wady i zalety, ale te drugie zdecydowanie przeważały.
Stąd jednak wziął się jej brak radości z życia i z większości małych rzeczy jakie ją otaczały, rzadko zdarzało się aby na jej twarz wypłynął uśmiech, jeszcze rzadziej by naprawdę, chociażby przez kilka sekund poczuła się szczęśliwa. On był tym pomostem, który trzymał ją po odpowiedniej stronie rwącego nurtu zwanego szaleństwem, on i jego tak spragniona przez Hanmi obecność. To wszystko czego nie rozumiała, ale z czym nie potrafiła dłużej walczyć. To wszystko co sprowadziło ich do tego miejsca, do tego baru, do tego momentu i do tej właśnie pierwszej randki.
Słuchając jego poleceń rudowłosa miała przez kilka sekund zwyczajnie się zbuntować i pomieszać nieco kolejność jednak instynkt idealnego żołnierza wygrał. Podążyła więc za swoim przeznaczeniem i powtórzyła to co zobaczyła na jego własnym przykładzie. Sól nie była jej przyjacielem i niespecjalnie za nią przepadała, ale w połączeniu z limonką idealnie pozbywały się albo przynajmniej przykrywały tę gorzką część tequili zostawiając jej jedynie łagodny posmak w gardle oraz na języku. Tym razem było to o wiele prostsze.
„Smakowało jak przykrycie goryczy, która nigdy nie zniknie, czymś lepszym. Jak odwrócenie uwagi organizmu od trucizny jaką jest alkohol by skupiło się na czym innym.” Zaczynała już rozumieć po co to wszystko, jaki miał cel w zapoznawaniu jej biednej i niekoniecznie mocnej głowy z czymś tak ohydnym jak napoje procentowe. Na swoje własne szczęście jednak po tych dwóch kieliszkach odczuwała jedynie lekkie rozkojarzenie i dziwny posmak w ustach, a żołądek pozostawał w uśpionym stanie nie zmuszając jej do pozbycia się substancji. Podobnie było z połączeniem, zostało na swoim miejscu i przekazywało jej słowa, ale były one jakby bardziej odległe, jakby mniej słyszalne i musiała się naprawdę wymyślić by zrozumieć cały jego monolog nim sformułowała kolejną z własnych wypowiedzi.
„Próbowałam się tego pozbyć, próbowałam to blokować lub zmieniać, ingerowanie w moje sny doprowadziło mnie tylko do stanów lękowych, do momentu w którym… sam widziałeś, że nie potrafię normalnie spać w samotności.” Przyznawanie się do takich rzeczy po alkoholu było jakby prostsze, jej blokady nieco się poluźniły pozwalając dziewczynie o wiele łatwiej się z nim komunikować. Miało to swoje dobre i złe strony jak wszystko.
„Będę cię trzymała za słowo. Nie mogę się całkiem pozbyć snów. Bo jak cię później odszukam gdy nie zechcesz mnie widzieć? Jestem tylko człowiekiem, potrzebuję…” Przerwała na chwilę orientując się w tym co właściwie chciała teraz wyznać i gdyby był to przekaz werbalny to zakryłaby swoje usta w geście zawstydzenia, tu jednak tylko spłonęła czerwienią na bladym licu i dodała jakby równie wyzywająco co on. „Potrzebuję Ciebie i twojej pomocy. Nie obchodzi mnie czy los miał inne plany, raz pozwoliłam ci już odejść, ale nawet moja cierpliwość się kończy. Straciliśmy zbyt wiele czasu na takich unikach.” Tę wypowiedź przyozdobiła uśmiechem o którym wspomniał i to był pierwszy raz w ich relacji gdy zakończyła coś w bardziej asertywny sposób. Pokazała, że ona także miewa samolubne chęci przywłaszczenia kogoś tylko dla siebie, że nie pozwoli by ponownie rozstali się na kilka lat. Uświadomiła mu, że nie będzie już dłużej milczeć i tylko za nim podążać, teraz zamierza stanąć u jego boku jak równa z równym, a to czy dotrzyma mu tempa było już inną sprawą.
„Skoro to randka to postawmy sprawę jasno, nie próbuj przy mnie nawet myśleć o innych kobietach. Zaś to czego nie widzę mnie nie boli.” Tym samym wiązała mu ręce w swojej obecności, a nie robiła tego gdy nie byli obok siebie. Każdy w życiu miał jakieś potrzeby, natura człowieka bowiem nie pozwalała im o tym na zbyt długo zapomnieć i ona zdawała sobie z tego sprawę. Jeśli jednak coś takiego się wydarzy to naprawdę wolała o tym nie wiedzieć, wystarczyły jej już demony przeszłości by zmaganie się z kolejnymi nie napawało jej pozytywnym myśleniem oraz chęciami do życia.
„Przywołam tego kelnera bo nawet jeśli nie chcę to czuję, że oboje jesteśmy głodni.” Odwróciła się w odpowiednim kierunku by dłonią wykonać odpowiedni gest i sprawić, że mężczyzna zjawił się po chwili obok ich stolika pytając czy czegoś potrzebują.
- Mógłby pan sprawdzić czy nasze zamówienie nadaje się już do wydania? Byłabym dozgonnie wdzięczna gdyby to przyśpieszyć nim umrę z głodu. - Wykorzystanie własnego uroku w taki sposób nie budziło w niej sprzeciwu ani obrzydzenia do samej siebie bo zrobiła tylko to co konieczne by uśpić denerwujące ssanie w żołądku i jednocześnie przyśpieszyć coś co jest nieuniknione. Odchodzący w pośpiechu kelner zarobił jeszcze jej naglące spojrzenie na swoich plecach nim wróciła wzrokiem do towarzysza. No i może to nie do końca był dobry pomysł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 226
Join date : 23/08/2017

#9PisanieTemat: Re: Bar "El Toro"   Nie Lis 05, 2017 9:56 pm

Relacja z Hani była jedną z najdziwniejszych, a zarazem jedną z najbardziej niezrozumiałych dla osób postronnych rzeczy, jaka między nimi się wydarzyła. Wszakże udawali przez cały ten czas, że pałają do siebie nienawiścią, albo chociaż niechęcią, działali wbrew sobie, wmawiali sobie, że trzymają się ze sobą tylko dlatego, bo oboje czerpią z tego wzajemne korzyści, a teraz jak gdyby nigdy nic rozmawiają ze sobą, uśmiechają się i czekają na zamówiony posiłek. Każdy, kto choć trochę ich znał, byłby wyraźnie skonsternowany takim obrotem spraw, jednak janusze obserwatoringu już węszyli w tym jakiś spisek, albo po prostu wytykali ich palcami, przeklinając w duchu, że żadne z nich nie urodziło się tak wybitne wyglądem jak ruda bogini czy ten cichy przystojniak, który miewa ataki parkinsona, gdy w pobliżu nie ma żadnego telepaty. Oni wydawali się mieć gdzieś tą całą otoczkę i skupili się na tym co istotne, nie na zadaniu, nie na dopiekaniu sobie, nie na grach słownych, a na zwykłej pomocy i zwykłej chęci zrozumienia się. Być może, gdyby zaczęli właśnie od tego, to zupełnie inaczej wyglądałoby ich życie.
Shin była kumatą babką, dlatego wiedziała, na czym aktualnie stoi świat. To nie uśmiechy poczciwego króla Fiore, czy też błysk zajebistości dziesięciu świętych magów pozwalały im na utrzymywanie pozornego spokoju. To poświęcenie takich ludzi jak Nero czy jego partnerka z naprzeciwka, którzy zdecydowali się na drogę magii, pomimo tego, że już dawno dali od siebie więcej, niż powinni. Wojna zostawiła na nich straszne ślady, nauczyła rzeczy, do których normalnie nie byliby zdolni. Jednocześnie nie zatracili się w tym i pod osłoną chłodu czy obojętności, potrafili chronić świat na swój sposób - on bardziej bezpośrednio, ona mniej. Inaczej nie da się wyjaśnić tej ich pokręconej relacji, która zbliża ich do siebie, a jednocześnie wyjaśnia wiele rzeczy, które na pierwszy rzut oka nie są oczywiste. Nero nie sądził co prawda, że Hani aż tak podświadomie pragnie jego obecności u swego boku, ale wszystko stało się dla niego jasne, gdy się przed nim otworzyła. Perspektywa, to było najtrafniejsze słowo określające sposób na zrozumienie wielopłaszczyznowej osobowości rudej.
Obserwował ją wnikliwie, poznał w końcu jej ludzką naturę i uczucia, o których istocie nawet nie wiedział. Postrzegał ją jako silną i upartą, tymczasem Hani jest silna, ale też samotna i ma mnóstwo problemów, które dopiero teraz wychodzą na wierzch. Jeśli uważał się kiedykolwiek za dobrego obserwatora, to po dzisiaj zmieni już o sobie zdanie - nie zauważyć bowiem takich rzeczy, to naprawdę wielka sztuka. Albo po prostu trzeba być facetem.
Wysłuchał ją w ciszy i skupieniu, pomimo tego, że ich rozmowa odbywała się przecież w ich głowach i tak naprawdę nie tworzyły się żadne dźwięki. Ogarnął go niesamowity gorąc, gdy tak śmiało przyznała, że go potrzebuje i że nie pozwoli mu odejść. Mógł uważać się za zimnego, ale takie słowa, zwłaszcza od kogoś takiego jak Hani, nie mogą zostać spłycone do zwykłego uśmiechu. Dlatego gdy wszystko do niego dotarło, przymknął na chwilę oczy, po czym spokojnie je otworzył i spojrzał na tłumaczkę.
"To nie była strata czasu" - zaczął spokojnie przekaz telepatyczny. "Jesteśmy tutaj, razem" - zakończył dość filozoficznie, ale taka osoba jak Hani z pewnością zrozumiała cały przekaz tej krótkiej wiadomości. Mogli mieć wiele za sobą, jeszcze więcej przed, mogli nie znać się tak bardzo, jakby chcieli, mogli próbować się unikać, a jednak i tak w końcu przyszedł moment szczerości i okazało się, na czym tak naprawdę stoją.
Skrzyżował ręce na klatce piersiowej i uniósł lekko brwi, słysząc jej komentarz o innych kobietach. Po chwili przymknął oczy i westchnął niesłyszalnie, uśmiechając się przy tym.
"Nigdy nie próbowałem" - odparł w myślach.
Myślał o innych kobietach, w końcu uczucia, potrzeby, preferencje i zachcianki miał, ale w obecności Hani, nigdy nie próbował nawet przywoływać w pamięci jakiejkolwiek innej reprezentantki jej płci. Kłamstwem byłoby stwierdzenie, że nie leciał na nią - w obecności Shin zdarzało mu się myśleć o czymś, co nie powinno wylecieć z jego głowy i dotyczyło to właśnie rudej. To, jakie miał wyobrażenia o niej czasem było wręcz zadziwiające, biorąc pod uwagę dotychczasowy kształt ich znajomości. Pożądał jej i tak naprawdę tylko mocna osobowości pozwalały mu na to, by nie odsłonić się aż do dzisiaj. Było to też jednym z mniejszych, ale dalej jakichś powodów, dla których nie udostępniał jej swojego umysłu. W końcu wyobraźnia powinna pozostać wyobraźnią, przynajmniej na razie.
Skinął głową na popędzenie kelnera i oczekiwał w spokoju zamówionych dań. Mógł wyglądać w tym czasie na zamyślonego, aczkolwiek cały czas wpatrywał się z uwagą w swoją partnerkę, która coraz bardziej przekonywała go do siebie tą wersją. Była bardziej otwarta, milsza, bezpośrednia i co jakiś czas się uśmiechała, to go kupowało w całości. Nie widywał jej takiej zbyt często, właściwie, to chyba nawet nigdy, dlatego tym bardziej potrafił docenić to, jak bardzo zaufała mu, by pokazać tę stronę swojej osobowości.
Po jakimś czasie przyszedł kelner z zamówionymi zupami i postawił je na stole, przy którym siedzieli, życząc im smacznego. Shadow skinął głową mając przymknięte oczy i przysunął jeden z głębokich talerzy do siebie, by skosztować odrobiny potrawy. Smak skwitował uśmiechem, co oznaczało, że danie wyszło i to było najważniejsze. Przeniósł na moment wzrok na Hani i z uniesionym odrobinę kącikiem ust, skinął głową w jej stronę, życząc dziewczynie smacznego.

_________________
Where I should go?
To the left, where nothing is right...
Or to the right, where nothing is left...


Battle Theme | Character Theme | Entrance Theme | Magic Theme

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 114
Join date : 27/09/2017
Age : 22

#10PisanieTemat: Re: Bar "El Toro"   Nie Lis 05, 2017 11:01 pm

Ludzka natura od wieków zaskakiwała uczonych, zwykłych ludzi, a może nawet samego ich stwórcę. Nikt tak naprawdę nie wiedział czy gdzieś tam wysoko w przestworzach nie istnieje jakieś królestwo, czy nie znajduje się ono w innym wymiarze albo na innej planecie, jakie panując tam zasady, kto tam trafia, a kogo stwórca może wygnać gdzie indziej. Hani niemal od zawsze podejrzewała, że dusza pośrednia dla której przydział nie wykazał odpowiedniego miejsca tak naprawdę trafiała z powrotem na ziemię czy poprawić swoje zachowanie lub ostatecznie skazać się na potępienie. Z jednej strony patrzyła na to tak jakby nikt jej o to nie podejrzewał bo nie dzieliła się z nikim tymi przemyśleniami, ale z drugiej otwarcie głosiła swój brak wiary w bogów, stwórców czy jakby inaczej ich nazwać, po co miała zaprzątać sobie głowę czymś tak błachym jak wiara w to czego nie widać, nie czuć, nie słychać i zapewne też nie da się tego doświadczyć za życia. Co jej po proroctwach, spisanych księgach i świadectwach innych ludzi kiedy pomimo tego, że była zawsze grzecznym dzieckiem i tak spotkał ją straszny los. Czy te wszystkie wizje koszmarów miały stanowić jej pokutę w zamian za opuszczenie domu? A może za to, że całkowicie porzuciła człowieczeństwo w momencie gdy zabiła pierwszego człowieka i odnalazła je dopiero lata po wojnie. Odnalazła je nie z własnej woli, a z przeznaczenia i tego uczucia, które narodziło się samo, bez jej wiedzy i kontroli. Z uczucia, które dzisiaj rozkwitało i miało wskazać jej dobrą drogę do tego by wreszcie pozbyć się swoich barier, drogę do tego by pokazać światu, że ona także może być jedną z nich, a nawet kimś lepszym, kimś czystszym i zwyczajnie silniejszym niż większość.
Pozostawienie za sobą uprzedzeń oraz sztucznej nienawiści, urazy oraz obojętności miały dać początek czemuś nowemu, rozdziałowi nie skażonemu jeszcze złem i cierpieniem, czemuś doskonałemu w swojej prostocie.
Dotychczasowe obserwacje Nero zdawały się więc na nic bo ona jakby narodziła się na nowo, wypuszczając od dawna skrywany temperament i osobowość na wolność, ukazując światu tę Shin Hanmi jaką winna być od samego początku. Jej radosny, może nieco nawet przesadzony uśmiech odbijał obecny stan emocjonalny dziewczyny, która najzwyczajniej w świecie cieszyła się z tego co otrzymała. Z jego uwagi, z tej randki oraz z ciepłego posiłku, który jak wyczuwała za sprawą kelnera właśnie zmierzał do ich stolika.
Najbardziej jednak ruszyły ją jego odpowiedzi i zaprzeczenie, którego się nie spodziewała. Pośpieszyła więc z wyjątkowo spontaniczną odpowiedzią, która zaskoczyła nawet ją samą.
„Straciliśmy niemal dziesięć lat na własnej głupocie, nie wmawiaj mi, że było inaczej.” Jej wewnętrzny głos przekazywał tym razem także coś na kształt śmiechu, a to za sprawą przekazu emocji, który także potrafiła wysłać gdy odpowiednio się na tym skupiła. „Gdybym wierzyła jedynie w los i szczęście bylibyśmy tu razem dopiero za jakieś pięćdziesiąt lat, starzy i niezdolni do tego czego jeszcze możemy wspólnie dokonać.” Poprzez tak ogólne słowa zawierała naprawdę wiele możliwości i na pewno Giotto zdawał sobie doskonale z tego sprawę. W tym także to o czym sam pomyślał, a ona nie miała o tym najmniejszego pojęcia. Jego jedynego uważała za na tyle opanowanego by nie tworzyć w swojej wyobraźni takich wizji jej ciała i cóż srodze by się pewnie zawiodła, a może wprost przeciwnie? Kto wie jakby zareagowała, niekoniecznie musiałaby być tym zgorszona, ale na dziś dzień raczej by ją to zawiodło. Jako kobieta czasem zbyt wiele oczekiwała od mężczyzn i to właśnie sprawiało, że zaliczała coraz to kolejne rozczarowania na swojej drodze życiowej.
„ Prawidłowa odpowiedź, chociaż to jest ruletka czy jest prawdziwa.” Nie potępiała go za takowe stwierdzenie ani właściwie nie pochwalała, ot stwierdziła oczywistość z której oboje zdawali sobie teraz sprawę. Chciała pociągnąć jeszcze rozmowę, ale przerwało jej nadejście kelnera i na ten moment zrezygnowała próbując tego specjału jaki nakazano jej zamówić. Smak był dla niej nowy, dziwny, ale nie tak zły jak myślała z początku słuchając z czym właściwie ma być owa zupa. Uśmiech na twarzy Nero pozwolił jej założyć, że jemu ta potrawa smakuje i prawdopodobnie jadł to już wcześniej więc wiedział co zamawia. W sumie powinna się domyślić już wtedy gdy wyrecytował jej to z pamięci zamiast zaglądać do karty. Na jego życzenie smacznego odpowiedziała tym samym, a więź nawiązała na nowo gdy skończyli pierwsze danie i niesiono im drugie.
„ To nie mój rodzaj kuchni, ale było wyjątkowo smacznie. Każdą dziewczynę tu zabierasz?” Czysta ciekawość, zero złośliwości, jadu czy zazdrości w tym przekazie myślowym powinno go skłonić do równie spokojnej i normalnej odpowiedzi. Miała nadzieję dowiedzieć się czegoś o jego przeszłości bez wchodzenia w bolesne i często niepotrzebne tematy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 226
Join date : 23/08/2017

#11PisanieTemat: Re: Bar "El Toro"   Nie Lis 05, 2017 11:44 pm

Bogowie raczej nie istnieli, to można było stwierdzić po tym, co działo się przez ostatnie setki lat w świecie ludzi - rozkwit magii, najazd demonów, odbudowa świata; jaki bóg by na to pozwolił? Poza tym, kim jest bóg przy osobach, które kontrolują wszystkie żywioły, są z magią za pan brat i tak naprawdę jedyne ograniczenia powstają w ich wyobraźni? Shadow był raczej zwolennikiem teorii ewolucjonizmu, która objawiała się tym, że magia istniała od zawsze, a każdy człowiek, nawet ten najwcześniejszy, w jakiś sposób jej użytkował. Rozwinęło się to dopiero za ich czasów, ale on był przekonany, że to nie przez wpływ kogoś u góry, nieważne czy jednoosobowego bóstwa, czy całej cywilizacji, a zwyczajny wpływ zmian, które są wyznacznikiem rozwoju. Stąd też nie miewał żadnych rytuałów, nie modlił się do nikogo, nie wyznawał żadnego bóstwa, ani też nie starał się nikogo przekonać do istnienia sił nadprzyrodzonych. Istniała magia - udowodniona i spisana w księgi, to jedyne w co wierzył.
Ta wersja Shin mu nie przeszkadzała w żaden sposób. Mówiąc prościej - preferował ją i nie byłby zły, gdyby była przy nim właśnie taka jak dzisiaj. Być może i grali dużo w te podchody, które zwieńczyły się obustronnym zwycięstwem dnia dzisiejszego, ale jego zdaniem miało to jakiś cel. Badali się dosyć długo, starali się porozumieć na różne sposoby, próbowali też wzajemnie się znielubić, znienawidzić i odtrącić. Tymczasem przywiązanie i uczucia dawały o sobie znać aż nadto. Być może Hani nie potrafiła jeszcze tego zrozumieć, ale on wiedział co to oznaczało - uzupełniali się i przeszli najgorsze. Dalej jednak byli obok siebie, co świadczyło tylko i wyłącznie o tym, że spotkanie w armii nie było przypadkiem i tak naprawdę, być może odnaleźli to, czego tak uparcie szukają.
Siedział z przymkniętymi oczami i wysłuchiwał jej telepatycznego przekazu.
"Da się zrobić" - obrócił to wszystko w żart, kwitując malutkim, acz całkiem uroczym uśmiechem.
Przekaz zrozumiał na swój sposób - myśli miał wiele, począwszy od wspólnych sukcesów zawodowych po te prywatne, każda z tych wizji jednak była przyjemna i dzięki temu jego humor nie ulegał zmianie, dalej się dobrze bawił w jej towarzystwie. Niemniej jednak nie zamierzał spuszczać gardy, udostępniał jej przekaz, to wystarczyło, nie mogła przecież zobaczyć jego myśli. Zgorszyłaby się, albo tak go zlała, że do końca życia pozostałby aseksualny - była do tego zdolna, co do tego nie ma żadnych wątpliwości.
Jedzenie mu smakowało, bowiem gustował w pikantniejszych potrawach, dlatego był "u siebie", jak to mawiają. Czuł, że Hani skończyła telepatyczny przekaz na czas konsumpcji i skupił się tylko na tym, co jakiś czas jednak zerkając na swoją partnerkę. Skończył pierwszy, z wiadomych względów: je więcej, szybciej i nie rozkoszuje się po raz enty tym, co jadł niepierwszy raz. Czekał więc w ciszy (no bo jakżeby inaczej?) aż Shin dokończy swój posiłek i będą mogli wznowić przekaz, który znowu jej udostępnił.
Skrzyżował ponownie ręce na klatce piersiowej i dostrzegł kelnera, który niósł im już drugie dania, dostrzegając, że oboje skończyli trochę wcześniej swoje pierwsze posiłki.
"W zasadzie, to tak" - odparł niebezpośrednio. Równie dobrze, mógł potwierdzić, że zabiera tu każdą dziewczynę, równie dobrze mógł skłamać, a jeszcze inna wersja mówiła o tym, że była jedyną, z którą umówił się na randkę i ją tu zabrał, tak więc - zabrał każdą, bo jedną w tym przypadku. Pozostawił to jednak w kwestii domysłów Hani. Postanowił jednak odbić piłeczkę, skoro zeszli już na tego typu tematy.
"Rozumiem, że ty randkujesz gdzie indziej: restauracje, pałace?" - spytał tak jak ona, z czystej ciekawości bez żadnych uszczypliwości. Interesowało go to jakie miejsca preferuje ruda, gdzie już była, jakie doświadczenia z facetami ma za sobą. Sam nie wiedział skąd wzięło się te pożądanie informacji o niej, ot naturalna reakcja.
Chwilę później kelner podał drugie danie i Shadow również w tym przypadku nie miał zamiaru czekać, rozpoczynając posiłek od razu po odejściu pracownika baru. Zamówił to co chciał i lubił, ponadto był bardzo głodny, a emocje, które towarzyszą mu cały dzień, tylko ten apetyt wzmagały. Chwycił widelec, potem nóż i rozpoczął ucztę. Wszystko popijał sokiem z awokado i standardowo co jakiś czas spoglądał na Shin, będąc ciekaw, czy ma podobny gust kulinarny do niego.

_________________
Where I should go?
To the left, where nothing is right...
Or to the right, where nothing is left...


Battle Theme | Character Theme | Entrance Theme | Magic Theme

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 114
Join date : 27/09/2017
Age : 22

#12PisanieTemat: Re: Bar "El Toro"   Pon Lis 06, 2017 12:18 am

Każde z nich miało swoją wizję świata oraz sił nim rządzących i prawdopodobnie mogliby się dopuścić ciekawej dysputy na ten temat gdyby tylko zdawali sobie z tego sprawę, teraz jednak nie był na to odpowiedni czas, mają jeszcze przed sobą tysiące dni, setki miesięcy i dziesiątki lat by przekonać się o właściwiej inteligencji i wiedzy drugiej strony, nic na siłę i nic w pośpiechu. Hani miała to do siebie, że jej cierpliwość objawiała się tam gdzie chciała czekać, wtedy potrafiła być niczym ten pies porzucony przez właściciela lub ten, który siada na jego grobie i czeka czy człowiek któregoś dnia nie wstanie, nie poruszy się, nie przytuli go na nowo i się z nim nie pobawi. Taka właśnie potrafiła być jeśli drugi człowiek na to zasługiwał. Czy tak będzie także w tej relacji? Czas pokaże, do tej pory jednak pokładała w to całą swoją wzrastającą nadzieję, małymi krokami do celu i teraz kiedy te dziesięć lat już za nimi mogła odetchnąć z ulgą i pełną piersią. Mogła powiedzieć samej sobie dość i zburzyć każdy mur, znieść każdą barierę, otworzyć się i zaufać jedynej osobie z którą nadal miała kontakt, jedynej osobie, które potrafiła ją zrozumieć i nie potępiać.
Kwestia uzupełniania się była dla niej poniekąd oczywista, nic się bowiem tak nie uzupełnia jak przeciwieństwa, razem tworzą równowagę świata, niczym Ying i Yang, niczym Feng i Szui oraz wiele słów, które razem tworzą coś, a bez siebie są właściwie nieistotne. Ludzie także będąc samymi jak palec są nikim, nie wnoszą nic istotnego, a ich egzystencja opiera się jedynie na istnieniu, marnotrawią to co mogłoby każdego dnia wnosić wiele emocji i wspomnień. Tu jednak nareszcie skończyła się samotna wędrówka dwóch dusz, odnaleźli wspólny język i wiedzieli w jaki sposób się do siebie odnosić by nie spłoszyć albo wręcz nie odstraszyć drugiej strony. O czym wspominać, a co lepiej zostawić w przeszłości.
Jego żart zupełnie zignorowała bo od momentu gdy zadała to pytanie nie oczekiwała prawdy ani rozbudowanej treści, właściwie chciała tylko sprawdzić jak daleko może się posunąć w poruszaniu ciężkich tematów, jak widać niezbyt daleko.
„Tak?” Uniosła brew w górę i kiedy kelner niósł jedzenie tak po prostu przestudiowała jego umysł właśnie w kierunku ciemnowłosego, jednak by nie zdradzić się przed żadnym z mężczyzn ze swoimi niecnymi sztuczkami musiała to przerwać po ledwie kilkunastu sekundach. Dłuższa ingerencja na pewno zwróciłaby uwagę zarówno kelnera jak i samego Nero, a to co zrobiła teraz raczej ujdzie jej płazem. Zwłaszcza, że szukała jedynie potwierdzenia jego słów, a nie dowodów na coś co mogłaby mu później wypominać. Nie znajdując jednak niczego nie była zawiedziona. Manipulowanie umysłem człowieka na tyle by przywoływać konkretne wspomnienia albo informacje wymagało czasu, często bardzo dużo by przekopać się też między fałszywymi wizjami jakie mogłaby chcieć posłać także ofiara.
Z początku chciała zbyć jego pytanie zwykłym, nie randkuję, ale doszła do wniosku, że byłoby to kłamstwem. Zdarzało jej się bowiem wykorzystywać męskie zainteresowanie na własną korzyść, wtedy gdy najbardziej potrzebowała wsparcia finansowego albo spóźniała się po jakieś zadanie i nie miała nowej pracy. Nigdy nie było to nic wielkiego co złamałoby jej ofiarę albo jej życie. Dlatego czuła się bezkarna i bez wahania odparła. „Raczej tawerny, rzadziej polany i oazy.” No i to odnosiło się wyłącznie do jego osoby. Właśnie tam się przecież spotykali. W środku lasu, na pobojowiskach jakie często zostawiał po sobie Shadow, w tawernach gdzie na niego czekała przed lub po wykonanym zadaniu i jak dzisiaj w oazie gdy maszerowali przez pustynię. To czy uda mu się to wyczytać z tego krótkiego zdania zależało już tylko od Giotto. „Pałace są dla tych wszystkich nędznych dam, których życie nie przedstawia wartości większej niż kolejny bal i znalezienie adoratora.” Dodała z prawdziwą pogardą dla takowych panienek, nigdy bowiem nie mogła i nie będzie w stanie zrozumieć sensu ich zachowania oraz tego jak zostały wychowane, w końcu sama z tego środowiska uciekła. „Drogich restauracji za to unikam i tobie też radzę jeśli nie będziemy mieć naprawdę dobrej ku temu okazji.” Tak z góry sobie założyła, że może kiedyś takowa się znajdzie, może. Później zaś nie kontynuując myśli zabrała się za jedzenie, szybko przekonując się o ostrości posiłku i pozbywając się całej szklanki soku już w połowie posiłku. Odstawiła więc talerz i zamrugała szybko próbując odgonić łzy, ostre jedzenie właśnie tak zmuszało jej organizm do reakcji i często zaprzestania katuszy. Danie samo w sobie było ostre, ale nie na jej kubki smakowe. „Chyba będziesz mnie musiał wspomóc.” Dodała z lekkim rozbawieniem w wewnętrznym głosie i spojrzała z lekkim żalem na swojego towarzysza widząc bez problemu, że jego to kompletnie nie rusza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 226
Join date : 23/08/2017

#13PisanieTemat: Re: Bar "El Toro"   Pon Lis 06, 2017 2:04 am

Przywiązanie i lojalność były z pewnością ważnymi oraz pożądanymi cechami, zwłaszcza wśród druhów. Lepiej było mieć przy sobie kogoś oddanego, kto wspomoże cię nawet w najgorszej sytuacji albo powie coś, czego nie będziesz chciał usłyszeć. Dlatego też Hani pomimo swojej mrocznej, mało przyjemnej maski, była znośna dla wszystkich - w wojsku jej nie lekceważyli i drażniło wszystkich wokół to, że mimo swojego podejścia, ogólnej niechęci do wszystkiego i wrogów wszędzie wokół, była cholernie skuteczna oraz oddana sprawie. Próżno było znaleźć u kogoś podobne oddanie wykonywanym zadaniom co u Hani właśnie - ona jak już się za coś zabierała, to robiła to na sto procent i przeważnie z pożądanym skutkiem. Dlatego też była znośna, aż do dzisiaj, gdyż teraz w grę wchodzi nawet polubienie się, na co wcześniej się nie zapowiadało.
Nero widział to Shin, dlatego pomimo ucieczek i prowizorycznych odejść nigdy nie zdecydował się na podjęcie kroku o rozstaniu. Można to było wyczytać między wierszami, ale bardzo cenił lojalność rudej i był jej wdzięczny za to, że po prostu jest. Miał jednak swoje sprawy, w które nie mógł, ani nie chciał jej wtajemniczać, dlatego co jakiś czas musiał znikać i to porządkować. Koniec końców wracał jednak do niej i pomimo kłótni, cieszył się w duchu, że miewa z nią jakiekolwiek interakcje - miał bowiem już dokąd wracać, a od roku współpracy z nią, miał również do kogo wracać.
Słuchał jej uważnie, podjadając w tym czasie zamówioną potrawę, która dość szybko się skończyła. Jak widać, był bardziej głodny niż sądził, gdyż nawet jak na niego konsumpcja poszła w dość zawrotnym tempie. Można było to zwalić na wrażenia dnia dzisiejszego i fakt, że od kilku dni żywił się prostymi rzeczami, które sam przygotował - najczęściej jakimś suchym upieczonym kawałkiem mięsa z ogniska, zagryzając to przy okazji chlebem. Z drugiej strony, apetyt pobudzało również jeszcze jedno: dobre towarzystwo. Od dawna nie bawił się tak dobrze jak dziś. Miał świetny humor i tylko lata bycia zimnym chujem, pozwalały mu na nie okazywanie euforii.
Warto było dowiedzieć się czegoś o podejściu Hani do wyższych sfer. Jak widać nie wyznawała ideologii preferowanej przez księżniczki i arystokratki, dlatego bliżej na pewno było jej do zrozumienia się z Giotto, aniżeli właśnie z damami. Im więcej o tym myślał, tym coraz bardziej miał wrażenie, że tak naprawdę jej nie zna. Nie zauważył jej uczuć, nie dostrzegł problemu ze snem, nie potrafił czytać między wierszami, ani też nie interesował się jej historią. To z pewnością musi zmienić w najbliższym czasie, pytanie tylko czy będzie gotowy podzielić się swoim życiem, jeśli zajdzie taka potrzeba.
Spojrzał na Hani i prawie zaśmiał się, gdy dostrzegł, jak w jej oczach zbierają się łzy. Jak widać, przecenił jej kubki smakowe, za co ruda zapłaciła niemiłym wrażeniem ostrości w przełyku, która jego się już nie imała. O nim mawiali, że ma spierdolone kubki smakowe i chyba coś w tym było. Ręką delikatnie przesunął w jej stronę kawałek limonki, która na pewno jeszcze nie została opróżniona ze wszystkich soków oraz resztkę swojego napoju, jakąś jedną trzecią szklanki awokadowego płynu. Nie zabije co prawda w ten sposób całej pikanterii, ale limonka i trochę więcej soku z pewnością pomogą jej w ogarnięciu się. W tym samym czasie zarekwirował również jej talerz z resztką potrawy, którą zaczął konsumować tak jak jej poprzedniczkę na pustym talerzu obok.
"Słodko wyglądasz" - rzucił w celu sprowokowania jej, a jednocześnie wyjawienia swojej opinii na temat jej lekko szklanych oczu. Ta cała sytuacja była słodka, bowiem wyglądali jak para, która dzieli się jedzeniem i jedno je to co drugie tylko dlatego, żeby jeszcze bardziej zintegrować się ze swoją połówką. Dało się usłyszeć komentarze barowiczów na ich temat, na co Shadow nie reagował - to ich interpretacja, on korzystał z tej przemiłej atmosfery, po prostu.
Gdy skończył swój posiłek, podziękował skinięciem głowy i westchnął niesłyszalnie, wbijając wzrok w Hani, która poradziła już sobie z nadmiarem ostrości w ustach.
"Było naprawdę miło, nie poznaję Cię panno Han Mi Shin" - dodał tuż po tym, akcentując wyraźnie jej personalia. Ujęła go sobą dzisiaj, taka wersja rudej zdecydowanie mu odpowiadała, to był dobry prognostyk na trening, który mają odbyć za już niedługo.
"Jeśli jednak chcesz zacząć uczyć się kontroli dzisiaj, musimy się zaraz za to zabrać, czeka nas długa noc" - dokończył i pokręcił trochę szyją, chcąc wyprostować dokładnie kark i strzelić nim kilka razy, by odpowiednio nastawić wszystkie kostki.

_________________
Where I should go?
To the left, where nothing is right...
Or to the right, where nothing is left...


Battle Theme | Character Theme | Entrance Theme | Magic Theme

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 114
Join date : 27/09/2017
Age : 22

#14PisanieTemat: Re: Bar "El Toro"   Pon Lis 06, 2017 2:35 am

Nie wiedziała czy bardziej ją irytuje jego brak problemu do ostrego jedzenia, bawi jego zachowanie jako całokształt czy może łechta jej ego drobny komplement, czy może wyjątkowo w obecnej sytuacji wszystko na raz? Pytanie miało prostą odpowiedź nie podobająca się jednak rudowłosej i dlatego dość szybko porzuciła myślenie o tym. Jej dewiza była naprawdę prosta, unikać wszystkiego co sprawia ci ból i niepotrzebnie odciąga się od prawdziwych problemów, potrzeb i celów. Z jednej strony było to wyjątkowo mądre i skuteczne podejście, a z drugiej pozbawiało ją naprawdę wielu doświadczeń jako człowieka, doświadczeń które wpierw powinna zbierać jako dziecko, a później jako nastolatka. Wojna jednak skutecznie pozbyła się jej dziecinnych odruchów, wyparła całą tę dziecięcą radość z poznawania świata oraz wrzuciła ją w ten stan w jakim była nim odnowiła kontakty z Giotto. Działała precyzyjnie, bez uczuć, bez marzeń i złudzeń niczym maszyna, nie odmawiała wykonywania rozkazów, nie kłóciła się z pracodawcami, w każdej sytuacji znajdowała najkorzystniejsze wyjście, takie które jednocześnie przynosiło jej najmniejsze straty bo tego także nie dało się czasami uniknąć. Odruchowo więc czasami unosiła w zamyśleniu dłoń do blizny na policzku i marszczyła nosek przy orientowaniu się co właściwie robi, przypominała sobie o tej skazie zarówno na ciele jak i duszy. Skazie, która powstała przez jej własną dumę, skazie która miała już do końca życia przypominać jej o właściwej drodze, unikaniu sytuacji zwanych misjami samobójczymi i lepszym dobieraniu kompanów do walki. Miała jej też przypominać o poświęceniu i stracie, zakopanych głęboko uczuciach i przywracać w jej pamięci osobę, której nigdy nie powinna zapomnieć.
Wszystko to składało się tylko i wyłącznie na tę średniej wielkości pozostałość po walce i późniejsze ucieczce. Ukazywać jak wiele przeszła i przypominać jej wrogom, że przetrwała i jest zdolna aby odebrać swoją zemstę, że pewnego dnia ona wróci niczym fatum i zbierze swoje żniwo wśród tych, którzy jej to zostawili.
Tak samo teraz po komplemencie znów miała ochotę ukryć twarz w dłoniach tym samym nie pozwalając mu dojrzeć czerwieni na swoich policzkach jednak powstrzymała ten odruch i spoglądała mu uparcie prosto w oczy, tak jakby odpowiadała na jego prowokację, nie będąc nawet do końca świadomą, że takowa istnieje. Hani nigdy nie odwracała wzroku jako pierwsza w sytuacji zawstydzenia bo uważała to za słabość, a słabości chciała jedynie zwalczać, a nie pogłębiać.
„Dziękuję. Rzadko to słyszę.” Odparła prosto i dość skromnie jak na fakt, że wszyscy wokół już komentowali jej wygląd oraz to w jaki sposób oni w ogóle się komunikowali. Ci ludzie mogli nie mieć pojęcia czym jest jej magia, ale po takim czasie na pewno niektórzy już podejrzewali, że rozmawiają poprzez coś większego czego zwykły człowiek nie doświadcza.
„Mogłoby być jeszcze milej gdybyś mi wtedy pozwolił kontynuować.” Ostatecznie przyjęła od niego limonkę, a także sok i kiedy to złagodziło niemal wszelkie skutki po ostrym jedzeniu przetarła oczy piąstkami. To dopiero musiał być słodki widok bo zmrużyła przy tym swoje dwie kuleczki do patrzenia i przekrzywiła nieco głowę w bok. Słysząc zaś jego dalsze słowa o treningu tej samej nocy skrzywiła się i jej uśmiech gdzieś zanikł.
„Najpierw dajesz mi alkohol, potem ostre jedzenie, a na koniec chcesz pozbawić snu? Nieźle to sobie rozplanowałeś, podręczyć uczennicę przed zajęciami.” Właściwie to nie miała mu tego, aż tak za złe, ale dla samego zachowania pozorów pomarudziła, kobiecie w końcu nie wypada przyjmować wszystkiego bez słowa skargi, a już zwłaszcza kiedy pochodzi to od mężczyzny z którym wiąże jakieś plany. „Nigdy nie sądziłam, że moja pierwsze długa noc odnosić się będzie do mocy, a nie przyjemniejszych rzeczy. Czym jeszcze chcesz mnie dzisiaj zaskoczyć?” Ostatecznie podniosła się ze swojego miejsca bez niepotrzebnej dyskusji, a potem podążyła za Giotto. W wykonywaniu poleceń zawsze była najlepsza, a jej dowódca bezkompromisowy. To się akurat nie zmieniło mimo lat.
Swoich odpowiedzi nie otrzymała gdy opuszczali budynek liczyła więc, że stanie się to później i w nadal dobrym humorze dreptała za Nero.

Zt oboje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
avatar
Liczba postów : 68
Join date : 22/08/2017

#15PisanieTemat: Re: Bar "El Toro"   Pon Lis 06, 2017 11:12 pm

Koniec sesji:

Obydwoje po 2 PD.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


#16PisanieTemat: Re: Bar "El Toro"   

Powrót do góry Go down
 
Bar "El Toro"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Desierto :: Bucky-