IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Let me show you the Ultimate Inferno!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Liczba postów : 2
Join date : 02/10/2017

#1PisanieTemat: Let me show you the Ultimate Inferno!   Wto Paź 31, 2017 4:32 pm

Imię: Marco
Nazwisko: Deverill
Wiek: 27 lat
Data Urodzenia: 13.02.X973
Płeć: Mężczyzna
Gildia: Iron Fist
Klasa Maga: Standardowa
Miejsce Zamieszkania: Pokój w gildii

Wygląd:
Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście jego wzrost: mierzy sto dziewięćdziesiąt cztery centymetry, co czyni go bardzo wysokim człowiekiem. Każdy gram jego ciała jest wypracowany dzięki treningowi, osiągnął świetną wagę dziewięćdziesięciu dwóch kilogramów, pracując całe życie nad swoją formą. Posiada na ciele liczne blizny i o dziwo – nie posiada żadnych tatuaży. Dostatecznie dużo charakteru dodają mu wcześniej wspomniane stare rany, czyniąc z niego prawdziwego gringo. Posiada odrobinę ciemniejszą karnację, bardziej pasującą do obywateli Desierto, niż do rodowitego mieszkańca Fiore, być może dlatego, że ma geny koczowników z terenów pustyni. Cechą szczególną Marco jest brak jednego oka, które stracił na wojnie poprzez zainfekowanie go toksycznym zaklęciem. Zasłania je zawsze bandażami, które owinięte są wokół jego czoła i schodzą na lewy oczodół. Prawe zaś jest zwyczajne, koloru mocnego brązu, który czasem może mylić się z czernią, jeśli ktoś dobrze nie spojrzy.
Preferuje dwa rodzaje ubioru: elegancję i praktykę. Jako, że przeważnie te dwa typy odzieży się nie łączą, to często stoi nad dylematami egzystencjalnymi: wybrać garnitur czy strój bojowy. Jest też zwolennikiem różnych masek i bandaży, które jego zdaniem – dodają charakteru. Znak gildii nosi na prawym bicepsie i często odsłania go w różny sposób, by przeciwnicy wiedzieli, z kim nie należy zadzierać.

Charakter:
Osobowość Marco jest bardzo złożona, a jednocześnie trudna do zrozumienia dla tych, którzy nie znają bliżej jego historii, zatem warto zacząć od tego jaki jest na zewnątrz i dla większości obcych.
Wewnątrz jest oazą spokoju, kimś kogo nie można w żaden sposób zaskoczyć. Na zewnątrz jednak jest bardzo impulsywny, przejawia przez niego agresja, arogancja, pycha, duma, a także nieufność wobec wszystkich wokół. Przywdziewa tego rodzaju maskę z tego względu, iż w przeszłości było właśnie zupełnie odwrotnie – wybuchowość pod maską chłodu i spokoju. Wraz ze śmiercią rodziców diametralnie zmienił swoje podejście do życia, stając się przeciwieństwem samego siebie. Jest także bardzo wulgarny, sarkastyczny, a także demotywuje wszystkich wokół.
Komunikacja z ludźmi i cechy takie jak towarzyskość, empatia czy bycie żartownisiem, szwankują u niego już od zawsze. Przez lata jednak nauczył się choć w części nie być takim „gburem i bucem”, co później niejednokrotnie przydało mu się w zawodzie.
Pomimo braków w obyciu społecznym i kulturze, ma też drugą stronę osobowości, która jest nieco bardziej przyjazna. Jeśli już przetrwa się jego wszystkie testy i trafi się w jakiś sposób do niego, można mieć pewność, że Serafino będzie wierny takiej osobie do końca życia. Jest dumnym człowiekiem, dlatego też lojalność, honor i oddanie ceni ponad wszystko. W dodatku, potrafi być bardzo uczuciowy, na co nie wskazują żadne zachowania z życia codziennego. Twierdzi, że większość ludzi nie jest warta tego, by podchodzić do nich z uczuciem. Preferuje rozsądek i chłodną kalkulację.
Jest wkurzający, często idzie sobie wyrwać włosy przez jego docinki, obojętność i cynizm, jaki przemawia przez niego w większości sytuacji. Niemniej jednak zna dobrze takie uczucia jak miłość czy przyjaźń, jest też lojalny względem swojej gildii, a w trakcie pobytu w jednostce stał się też bardzo honorowy.
Z dobrych cech na pewno można wspomnieć też o adaptacji do warunków – w dobre dni potrafi być świetnym partnerem do rozmowy i pomimo lekkiego braku ogłady ogólnie w życiu, jest w stanie zachowywać się tak, jak wymaga tego sytuacja. Ponadto jest perfekcjonistą w każdym fachu: wszystko robi sam, na sto procent i zawsze od początku do końca. W dodatku jest zdolnym samoukiem, który nie ma w zwyczaju popisywać się swoimi umiejętnościami.
Na koniec warto napomknąć, że jest leniem i pracuje tylko dlatego, by móc przeżyć - nie widzi w swojej gildii drugiej rodziny, a zwyczajną pracę, której jest po prostu lojalny i otrzymuje dzięki temu wynagrodzenie. Z drugiej strony jednak jest też kimś, kto nie przejdzie obojętnie obok krzywdy: widział dużo zła i tak naprawdę zawsze postara się w jakiś sposób pomóc, bo ma po prostu dobre serce.

Historia:
Dzieje Marco zaczynają się w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Urodził się na granicy Fiore z Desierto, w jednej z małych wiosek, która jako jedyna posiadała coś na wzór małej kliniki, bądź szpitala. Był pierwszym i ostatnim synem dwójki zwyczajnych ludzi, którzy prowadzili pensjonat w tejże wiosce, który z powodzeniem zarabiał na kupcach wędrujących między Desierto a Fiore. Dzięki temu zatem nic mu nie brakowało i od najmłodszych lat był rozpieszczany - dostawał wszystko co chciał, nie musiał pracować, ani starać się o nic, był oczkiem w głowie swoich rodziców, stąd też jego lenistwo, którego “nauczył się” już w latach dziecięcych. Podczas gdy inni mieli swoje obowiązki, on cały czas się bawił i robił tylko to co chciał, z wyłączeniem spełnienia woli rodziców, których zawsze się słuchał.
Od najmłodszych lat był zafascynowany magią, ale nigdy nie odnalazł tyle siły i odpowiedniego mentora, by zacząć treningi wcześniej, niż rzeczywiście to miało miejsce. Szkolić się w tej kwestii zaczął bowiem dopiero w wieku dwunastu lat, gdy pewnego razu pensjonat rodziców został odwiedzony przez wojska Fiore, które oznajmiły, że tutaj będzie jedna z siedzib jednostki i na czas wojny rekwirują nie tylko pensjonat, ale również całą wioskę, urządzając tutaj jeden z większych poligonów wojskowych. Wszystko oczywiście przez strategiczną pozycję miejsca, które graniczyło z Desierto i dzięki temu przepływ informacji był dużo lepszy. Rodzice Marco otrzymali płatne z góry i zajęli się dalszym wychowywaniem syna, który jednak był już nieco zestresowany - wojna bowiem niezbyt pozytywnie na niego zadziałała. Rozpieszczony chłopak potracił wszystkich znajomych, którzy udali się w inne miejsca, niektóry otrzymali pobory do wojska, jeszcze inni zaginęli bez śladu i przez to musiał znaleźć sobie jakieś zajęcie. Nietrudno się domyślić, że wybrał wycieczki na poligon, które zazwyczaj obfitowały w różne pokazy magiczne organizowane przez żołnierzy w swoim gronie.
Pewnego razu został dostrzeżony przez jednego z nich, swojego przyszłego mistrza, który wziął go pod swoje skrzydła i wytrenował na młodego maga. Dostrzegł on bowiem potencjał w swoim podopiecznym, który nie powinien się zmarnować, dlatego gdy tylko Edward nie bywał na misjach, zajmował się szkoleniem Deverilla, który bardzo szybko pojmował nowe dla siebie rzeczy i o dziwo znalazł mnóstwo sił oraz chęci do tego, by nie przerywać swoich zajęć. Zapewne poniekąd działało na niego to, że poza treningami organizowanymi przez żołnierza, tak na dobrą sprawę nie ma co robić w swojej wiosce i musiał sobie znaleźć jakieś zajęcie.
Pokochał magię i cieszył się z każdej chwili, w której mógł jej użytkować. Rodzice oczywiście o niczym nie wiedzieli, gdyż zabroniliby mu treningów, mając na uwadze to, że jeśli zostałby zarejestrowany jako mag - uda się do wojska z przymusowego poboru. On jednak jako nastolatek nie zwracał na to uwagi, bowiem liczyła się dla niego zabawa, którą odczuwał w momencie praktykowania sztuk mistycznych. Zemściło się to na nim okrutnie, bowiem wszystkie złe sny rodziców Marco się spełniły - w wieku piętnastu lat przyszedł do Deverilla list, który informował o poborze do wojska. Wszystko to za sprawą Edwarda, który poinformował wyższe szczeble o nowym magu i tym samym zarejestrował go w spisie.
W pierwszej chwili rodzice spalili list i modlili się w duchu, by nie przyszedł on ponownie. Po dwóch tygodniach od minięcia terminu stawienia się do jednostki, list dalej nie przychodził, przyszli jednak mundurowi, którzy siłą zabrali piętnastolatka do wojska. Trafił do centrum kraju, w którym odbywało się szkolenie jego rocznika i poznał tam wielu magów, którzy pozytywnie wpłynęli na jego karierę: między innymi spotkał tutaj swoją pierwszą, młodzieńczą miłość, która później co prawda nie przeszła próby czasu, ale zostawiła po sobie dobre wspomnienia. Po około pół roku wszelakich treningów, testów sprawnościowych i przygotowania do walki, został wysłany na front, by swoją destrukcyjną magią wspomóc walczących tam ludzi.
W wojsku spędził półtorej roku, awansował nawet z szeregowego kilka rang wyżej, jednakże to co przeżył przez ten czas skutecznie pozwoliło mu na podjęcie decyzji o nie kontynuowaniu dalszej kariery w tym zawodzie. Widział dużo śmierci, sam pierwszy raz odczuł strach, stracił również oko, które zostało zainfekowane przez jedno z zaklęć i jedynym ratunkiem dla niego było usunięcie go, co udało się nawet pomimo operacji przeprowadzanej na polu walki. Nie przyczynił się w ogromnym stopniu do jakiegoś spektakularnego zwycięstwa, ale za swoje zasługi otrzymał order oraz skromną emeryturę, która jednak nie wystarczała mu. Stąd też po zakończeniu wojny wrócił do rodzinnej wioski, lecz tam nie wiodło mu się najlepiej. Wszystkie zaoszczędzone pieniądze zainwestował w leki dla chorych rodziców, którzy zmarli odpowiednio w X992 i X994 roku. Pensjonat nie przynosił dochodów, bowiem nikt nie miał pieniędzy na podróżowanie, handel i turystykę, zatem musiał zamknąć interes i zdecydował się udać w podróż, chcąc znaleźć coś dla siebie.
Trafił do Hargeon i dzięki swojej wojskowej przeszłości znalazł pracę jako policjant w lokalnej komendzie. Tam też poznał swojego mentalnego mentora - Ibikiego Morino, który słynął z niesamowitych technik wywiadowczych i świetnie przesłuchiwał ludzi. Te tajniki przekazał swojemu protegowanemu, a potem udał się na emeryturę i do dziś dzień służy radą Marco. Deverill nie odnalazł się jednak w tej branży, bowiem zadania, które mu przydzielali były nudne i mało wciągające. Wtedy to usłyszał o gildii Iron Fist, która zaczęła powoli przywracać zawód magów i dlatego po dwóch latach pracy w policji, zdecydował się zrezygnować z posady, celem wstąpienia do tej gildii.
Rok później, w X997 roku zdał testy i dostał się do Iron Fist, otrzymując od razu swój pokój w gildii oraz wykonując kilka zleceń, którymi udowodnił swoją wartość nie tylko jako silny mag, ale również świetny zwiadowca i zbieracz informacji. I w tej branży trzyma się do dziś - nie kocha bycia magiem, ale z braku lepszych zawodów służy swojej gildii i użycza swych zdolności, gdy tego potrzebują. Może nawet jest już mniejszym leniem niż kiedyś. Koniec.



Ekwipunek:
Ciekawostki:
- Dużo śpi;
- Nie przepada za spacerami;
- Jego ulubiony odpoczynek to leniuchowanie;
- Nie znosi pieczarek, rodzynek oraz sosów śmietanowych;
- Nie jest zbyt dobrym kucharzem;
- Ma tendencje do rzucania różnymi rzeczami;
- Doświadczony, dzięki czemu nie popełnia głupich błędów;
- Szpiegostwo nie jest mu obce;
- Jego idol: Ibiki Morino został zabity podczas jednej z rozmów ze służbą bezpieczeństwa. TO BYŁO PRZESŁUCHANIE, A NIE ROZMOWA;
- “Podpala się”, gdy zaczyna być agresywny, konkretniej - jego ciało zaczyna dymić, a włosy nabierają jaskrawych, płomiennych barw, które przy ogromnej wściekłości mogą stać się całkowitym ogniem;
- Pali, ale używa do tego tylko swoją ulubioną fajkę;
- Uwielbia whisky;
- Sypia nago;
- Przed wstąpieniem do gildii pracował jako członek oddziału policji w Hargeon.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 73
Join date : 24/08/2017

#2PisanieTemat: Re: Let me show you the Ultimate Inferno!   Wto Paź 31, 2017 5:17 pm

AKCEPT

Na start otrzymujesz:
-350 PD
-3500 klejnotów
-3 umiejętności kategorii 1, oraz 2 z kategorii 2
-85 MM

Kartę przenoszę i życzę miłej gry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Let me show you the Ultimate Inferno!
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Strefa Gracza :: Karty Postaci :: Zaakceptowane-