IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Oaza nieopodal miasta

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
avatar
Liczba postów : 73
Join date : 24/08/2017

#1PisanieTemat: Oaza nieopodal miasta   Sob Wrz 16, 2017 11:15 pm

Mała oaza, o której nie można powiedzieć zbyt wiele. Ot, małe źródełko wody na pustyni. Bardzo urokliwe miejsce, w którym można zatrzymać się na dłuższą chwilę i popodziwiać. Trawa wyadaje się być tu wyjątkowo zielona, co jest skutkiem otaczającego zewsząd pustynnego piasku. W Desierto takie miejsca są na wagę złota, dlatego tak też jest traktowane. Zbeszczeszczenie tego miejsca może być surowo ukarane.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 226
Join date : 23/08/2017

#2PisanieTemat: Re: Oaza nieopodal miasta   Nie Paź 01, 2017 1:27 am

Giotto w ostatnich dniach pracował ciężko i wytrwale. LSN otrzymywało kolejne cynki odnośnie skupisk demonów, co w ostatnich kilku tygodniach znacznie nasiliło się i wprowadziło całą gildię w stan pełnej gotowości. Przez ostatnie dziesięć lat na ziemiach kontynentu panował spokój, z małym wyłączeniem kilku pomniejszych incydentów, które zazwyczaj gaszone były w zarodku. Przez ostatni rok jednak, demony nauczone przemykania między ludźmi, zaczęły zdobywać coraz więcej wpływów. Dość powiedzieć, że ostatnim zadaniem Shada, z którego właśnie wracał, było rozpracowanie szajki podejrzanych magów, którzy według informatorów LSN mogli mieć mocne powiązania z najeźdźcami sprzed dekady. Sytuacja była dużo poważniejsza, bowiem okazało się, że to były demony we własnej osobie, a on rozpracowywał panoszący się po zachodzie Desierto "gang".
Nic więc dziwnego, że był nie tylko przemęczony, ale również nieco spragniony. Podróż pustynią nigdy nie należała do łatwych, a już tym bardziej bo wyczerpujących starciach z demonami. Niemniej jednak był dobrej myśli, w końcu pogoda dosyć mu sprzyjała. Pora zimowa na pustyni była wręcz idealna dla kogoś, kto większość czasu spędził w umiarkowanym klimacie Fiore. Giotto dzięki temu nie padł z wycieńczenia i mógł sukcesywnie pokonywać kolejne kilometry piechotą, chcąc dotrzeć do siedziby gildii, w której mógłby należycie wypocząć.
Oaza nieopodal Bucky była aktualnym celem jego podróży. To tam miał odzyskać choć trochę siły, odpocząć oraz przygotować się mentalnie do drugiego etapu podróży, jakim była poprzednia stolica Desierto. Gdy poczuł pod stopami delikatny dotyk trawy, uśmiechnął się kącikiem ust, obserwując źródło wody, które w takich warunkach było jeszcze piękniejsze, niż zazwyczaj. Chłopak uklęknął przy wodopoju i nabrał trochę cieczy do rąk, by najpierw przepłukać nimi twarz, a następnie wypić jej trochę, delektując się przy okazji jej smakiem.
Przerwa jaką ustanowił była strzałem w dziesiątkę - odpoczywał przy małym źródle, leżąc na trawie, mając jedno z jej źdźbeł w ustach, które delikatnie podgryzał. Podparł głowę rękoma i patrzył w niebo, idealne niebieskie, jak praktycznie każdego dnia w Desierto. Przymknął oczy i westchnął lekko, starając się zregenerować jak najwięcej sił w jak najkrótszym czasie. Mógł sprawiać wrażenie śpiącego, ale Ci, którzy go znali, wiedzieli doskonale, że to niemożliwe - chłopak albo intensywnie medytował w wygodnej pozycji, albo zwyczajnie leżał z przymkniętymi oczami.

_________________
Where I should go?
To the left, where nothing is right...
Or to the right, where nothing is left...


Battle Theme | Character Theme | Entrance Theme | Magic Theme

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 114
Join date : 27/09/2017
Age : 22

#3PisanieTemat: Re: Oaza nieopodal miasta   Nie Paź 01, 2017 1:47 am

Podróżowanie przez pustynie Desierto nie była najlepszym pomysłem jeśli nie miało się żadnego środka transportu, zapasów wody albo co gorsza pojęcia w jakim kierunku się zmierza. Wszystkie te trzy rzeczy zaprzątały głowę jasnowłosej przez stosunkowo krótki okres czasu bo tak naprawdę nie obchodziło ją czy nie zdechnie gdzieś tam na środku tego słonecznego piekła. Od momentu gdy opuściła Sabertooh postanawiając wrócić do miejsca, którego nienawidziła chyba jeszcze bardziej niż tego brzydkiego jak noc listopadowa miasta. Miejsca w kraju, który wręcz wykańczał ją fizycznie z każdą podróżą bo komuś o tak nieprzeciętnie tragicznej kondycji jak Hani łatwo było się zmęczyć kilkoma godzinami marszu, a co dopiero dniami. Mimo to parła do przodu mając w myślach tylko jedną wizję. Jej sny spełniały się w dziewięćdziesięciu procentach i jej wędrówka nie była jałowa. Miała swój cel znany tylko jej samej i słońcu, które niemiłosiernie paliło ją w plecy. Przeklinała się w myślach za założenie akurat tego stroju, który w ogóle nie nadawał się na gorące klimaty jednak był najporęczniejszy do noszenia nie tylko torby, ale też łuku i strzał ze sobą.
Dotarcie od najbliższego miasta do oazy zajęło jej o wiele więcej czasu niż przypuszczała bo dopiero widząc ją z odległości kilkuset metrów zaczęła się przyglądać pozycji słońca na niebie. Dawno przekroczyła ona południe, a pokonanie jeszcze tego krótkiego odcinka wyglądało dla niej niemal jak droga prosto do trumny. Zakasała jednak rękawy stroju, poprawiła wszystko co niosła ze sobą, a mogło się zsunąć i resztkami sił doczłapała się do oazy.
Zmęczenie nie wyparowało, ale satysfakcja z prawidłowego strzału wypełniło całe jej wnętrze gdy tylko jej oczy ujrzały samotną sylwetkę leżącą w trawie. Zbliżała się do niej powoli i bez najmniejszego słowa do samego momentu gdy usiadła tuż obok mężczyzny, zrzucając ciężkie rzeczy gdzieś za siebie i oddychając z ulgą.
- Znowu cię znalazłam. - Za tymi słowami kryło się jej niewymowne zadowolenie bo śledzenie jego poczynań i miejsc w których przebywał było dla niej o wiele prostsze niż kiedykolwiek jakakolwiek próba dostania się do jego głowy bez zgody właściciela. - Masz ochotę na pogawędkę czy tym razem też pozwolisz mi tylko cię dręczyć zanim znikniesz bez słowa? - Opierając się na rękach i odchylając głowę w tył zamknęła oczy, a następnie powoli i wyjątkowo delikatnie wysłała impuls myślowy prosto do głowy bruneta. To czy się na nią otworzy zależało już tylko od niego, Shin tak czy siak będzie próbowała do skutku.


Ostatnio zmieniony przez Hani dnia Pon Paź 02, 2017 10:35 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 226
Join date : 23/08/2017

#4PisanieTemat: Re: Oaza nieopodal miasta   Pon Paź 02, 2017 10:03 pm

Nie było to upragnione spotkanie, aczkolwiek jakiejś niechęci znacznej też do niego nie odczuwał. Ot zwykłe spotkanie dwójki znajomych, którzy o dziwo, w tym przypadku mają szansę w jakiś sposób się komunikować słownie. Paradoksalnie, Hana była jedną z trzech osób, które mogły w jakikolwiek sposób otrzymać precyzyjną odpowiedź od Shada. Niemniej jednak, często z powodu kaprysu maga, nie mogli tego robić, bowiem on cały czas skrzętnie blokował swoje myśli specjalnymi falami wytwarzanymi wewnątrz głowy. Irytujące, momentami niepotrzebne, ale przynajmniej było to zabezpieczeniem od kontroli umysłów i czytaniem tego, co nie miało nigdy zostać odczytane.
Na pierwsze stwierdzenie, jak miał w zwyczaju, nie zareagował. Wszakże było to tylko zwykłe podsumowanie ich zatrważająco dziwnej relacji, która polegała na tym, że się przyciągali jak Wałęsa i bezpieka. Tym razem jednak był pewien, że był to przypadek, bowiem zostawił ją ostatnio w jakimś pubie, nie mówiąc oczywiście dokąd idzie. Sprawy gildii, tyle zdołała usłyszeć z jego myśli prostym przekazem i od tego czasu się nie odezwał. Nawet nie wiedział ile to minęło od tamtego spotkania - tydzień, dwa, a może miesiąc?
Miał zwyczajny humor, ale nie był on też najgorszy, dlatego gdy spytała go o możliwość rozmowy, chłopak przekręcił głowę i spojrzał na rudą, zastanawiając się chwilę. Moment później, zwolnił blokadę i udostępnił Hani możliwość telepatii, tylko i wyłącznie, nie było żadnej mowy o czytaniu w myślach, zbyt wiele tajemnic musiał skrywać, by pozwalać na selekcję sekretów, jakimi mógłby się jednak z nią podzielić.
Sam jednak nie miał zamiaru się do niej odezwać, bowiem tak naprawdę nie interesowało go to, co robiła przez ten czas, jak się ma, czemu tym razem taki, a nie inny ubiór i tak dalej. To ona chciała rozmawiać, więc chłopak spodziewał się, że ruda ma jakieś pytania do niego, ewentualnie, chce mu po prostu trochę pogrzebać w głowie. Całe szczęście, nie był jednak negatywnie do tego nastawiony, więc szansa jakiejś krótkiej rozmowy wewnątrz głów jest bardzo prawdopodobna. Wszystko zależy od tego, co powie jego była partnerka z oddziału.

_________________
Where I should go?
To the left, where nothing is right...
Or to the right, where nothing is left...


Battle Theme | Character Theme | Entrance Theme | Magic Theme

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 114
Join date : 27/09/2017
Age : 22

#5PisanieTemat: Re: Oaza nieopodal miasta   Pon Paź 02, 2017 11:00 pm

Żadne nie miało tak właściwie pojęcia ile czasu minęło od ostatniego spotkania, a także żadne na to specjalnie nie czekało. Nero miał swoje sprawy do załatwiania zaś Hani podróże do odbycia i jedno nie wchodziło drugiemu w drogę bez potrzeby. Przynajmniej tak długo jak dziewczyny nie męczyły nocne wizje o spotkaniach z ciemnowłosym tym samym zmuszając ją niejako do wypełnienia tego pokręconego przeznaczenia jakie ich połączało i chociaż żadne nie miało na to ochoty to wciąż spotykali się w różnych miejscach. Większość takich zdarzeń inicjowanych było przez Shin. Potrzebowała go. Trening na kimś kto potrafił tak dobrze zablokować przed nią swoje myśli był najlepszym co mogło ją spotkać w jej drodze ku samodoskonaleniu, ale także oboje nie wiedzieli, że w ogólnym rozrachunku przyczyniało się to tylko do samych złych rzeczy. Czas mijał, a oni nadal powtarzali ten sam nudny i bezowocny schemat dlatego tym razem dziewczyna nie odezwała się przez kilka kolejnych minut po prostu zbierając myśli. Chciała i nie chciała tu być, obok, a jednocześnie tak daleko myślami, mając swoją drogę po więcej magii na wyciągnięcie ręki, ale z niej nie korzystając. Właściwie nie potrafiła zrozumieć czasem samej siebie, ale jeszcze bardziej nie rozumiała jego. Dlatego tym razem zamiast zadawać mu pytania zrobiła coś innego.
"Ciągniecie tego w takiej formie nie ma sensu. " Już po tych słowach miała ochotę wstać, pozbierać swoje rzeczy i z godnością odpełznąć na swoich krótkich nogach spod oazy do najbliższego miasta, zamiast tego jednak kontynuowała. " Ty chcesz utrzymać kontrolę, a ja ją złamać. Przeciwne bieguny nigdy się do siebie nie zbliżą. "   Mógł to uznać za jej wariackie bredzenie, ale właściwie to przestało ją to obchodzić dawno temu. Podobnie jak zdanie innych ludzi na jej temat, stąd dość bezczelne według innych zachowania. Dla niego również nie powinna taka być, ale co stało na przeszkodzie? Nie odpowie, nie każe jej odejść, a sam w końcu zniknie. Jak cień znikający nocą by wrócić za dnia. " Właściwie to my się nawet nie lubimy. Nienawidzę cię... " Przerwała na chwilę, ale wraz z jej myślami mógł odczuć też wzburzenie, niezrozumienie, nutkę pogardy i kpinę, a gdzieś przez to wszystko przebijał się żal. Tylko do kogo?  " ...Mimo to ciągle dręczą mnie te sny. To gorsze niż znoszenie twojego milczenia. " Nie powinna mu się żalić, ani w ogóle wspominać o jakichkolwiek snach, ale już było za późno, a on prawdopodobnie właśnie łączy wszystkie wątki by znaleźć rozwiązanie, którego dotąd nie znał. Właściwie to mógłby odejść już teraz, a ona zwinęłaby się w kłębek na trawie i po prostu zasnęła, wtedy jednak wróciłby do niej mary senne, nie dające spokoju koszmary o rzeczach, które nigdy się nie wydarzą. Może miała jakąś nadzieję, że zostanie aczkolwiek wolałaby, żeby zniknął. Nie tylko z oazy, ale też z jej głowy. Na zawsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 226
Join date : 23/08/2017

#6PisanieTemat: Re: Oaza nieopodal miasta   Wto Paź 03, 2017 7:24 pm

On raczej nie traktował ich spotkań jak swego rodzaju trening, ale z pewnością nie narzekał, gdy próbowała raz po raz dostawać się do jego głowy. Ten aspekt jego mocy zdawał się być szczególnie tajemniczy - do czego jego fale mózgowe są jeszcze zdolne, skoro potrafią blokować nawet tak potężną telepatkę, jaką niewątpliwie jest Hani? Pojawiały się pytania, które wymagały odpowiedzi, a on bez jej pomocy nie mógł ich poznać. Koniec końców, pomimo całej sztuczności, jaką wypełnione były ich spotkania, byli jednak nieco od siebie uzależnieni - każde na swój sposób od czego innego.
Sam fakt jednak tego, że poprosiła sama z siebie o rozmowę, świadczył o czymś poważniejszym, aniżeli zwykłej próbie dekoncentracji Giotto. Nie spodziewał się co prawda tak bezpośrednich i ostrych słów, ale też nie był zaskoczony, że w końcu wylała to z siebie i zbeształa go, za cały kształt ich popieprzonej relacji. Nie sądził jednak, że aż tak bardzo jej to ciążyło i że ma to więcej aspektów, aniżeli zwyczajna irytacja tym, iż nigdy nie słyszała jego głosu, czy też nie może sforsować jego mentalnych zasieków obronnych. Jak widać, nie znał jej i tak naprawdę chyba nigdy nie próbował poznać, dlatego też jej nie rozumiał. Z drugiej strony jednak nigdy o jej towarzystwo nie zabiegał, była na doczepkę, a z czasem z pasożyta powstała między nimi jakaś symbioza - jemu było łatwiej o komunikacje, jej o trening z kimś poważnym.
"Jakie sny?" - spytał w myślach, przemilczając całkowicie wstęp do tej wiadomości.
Czasem zdawało mu się, że Hani na siłę próbuje kreować coś, czego między nimi nie ma - on bowiem doskonale wiedział, że są bardzo różni i że się nawet nie lubią. Po co więc ta wstawka o przyciąganiu biegunów? Jeśli odezwała się w niej dusza poetki, to wybrała zły moment na taki dylemat egzystencjalny, jeśli jednak miała jakieś plany względem niego, to chyba zawodził ją raz po raz, skoro od tak długiego czasu znajomości, nie zmieniło się między nimi nic, poza tym - że już mniej się nawzajem irytują.

_________________
Where I should go?
To the left, where nothing is right...
Or to the right, where nothing is left...


Battle Theme | Character Theme | Entrance Theme | Magic Theme

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 114
Join date : 27/09/2017
Age : 22

#7PisanieTemat: Re: Oaza nieopodal miasta   Czw Paź 05, 2017 12:36 am

Zdolności jakie przejawiał Nero od samego początku ich wspólnego czasu zdawały się nie mieć dla niej konkretnego znaczenia tak długo jak mogła się dostawać do jego głowy nawet poprzez zwykłą prośbę. Problem powstawał jednak wtedy gdy po prostu się na nią zamykał i musiała patrzeć jak przychodzi, a potem odchodzi. Jego znikanie, dość często bez słowa pożegnania, bez nawet głupiej kartki doprowadzało ją wewnętrznie do prawdziwej pasji, ale jednocześnie sprawiało, że wciąż go szukała. Nawet jeśli go nienawidziła, nie potrafiła zrozumieć motywów jakimi się kierował i prawie nic o nim nie wiedziała to wciąż był jej najbliższą osobą na tym chorym świecie. Jedyną, która jako tako potrafiła ją ogarnąć, która w dupie miała jej nierzadkie humorki oraz bezczelność z jaką się do niego zwracała.
Byli od siebie zależni na więcej sposób niż im się wydawało, ale nadal tego nie rozumieli, nie widzieli.... albo po prostu nie chcieli widzieć. Po co mieliby sobie tylko dokładać z tak błahego powodu problemów, zwłaszcza Hani, która tym gardzi.
Tym razem jednak sprawa była poważniejsza od kiedy jej sny się nasilały, a szukanie pretekstów do spotkań stawało się męczące niczym te wszystkie podróże razem wzięte. To już nawet nie chodziło o same ćwiczenia, a obecność kogoś znajomego. Pokrewnej duszy. Towarzysza broni. Shin wciąż była tylko człowiekiem, tak samo kruchym i łatwym do złamania jak reszta. Wystarczyło tylko znaleźć ten najsłabszy punkt i dźgać w niego bezustannie, aż opanuje ją szaleństwo. Stan w jakim była od ostatniej godziny przypominał coś takiego, podobnież zresztą jak jej usilne pragnienie towarzystwa. Może wstałaby i odeszła zachowując resztki godności gdyby nie zapytał o jej sny. Z jednej strony wiedziała co oznaczają i dlaczego dręczą ją tak często, z drugiej strony nie miała zamiaru się do tego przyznawać nawet przed sobą, nie do tak trywialnych uczuć. Dlatego zamiast słów przesłała mu pewien obraz z jednego ze swoich snów. Dała mu te kilka sekund przewagi zanim przechyliła się w jego stronę tak nisko by ich twarze znalazły się niemal na jednej wysokości.
- Może tak pieprzyć trening? - To już nie był ten zwyczajny obojętny ani poirytowany głos. Przebijała się przez niego niepewność oraz niezdecydowanie czy aby na pewno robi dobrze. Mimo to jeśli nie spróbował jej odepchnąć to już po chwili spotkała go niespodzianka. I tak nie potrzebował ust do mówienia, a ona wykorzysta je o wiele lepiej. Jeśli do tego nie doszło to po prostu odsunęła się na swoje poprzednie miejsce i wbiła wzrok w niesamowicie czystą wodę. Wodę, która przypominała jej jak bardzo jej własna dusza jest splugawiona, jak pochłania ją trucizna, której sprawcą ten którego tak bardzo nienawidziła. Jak bardzo słaba się stała przez dziwne uczucia, które nie chciały opuścić jej głowy, wywoływały naprawdę podły nastrój i ściskały w klatce piersiowej. Nienawidziła go, ale potrzebowała. Miała przez to dwa wyjścia, spróbować wyegzekwować to do czego mogłoby między nimi dojść albo zniknąć, zapomnieć i zniszczyć tę część siebie. Wybrała pierwszą opcję.
- Nienawidzę cię i chcę jednocześnie. Jesteś jak klątwa, nie mogę się ciebie pozbyć. - Wycedziła ostatecznie i nieco skuliła w sobie. Tak wiele sprzecznych uczuć naraz to najgorsze co może się jej przytrafić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 226
Join date : 23/08/2017

#8PisanieTemat: Re: Oaza nieopodal miasta   Czw Paź 05, 2017 1:25 pm

Hani była o tyle specyficzną osobą, że tak naprawdę ciężko było powiedzieć cokolwiek o niej z perspektywy trzeciej osoby - każdy widział jej inną wersję i chyba tylko Shadow mógł jako jedyny porównywać to jakoś ze sobą. Nie żeby uważał się za kogoś istotnego w jej życiu, ale póki co nie opuszczała go, pomimo tego, że tak naprawdę za sobą nie przepadali. Więź jaka między nimi się wytworzyła, była specyficzna sama w sobie - on podchodził do niej, jak do wszystkiego innego; z dystansem i odpowiednią dozą spokoju, ona zaś widziała w tym swego rodzaju klątwę, o czym wspomniała chwilę później. Było to na swój sposób chore i pokręcone, ale weterani wojny mieli to do siebie, że często szukali irracjonalnych wyjaśnień dla swoich problemów - mamy tu przecież osobę, która złożyła śluby milczenia oraz kogoś, kto poza wmówionym sobie wrogiem, nie ma nikogo bliskiego. Siebie warci są, po prostu.
Sytuacja zmieniła się nieco, gdy wysłała mu do głowy obraz pewnego snu, który nie tyle co zmroził mu krew w żyłach, ale trochę go zaniepokoił. Znał przecież Hani i wiedział, że ma ona tendencję do jasnowidzenia, często przypadkowego i nietrafionego, ale bardzo często bywało tak, że jej wizje się sprawdzały, problemem był jednak czas reakcji, który był stanowczo zbyt późny. Chwila konsternacji pozwoliła Shin na wykonanie czegoś, czego Shadow nigdy by się po niej nie spodziewał. Nie łączyło ich przecież żadne mocne pozytywne uczucie, by w ogóle mogli oboje myśleć o dopuszczeniu do czegoś takiego. Stąd też, na jego twarzy pojawiło się lekkie zakłopotanie, a on sam nie przerwał pocałunku, bo tak naprawdę nie wiedział co ma robić w danej chwili.
Nie był pewien, ile to wszystko trwało, ale z pewnością było to dłuższe, niż dwie czy trzy sekundy. Postanowił jednak lekko odsunąć ją od siebie, przekręcając machając jednocześnie głową. Przekaz był jasny - nie. To nie była dla niego komfortowa sytuacja, a on sam nie miał pewności do niczego, czy postępują słusznie i czy powinni. Nie był na to przygotowany i być może dlatego właśnie spanikował. Dla niego było na to za wcześnie, czuł bowiem, że nie zrobiła tego tylko z pewnych potrzeb, ale również pierwszy raz się przed nim odsłoniła tak bardzo i można było odczytać jakie uczucia nią kierują.
Natychmiastowo podniósł się do pozycji siedzącej i pomasował ręką po karku, patrząc przez moment przed siebie, a później przenosząc spojrzenie na Hani. Chwycił lekko jej dłoń i chwilę ją po prostu trzymał, obdarowując ją przy okazji subtelnym, acz szczerym uśmiechem. Takie wyznanie z pewnością kosztowało ją mnóstwo sił i odwagi, a jednak zdecydowała się to wyjawić. Był jej wdzięczny za szczerość i że w końcu zagrała w otwarte karty, musi jednak minąć trochę czasu, zanim zacznie patrzeć na nich w inny sposób, niż dotychczas. Niemniej jednak, nie odrzucił jej, a po prostu przeciągnął sprawę, by wszystko miało swój czas i miejsce, a nie na raz.

_________________
Where I should go?
To the left, where nothing is right...
Or to the right, where nothing is left...


Battle Theme | Character Theme | Entrance Theme | Magic Theme

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 114
Join date : 27/09/2017
Age : 22

#9PisanieTemat: Re: Oaza nieopodal miasta   Czw Paź 05, 2017 2:20 pm

Ktoś spoglądając na nich z boku widział dwójkę ludzi, magów, towarzyszy, może przyjaciół lub kochanków, którzy spotkali się tutaj na uboczu w samotności by nikt im nie przeszkadzał. W głowie Hani za to wszystko nabierało całkiem innego znaczenia i to ją przerażało do tego stopnia, że zaczynała go darzyć prawdziwą nienawiścią o której do tej pory nie miał pojęcia. Widział ją, ale nie widział jej wnętrza, jej emocji i uczuć, które raz malały gdy byli tak daleko od siebie jak to tylko możliwe, a potem wzrastały gdy tylko podążała za wskazówkami swoich snów i odnajdywała go raz za razem w innych miejscach, o innym czasie, towarzysząc jej bezustannie i motywując do drogi lub wprost przeciwnie jak teraz nakłaniając do rzeczy, które nigdy nie powinny mieć miejsca. Fakt ten dotarł do niej zdecydowanie za późno, można by powiedzieć, że w jakiś sposób cieszyła się nawet na to jaka była jego reakcja. Spóźniona co prawda, ale wyraźnie dająca jej znać, że to było złe. Po prostu złe i nie na miejscu by mogła to sobie uświadomić.
Kto jak to, ale on zawsze sprowadzał ją na ziemię bez słów. Podobnie jak tamtego ciężkiego dnia dla ich oddziału gdy stoczyła bratobójczą walkę z jednym z nich tylko po ty by wyjść z tego jako zwycięzca, ale od tamtej pory unikać jakichkolwiek więzi z ludźmi.  To zawsze on był połączeniem między nią, a brutalną rzeczywistością, eliminując bańkę którą się otoczyła i chroniła w niej przed światem. Tak samo jak zawsze wskazał jej właściwą ścieżkę gdy jej dłoń została porwana niespodziewanie do delikatnego uścisku. Na własne oczy zobaczyła ten półuśmiech, którym ostatnio obdarzył ją dziesięć lat temu gdy po raz pierwszy od dołączenia do oddziału rozstawali się na dłużej. Wtedy ten uśmiech zwiastował te wszystkie lata rozłąki, dzisiaj był czymś innym. Nadzieją. Wzrastającą nadzieję kiełkującą w jej sercu i tym samym sprawiająca jej jeszcze więcej problemów, tak bardzo niepotrzebnych.
Dlatego to ona pierwsza powoli, bez gwałtownych ruchów zabrała swoją dłoń i nieco się odsunęła. Jakby speszona, nie do końca wiedząc znów co chce uczynić po prostu się zaśmiała. Było to krótkie, ale szczere parsknięcie po którym zelżała nie tylko atmosfera wokół nich, ale też nieco jej wewnętrzna buta czy żal. Zniknęło uczucie ściskania w klatce piersiowej, a on powinien być dumny z samego siebie. Został pierwszą osobą od czasu gdy miała ledwie kilka lat, która słyszała jej śmiech, a potem zobaczyła także uśmiech. Bo właśnie teraz spoglądając gdzieś w dal przed nimi ona śmiała się i gdy zabrakło tchu wciąż na jej ustach tkwił uśmiech. Ciekawe tylko jak długo jeszcze potrwa ta sielanka nim oboje na nowo skryją się za swoimi maskami nie dopuszczając niczego więcej niż układ partnerski. Los pokaże czy dzisiejsze ekscesy dadzą im cokolwiek czy tylko przedłużą ostatecznie rozstanie. Bo mimo że ogień podąża za cieniem to każdy płomień kiedyś gaśnie i od tej reguły nie ma wyjątków.
- Może jednak wrócimy do rozmowy. - Rzuciła kiedy już jej oddech uspokoił się dostatecznie by nie drżał jej głos ani by nie straciła go w połowie zdania. - Powiesz mi gdzie ostatnio bywałeś i czy widziałeś coś ciekawszego niż nasz cudowny piasek? - Tymczasowe odwrócenie uwagi to dobry sposób na niezręczne sytuacje, a ta zdecydowanie do takiej zmierzała. Dlatego też obracając się w jego stronę ponownie spróbowała połączyć ich umysły, nie była bowiem pewna czy już zamknął połączenie. Czasem warto spróbować i się sparzyć niż liczyć na łut szczęścia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 226
Join date : 23/08/2017

#10PisanieTemat: Re: Oaza nieopodal miasta   Czw Paź 05, 2017 11:16 pm

Shadow znany był z tego, że zawsze kontroluje wszystko wokół. Zawsze był uznawany za tego najbardziej rozgarniętego, trzymającego fason, wszystkich krótko za mordę oraz powszechną dyscyplinę. Potrafił momentalnie sprowadzić na ziemię każdego i co istotne, często nie potrzebował do tego w ogóle słów. Pewność siebie i charyzma biły od niego na kilometr, ciężko było żyć z nim czy nawet obok niego, bowiem deprymowało to wszystkich, między innymi właśnie Hani. Być może jego silna osobowość była tym, czym przekonywał do siebie ludzi, ale on raczej traktował to jako coś normalnego - po prostu nie był głupi, a mądrzy ludzie za głupimi nie chodzą, dlatego stworzył wokół siebie małą społeczność i później nie mógł się ich pozbyć.
Temat, który podjęła Hani był dosyć specyficzny, bowiem sprawy sercowe nie należały ani do jego, ani do jej koników, dlatego tym lepiej dla nich było, gdy skończyli po prostu o tym rozmawiać. Widok jej śmiechu jednak wprawił go w lekki letarg i zdziwienie. Nigdy wcześniej bowiem nie słyszał, ani nie widział Shin śmiejącej się, przez moment wydało mu się to bardzo nienaturalne i wymuszone. Z czasem jednak uznał to za po prostu urocze, pasujące nawet do niej, gdy jest w humorze. Szkoda tylko, że tak rzadko tego używała.
Pomasował się znowu po karku i westchnął niesłyszalnie, przenosząc wzrok z powrotem przed siebie, na zwykły, pustynny piasek. Chwilę się zastanawiał, czy ponownie odblokować umysł, wszakże w momencie pocałunku instynktownie zamknął wszystkie ścieżki prowadzące do jego głowy. Tym razem jednak postawił na to, że Hani nie będzie próbowała złamać dalszych barier i zwyczajnie dostęp potrzebny jest jej tylko do rozmowy.
"Byłem na południu" - tyle mógł jej wyjawić, sprawy LSN jej nie dotyczyły, a ona powinna wiedzieć, że jeśli nie dopowiedział nic więcej, to reszta nie jest jej sprawą.

_________________
Where I should go?
To the left, where nothing is right...
Or to the right, where nothing is left...


Battle Theme | Character Theme | Entrance Theme | Magic Theme

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 114
Join date : 27/09/2017
Age : 22

#11PisanieTemat: Re: Oaza nieopodal miasta   Czw Paź 05, 2017 11:51 pm

Południe. Próbowała sobie przywołać z pamięci jakieś ważniejsze miejsce w tamtych stronach, ale nic takiego nie przychodziło jej teraz na myśl. Jak zwykle jego tajemnicza odpowiedź nie dawała żadnych wystarczających wskazówek, ale to nie było potrzebne. Szybko traciła tym zainteresowanie. Skoro wrócił cały i zdrowy to misja najprawdopodobniej powiodła się dobrze. Nie było potrzeby tego roztrząsać. Zwłaszcza, że dawno temu domyśliła się, że prócz własnego milczenia wiąże go coś jeszcze przez co nie może jej nic więcej zdradzić. Jakaś obietnica, może zasada. Ta tajemnica była zapewne jedną z rzeczy, które czyniły go atrakcyjnym w oczach kobiet, ale nic nie zmieniały w jej własnych. Właściwie to nigdy nawet się nie zastanawiała czy któreś z nich jest pożądane przez ludzi bo ją to nie obchodziło. Mieli swoje cele i nie zważali na innych. Tak to wyglądało.
Zaskoczyło ją jedno. Zwykle gdy raz zamykał połączenie to już jej nie dopuszczał i zbywał ją całkowitym milczeniem albo tymi irytującymi uśmiechami czy obojętnością. Jak widać nie dzisiaj. Poczynili widać spory postęp w tej dziwnej relacji. Nie wiedziała właściwie o czym powinni rozmawiać, czuła się dziwnie gdy po raz pierwszy otrzymała nieco większą swobodę, ale właśnie dlatego nie przekraczała ustalonych granic i nie próbowała dostać się głębiej. Wypracowali jakieś porozumienie i żal byłoby je niszczyć tylko dlatego, że jej wścibstwo dałoby o sobie znać nawet w ich głowach. Zamiast tego powróciła do poszukiwania tematu do rozmowy.
- A spotkałeś kogoś z oddziału? Próbowałam ich sama odszukać, ale nic z tego. Jakby zapadli się pod ziemię. - Jej obojętny ton głosu nie zdradzał tego co widoczne było w jej oczach gdy zwróciła się w jego stronę. Prawdziwa nadzieja i może trochę ponaglenia. Kwestia reszty kompanów często zaprzątała jej umysł gdy w samotności przemierzała pustynię, dlatego i tym razem próbowała się czegoś od niego dowiedzieć. - Choćbym nie chciała to w snach widzę niestety tylko ciebie. - Może miało to zabrzmieć zaczepnie, a może odrobinę złośliwie, ale było prawdą. Najprawdopodobniej dlatego, że tylko z nim była związana jakąś dziwną więzią. - Nie pytam gdzie, ale.... pewnie macie jakąś siedzibę co? To tam pewnie wracasz po każdym naszym spotkaniu. - Wolała się trzymać tej myśli niż innych o wiele mniej przyjemnych. On taki nie był. No przynajmniej tak sobie Shin wmawiała mając w głowie wykreowany jego realny obraz. Skąd w sumie mogła wiedzieć czy gdzieś tam nie sypia z każdą napotkaną dziewczyną, jedną noc, może dwie, a może więcej. Nawet nie powinno jej to interesować więc szybko pozbyła się tego ze swojej głowy. Dziwne uczucie ciekawości i czegoś jeszcze pozostało. - To jak... wyjdziesz z moich snów sam czy ci pomóc? - Jeśli uśmiech niedawno zniknął to właśnie na nowo się pojawił bo pierwszy raz w życiu uniosła dłoń wpierw do jego twarzy, a potem usypiając czujność Nero do jego włosów, które rozczochrała. Może nie spotka jej za to kara, kto wie. - Zawsze chciałam to zrobić. Jesteśmy zbyt poważni jak na nasz wiek, nawet teraz gdy jesteśmy sami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 226
Join date : 23/08/2017

#12PisanieTemat: Re: Oaza nieopodal miasta   Pią Paź 06, 2017 12:40 am

Misja powiodła się dobrze, aczkolwiek była dość chaotyczna i z sekundy na sekundę zmieniało się cały czas jego położenie. Dość powiedzieć, że był tam tylko wybadać plotki, a skończył likwidując pokaźnych rozmiarów szajkę demonów, którzy wpływy mieli w całym południowym krańcu Desierto. On jednak z niejednego pieca chleb jadł, zatem wyszedł z tego bez szwanku - kilka małych siniaków, których obecności w ogóle nie czuł. Tym razem wszystko poszło po jego myśli i mógł wrócić bezpiecznie do domu, zdarzało się jednak, że misje się przedłużały, a on sam często ledwo uchodził z życiem. Demon to zawsze był demon, nieważne jak słodki czy miły, zawsze posiadał potężne zasoby magii i umiał je bardzo dobrze wykorzystać, nawet tak doświadczony mag jak Shad zawsze musiał się mieć na baczności.
Najwidoczniej Giotto również był w dobrym humorze, dzięki czemu Hani mogła na tym korzystać i utrzymywać za jego pozwoleniem mentalną więź między nimi, co umożliwiało dłuższą rozmowę. I bynajmniej, pocałunek nie miał na to żadnego wpływu, po prostu miał dziś dobry dzień, a póki co Shin go nie spieprzyła, zatem może dać jej szanse na to, by tylko go jeszcze bardziej poprawić.
"Od zakończenia wojny nikogo nie spotkałem" - skłamał pewnie, nie mogąc jej przecież wyjawić, że ma stały kontakt z Darkerem oraz Lightem, którzy należą do tej samej gildii co on.
Sprawy związane z LSN były od zawsze tajne i dzięki temu, że wszyscy trzymali dziób na kłódkę, nikt nie węszył w ich sprawie. Sam fakt, że taka organizacja funkcjonuje, a rada magiczna nic o tym nie wie, pokazywało dobitnie jak bardzo cenią sobie anonimowość i jak bardzo członkowie gildii są zobowiązani do utrzymywania tajemnicy.
"Siedzibę? Jestem łowcą nagród, powinnaś o tym wiedzieć najlepiej" - skłamał raz jeszcze, starając się utrzymać swoją przykrywkę. Przez ostatnie kilka miesięcy zdarzało im się wspólnie pracować i zazwyczaj zlecenia te polegały na zwykłych magicznych zadaniach, dzięki temu mógł stwarzać pozory działania w najemniczym półświatku. Sam przecież nigdy nie przyznał, że należy do jakiejś gildii i tak naprawdę, nigdy nawet nie nakierował Hani na ten trop.
Prawdę mówiąc, to nie znała go. Nie wiedziała skąd pochodził, dlaczego był w wojsku, dlaczego złożył śluby milczenia, o tym, że należy do tajnej gildii, czy też nawet o tym co robi w wolnym czasie. Realizował się w każdym aspekcie - nie inaczej było z kobietami, potrzeby swoje przecież miał i musiał je zaspokajać, a wygląd oraz tajemniczy sposób bycia, tylko pomagały mu w tego typu sprawach.
Poczuł się dziwnie, gdy poczochrała jego włosy, lubił to, ale w tym przypadku bardziej go zaskakiwało i nieco irytowało, niż sprawiało przyjemność.
"Powaga nie jest niczym złym" - pomyślał, odpowiadając tym samym na jej zarzuty nadmiernej powagi.
Poza tym, czego ona oczekiwała? Uśmiechów, żartów, głupawek albo dwuznacznych sytuacji? Przez lata wypracowali taką relację, że teraz ciężko będzie mu nieco ją zmodyfikować. Niemniej jednak, po sytuacji z pocałunkiem z pewnością zaczął patrzeć na nią pod innym względem - łączyło ich uczucie, nieważne jak dziwne. Dalej było to jednak uczucie, które rzucało całkiem nowe światło na tę znajomość. Sam fakt, że jej nie odepchnął od razu, o czymś świadczył. Może gdzieś podświadomie myślał o niej, jak o kobiecie, a nie tylko tłumaczce i współpracownicy? Who knows.[/color]

_________________
Where I should go?
To the left, where nothing is right...
Or to the right, where nothing is left...


Battle Theme | Character Theme | Entrance Theme | Magic Theme

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 114
Join date : 27/09/2017
Age : 22

#13PisanieTemat: Re: Oaza nieopodal miasta   Pią Paź 06, 2017 1:03 am

Nie uwierzyła. Spodziewała się różnych słów, ale nie całkowitego kłamstwa, którego wyczucie wcale nie było dla niej takie trudne. Nero dawno powinien się nauczyć, że gdy otwiera przed nią umysł powinien pilnować nie tylko myśli, ale też innych rzeczy. Jego strata, że woli ją zwodzić. Jakoś sobie z tym poradzi, z nim lub bez niego, ale raczej mu tak szybko tego przewinienia nie zapomni. Nie dając po sobie jednak poznać, że cokolwiek się zmieniło słuchała jego dalszych odpowiedzi i tylko skinęła głową przy wspomnieniu o siedzicie. Złe sformułowanie doprowadziło do tego, że zaczął się tłumaczyć poprzez kłamstwa. Słuchała tak jak wcześniej, kiwała głową jak dawniej, ale wyciągała własne wnioski i spostrzeżenia, którymi się z nim oczywiście nie dzieliła. Właściwie to nie powinna się tym w ogóle interesować, nie miała prawa się dopytywać o takie rzeczy więc przeniosła ich rozmowę na nieco inne tory by znów poczuł się swobodniej nie musząc jej oszukiwać. Że też w ogóle się czymś takim przejęła. Co te dziwne uczucia robią z człowiekiem.
Miał rację w kilku rzeczach co do jej skromnej wiedzy, ale nie miał pojęcia o tym jak wiele mogła wyczytać z samego zachowania oraz aury jaka go otaczała nawet gdy leżał w trawie gdzieś na końcu świata. Nie robiło różnicy także to, że się w ogóle nie odzywał. Był po prostu tym sobą, którego zapamiętała i który jej nie potępił po tym co zrobiła w akcie obrony. Zamordowała kogoś kto wcześniej był jej druhem i nawet się przy tym nie wzdrygnęła. Godne podziwu opanowanie z dwóch stron medalu.
- Masz rację, nie jest…. Ale tutaj na końcu świata, gdy jesteśmy sami możesz przez chwilę być małym chłopcem i po prostu odpocząć. - Wzruszyła lekko ramionami nie mając nawet pojęcia, że prawdopodobnie poruszyła tym zdaniem coś z jego wnętrzu, możliwe że przywoła jakieś wspomnienia, może chociaż wzmiankę o jego dzieciństwie. - Możesz czuć się zaszczycony. Tylko w twoim towarzystwie czuję się jak w domu. - Kolejna zapewne będąca zaskoczeniem informacja dla Giotto. W końcu żadne z nich nigdy nie wspominało o swojej przeszłości, a jej słowa mogły mieć więcej niż jedno dno. Na pewno je miały. Bo kto inny jak nie osoba posługująca się na co dzień psychiką potrafiłaby w taki sposób grać na uczuciach ich obojga.
Nie odepchnął jej dłoni więc zmieniła nieco pozycję, siedząc teraz do niego przodem i uniosła się w górę, a potem zaczęła mu układać kosmyki na głowie tak by wyglądały jak wcześniej. Nietrudno jej było zauważyć, że ten gest mu się nie spodobał i spróbowała naprawić to co zepsuła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 226
Join date : 23/08/2017

#14PisanieTemat: Re: Oaza nieopodal miasta   Pią Paź 06, 2017 1:41 am

Musiał jej kłamać. Obowiązywał go kodeks i póki sama nie dotrze do tego, kim Giotto Nero tak naprawdę jest, on nie może puścić pary z ust. Lata działania w ukryciu i właśnie tak surowych zasad, miedzy innymi obowiązkowych kłamstw, pozwoliły gildii na zachowanie anonimowości. To było niezbędne, dla odpowiedniego reagowania na zagrożenia, zwłaszcza ze strony skupisk demonów, które pomimo dziesięciu lat od upłynięcia wojny, dalej panoszyły się w większości dużych miast. LSN posiadało swoich agentów wszędzie, aczkolwiek to grupa Nero była odpowiedzialna za bezpośrednie interwencje w terenach skażonych. Hani uczepiła się go i koniec końców zaczynała już coś podejrzewać, nie była głupim, cycatym rudzielcem, była mądrym, cycatym rudzielcem, który zaczynał kojarzyć fakty i dlatego ograniczał właśnie z nią spotkania. Między innymi z powodu jej domysłów.
Jej przekaz nie robił na nim żadnego wrażenia. Chłopak należał do ludzi, którzy jasno określali swoją drogę i odpowiednio zachowywali się w zależności od sytuacji. Tutaj, nad oazą chciał po prostu wypocząć. A Hani nawet jeśli pół żartem pół serio, w dalszym ciągu chciała z nim po prostu przyjemnie spędzić czas. Nie było w tym nic złego, aczkolwiek istotną rolę odgrywała tu historia, ich historia. Nero bowiem nie przywykł do tego typu sytuacji z rudą i nie mógł oprzeć się wrażeniu, że zajeżdża to lekkim fałszem. Mogło być ono mylne, ale dla niego zdecydowanie było to wszystko za szybko, minie wiele czasu, nim pozna jego bardziej przyjazną, prywatną stronę.
"Przy tobie zawsze odpoczywam" - odparł nieco niespodziewanie w myślach, ale w pełni szczerze.
Taka była po prostu prawda - umiejętności telepatyczne Hani, porozumiewanie się z nim i robienie za jego tłumacza, znacznie ułatwiało mu pracę. Nie musiał wysilać się na wymyślne gesty i znaki, precyzowanie myśli było mistrzowskie, a ona sama, zawsze przekazywała to, co on miał na myśli, nigdy nie robiła mu na złość. Pomimo swojej upierdliwości, była również profesjonalistką, a to dawało mu spokój i pozwalało regenerować siły oraz wszystko ułatwiać. Może sam przekaz zabrzmiał nieco wynioślej i odważniej, ale on w gruncie rzeczy na myśli miał tylko pracę, w małym stopniu chodziło mu o jej osobę. Choć z pewnością, gdy była obok, nie czuł żadnego niebezpieczeństwa, w końcu była z nim, a on ją obroni zawsze, niezależnie od tego co się wydarzy, czego nie może robić, gdy są osobno. To była ta różnica.
Uniósł lekko brwi, słysząc jej dosyć odważne słowa. Rozumiał potrzebę chwili, wygadania się komuś, czy też nawiązania innego kontaktu, niż tylko suche partnerstwo. To było jednak niepodobne do Shin i on ciągle nie mógł się przyzwyczaić. Niemniej jednak czuł, że z każdym słowem zaczyna jej coraz bardziej wierzyć i tak naprawdę, to co ona mówi, nie jest jakiegoś rodzaju grą, która ma za zadanie wyprowadzić go z równowagi.
Zaufała mu, w tej chwili poczuł to bardzo dosadnie. Dlatego on postanowił zrobić to samo i zwyczajnie wrócił do poprzedniej, leżącej pozycji i nieco podsunął się do niej, by być swoją głową bliżej jej dłoni oraz głowy Shin.
"Więcej czułości, mniej chęci wyrwania mi włosów" - zasugerował w myślach, naprowadzając ją na dobry sposób bawienia się jego włosami.
Nero przymknął oczy i podsunął się jeszcze bliżej, tuż pod jej udo, korzystając z cienia, jaki wytworzyła dla niego swoim ciałem. Ujął również jej dłoń w swoją i nakierował delikatnie na włosy, dając jej szansę na poprawienie karygodnego pseudogłaskania z poprzedniej tury. Jak teraz jebie, to koniec słodkości - włosy rzecz święta.

_________________
Where I should go?
To the left, where nothing is right...
Or to the right, where nothing is left...


Battle Theme | Character Theme | Entrance Theme | Magic Theme

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 114
Join date : 27/09/2017
Age : 22

#15PisanieTemat: Re: Oaza nieopodal miasta   Pią Paź 06, 2017 2:08 am

Kiedyś może Hani uda się rozgryźć nie tylko te jego tajemnicze zniknięcia, ale także całą tajemnicę, która za tym wszystkim stoi. Może dowie się kto, co jak i dlaczego. Do tego czasu jednak minie jeszcze pewnie przynajmniej kilka miesięcy, jeśli nie lat. Jej inteligencja ani zdolności nie mogły się jeszcze w żadnym wypadku konfrontować ani z jego mentalną barierą ani z żadnymi innymi środkami zaradczymi aby nikt nie powołany nie wpadł na informacje o jego organizacji, dlatego właśnie nie dręczyła go dalej i mogli przejść do całkiem innych, przyjemniejszych tematów.
Jeżeli Shin kiedykolwiek sądziła, że w jej życiu zdarzyło się coś dziwnego, niespodziewanego i wytrącającego z równowagi to właśnie zmieniła zdanie. Wzięła pod uwagę to, że nie odepchnął jej natychmiastowo przy pocałunku, ale za nic w świecie nie podejrzewałaby go o taką właśnie wypowiedź. Pierwszy raz od bardzo dawna poczuła się doceniona i spełniona, może nie jako kobieta, ale na pewno jako jego towarzyszka i tłumaczka. Tak, od razu wywnioskowała o co mogło mu chodzić bo szukanie takiej alternatywny po wielu miesiącach wspólnych tułaczek i dziwnych spotkań przychodziło jej bez trudu. Mimo tego, że zdawała sobie sprawę o co chodzi pozwoliła sobie także na jeden oddzielny wniosek, podobało mu się jej towarzystwo i dlatego nadal tu tkwili w trawie, ona próbując mu poprawić fryzurę, a on panując nad sobą by jej czegoś nie zrobić za bezczeszczenie zakazanego terytorium.
- Starałam się. - Odparła ostatecznie tylko na jego pierwsze wyznanie bo nie wiedziała co więcej mogłaby dodać aby nie zabrzmiało to tak dziwnie jak dziwna okazało się chwilę później ich zmieniona pozycja. Dziewczyna ostatecznie zanim zabrała się za przeczesywanie jego włosów to po prostu złapała i delikatnie ułożyła jego głowę w wygodniejszej pozycji na swoich kolanach. Później z należytą uwagą zabrała się nie tyle za czesanie go opuszkami palców co coś na kształt masażu czego nauczyła się całe wieki temu i przydało się dopiero teraz.
Nawiązała się między nimi ta nić zaufania do której dążyła od wielu miesięcy i dzięki temu uśmiechała się tak szczerze jak nigdy, dumna ze swojego osiągnięcia. Miała ich przecież tak niewiele, a jeszcze mniej na sferze uczuciowej.
- Wybacz, poprawię się. - Przy tak delikatnym traktowaniu i miłej wymowie zdań gdzieś zanikała jej codzienna bezczelność, obojętna postawa i chłodny sposób bycia, a wychodziła ta część, która nie miała za wiele okazji do ujrzenia świata. Może nie do końca jej to wszystko wychodziło tak jak powinno, ale w tej chwili było dobrze. Wystarczająco by nie zgłaszał jej reklamacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 226
Join date : 23/08/2017

#16PisanieTemat: Re: Oaza nieopodal miasta   Nie Paź 08, 2017 3:26 am

Miał to szczęście, że Hani niezbyt interesowała się samymi sprawami LSN, a po prostu jego nieobecnościami. Dzięki temu, że nie była aż tak dociekliwa, on nie musiał silić się na wymyślanie kolejnych kłamstw i historii - stosował cały czas podobne zagrywki, sugerując, że dziewczyna stara się wejść na zakazany teren i może się to nie skończyć zbyt dobrze. Ona to rozumiała i nie naciskała na niego, spodziewając się, że tajemnice jakie skrywa, są przeznaczone tylko dla niego i ludzi wybranych, niestety nie dla niej.
Z reguły nie był aż tak wylewny, ale dzisiaj Shin dała mu myślenia, gdy wspomniała o snach, które ją dręczyły, a on był ich głównym bohaterem. Nie czuł strachu, ale niepewność i swego rodzaju niepokój, przez co musiał natychmiastowo zmienić swoje podejście. Podczas gdy on z wiadomych przyczyn nie mówił nic o sobie, ona dotychczas nie opowiadała mu o tych snach - dopiero dzisiaj postanowiła uchylić rąbka tajemnicy i to wpłynęło na niego w dużym stopniu. Najwięcej jednak znaczyło to, co powiedziała później i co zrobiła, wszakże dotychczas myślał, że jeśli już coś zrobi z jego ustami, to zaleje je kwasem albo zastosuje na nim technikę zwaną "wieczne uciszenie arszenikiem", tymczasem ona zwyczajnie go pocałowała, co było najmniej realną, a co za tym idzie, najbardziej zaskakującą opcją.
Było mu wygodnie, to było widać od razu, gdy bawiła się jego włosami, a także masowała go opuszkami palców po głowie. Jakiś obserwator z pewnością mógłby odnieść wrażenie, że Giotto wręcz zasnął, leżąc wygodnie policzkiem na jej kolanach. Było jednak wiadome, że on zwyczajnie tylko zamknął oczy, nie sypiał przecież. Na jego twarzy pojawił się za to mały uśmiech, który sugerował, iż jest mu bardzo wygodnie i odczuwa zupełnie inne uczucia, niż jeszcze kilkanaście sekund temu.
"Co to za sny?" - spytał w myślach, raz jeszcze poruszając temat snów. Poprzednio nie otrzymał konkretnej odpowiedzi, a całusa i tylko wzmiankę o tym, że to on jest ich głównym bohaterem. Chciał jednak wiedzieć, co dzieje się w nich konkretnie, a przynajmniej chociaż w części z nich.
Odetchnął niesłyszalnie i otworzył oczy, po czym zaczął patrzeć przed siebie.

_________________
Where I should go?
To the left, where nothing is right...
Or to the right, where nothing is left...


Battle Theme | Character Theme | Entrance Theme | Magic Theme

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 114
Join date : 27/09/2017
Age : 22

#17PisanieTemat: Re: Oaza nieopodal miasta   Nie Paź 08, 2017 12:46 pm

Tematyka jej snów była rzeczą niepojętą dla zwykłego umysłu. Prawdopodobieństwo zrozumienia ich przez zwykłego niemagicznego człowieka wynosiło zero, a nawet Hani przy jej mocach psychicznych interpretowanie ich sprawiało często od groma trudność. Nie wszystkie były tak dokładne jak ten urywek, który pokazała mu wcześniej, a odnosił się dokładnie do tej sceny w której go pocałowała. Wysyłając mu tę projekcję myślową w zamyśle miała go tylko zaskoczyć, ale jej ciało zareagowało zanim zdążyłaby to jeszcze raz przemyśleć i drobna przepowiednia się spełniła. Tego dnia dziewczyna zdecydowanie nauczy się by nie walczyć ze swoimi wizjami, ani nie próbować ich zmieniać. Przynajmniej nie tych, które kończą się dla obu stron szczęśliwie. Co innego gdy są to wyroki śmierci lub coś o wiele gorszego niż takie zakończenie. Tak, istniały dla niej rzeczy gorsze od śmierci. Na przykład tortury. Mało jest ludzi, którzy przetrwaliby je nie wydając z siebie nawet jednego dźwięku, a demony lubiły wtedy zamierać z nimi różne pakty. Kontrakty nie kończące się dobrze w żadnym wypadku, powstawały od początku z myślą o ludzkiej porażce. Takie rzeczy potrafiły wywołać u niej lęk, ale nie paniczny strach. Nie mając nikogo dostatecznie bliskiego nie miała też kogo chronić lub co stracić. Dlatego od lat nie przyznawała się sama przed sobą, że tego potrzebuje. Kogoś kto przejdzie przez jej mury i zburzy je niczym domek z piasku, nie patrząc wstecz wyciągnie do niej dłoń i wskaże odpowiedni kierunek. Czy powinna więc teraz burzyć ten spokój, to co udało im się wypracować? Przecież wiedziała jak skończą się te wszystkie wizje, prędzej czy później przyjdzie taki dzień, że pomyli się w obliczeniach albo wizja zmieni się już w dzień, a ona nie będzie miała szansy by nic naprawić. Ilekroć spoglądała w przyszłość czuja się jak w trakcie odbywania kary. Jej umiejętności to dar, ale też najgorsze przekleństwo, a to prędzej by później sprowadzi ją na dno.
- Przez większość... - Zaczęła i natychmiastowo ugryzła się w język by nie powiedzieć za dużo. Lepiej nie wspominać mu o tym, że ich wspólna przyszłość odsłaniała jej niektóre karty na podstawie których wyciągała takie wnioski jak to, że należy do jakiejś organizacji oraz to, że niedawno był w siedzibie. To zachowa dla siebie. - .... jesteśmy tam tylko my. Dzień, pozycja słońca na niebie oznaczająca czas, miejsce. Zdarza mi się spóźniać, a ciebie już nie ma. Raz cię nawet wyprzedziłam. - Jej wyjaśnienia nie były zapewne niczym nowym, ale w gruncie rzeczy prowadziły do sedna. - Zdarzają się jednak wypadki, katastrofy i większość z nich pozostaje tylko w sferze koszmaru, ale niektóre były prawdziwe. Zaczęłam je mieć już w czasie wojny, ale wtedy uznawałam to tylko za senne majaki. Dopóki nie musiałam go zabić. - Oboje wiedzieli o kim dziewczyna mówi, nie było sensu wciągać się w dyskusję o tym, ani ubolewać nad życiem zdrajcy. - Ostatni sen powiedział mi nie tylko gdzie będziesz, ale też co robiłeś i gdzie znów się spotkamy. - Gdyby nie zatrzymał się tutaj na odpoczynek to na pewno by go nie dogoniła. Pustynia była dla niej najgorszym miejscem do poruszania się. Piasek usuwający się spod nóg, nieznośne gorąco i palące słońce oraz małe zapasy wody. - Doszłam też do wniosku, że jeśli będziesz chciał utrzymać tajemnicę waszego stowarzyszenia to któregoś dnia będziesz musiał mnie zabić. Zanim stanę się na tyle silna by zobaczyć o wiele więcej. - Jej głos był utrzymany w żartobliwym tonie, oczy nadal tryskały iskrami, a na ustach swobodnie wisiał uśmiech jednak była to obawa prosto z jej serca. Nadejdzie taki moment gdy stanie się równie niebezpieczna co demony i ktoś będzie się musiał jej pozbyć by nie zachwiała równowagą stworzonego porządku. - Z początku nawet chciałam, żebyś mi obiecał szybką śmierć, ale uznałam to za zbyt ckliwe. - Nawet ją jako kobietę czasem mdliło na myśl o tych najsłodszych i najbardziej, tfu, uroczych rzeczach jakie widziała. Dlatego też nie miała względem niego żadnych wymagań. Prosił ją o wytłumaczenie i je dostał, co dalej z tym zrobi to pozostaje tylko w jego gestii. Na dobrą sprawę jej los jest po prostu w jego rękach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 226
Join date : 23/08/2017

#18PisanieTemat: Re: Oaza nieopodal miasta   Nie Paź 08, 2017 3:58 pm

On sam nie miewał snów już od dawna, w zasadzie, to od kiedy postanowił złożyć śluby milczenia i generał Dragunov nauczył go specjalnych form medytacji, które zastępują mu odpoczynek w czasie snu i pozwalają zregenerować siły. Stąd też, prawdopodobnie nawet nie pamiętał, jak one wyglądają, ani też jakie miał w swoim życiu - tym trudniej było mu zinterpretować tę wizję, którą przesłała mu Hani. Niemniej jednak, jej sny były dość specyficzne, bowiem często zdarzało się tak, że były prorocze, umiejętność jasnowidzenia z pewnością była bardziej przekleństwem, niż profitem, zwłaszcza w czasach powojennych, gdzie układy są jeszcze niestabilne, magia służy za główne źródło dobra, jak i zła na świecie oraz w którym ludność zdaje się być na łasce rządu i dobrodusznych magów, którzy ponownie obronią ich, gdy nastąpi kryzys. Osoby pokroju Shada czy Hani często mierzyły się z różnymi niebezpieczeństwami, dlatego im więcej wizji nawiedzało myśli Shin, tym większa prawdopodobieństwo było, że się one spełnią i w dodatku nie będą niczym przyjemnym.
Słuchał uważnie, choć ciężko sprecyzować, czy na pewno było to słuchowisko, skoro komunikowali się wyłącznie za pośrednictwem myśli. Chciał zrozumieć chociaż część istoty tych snów, ale im dłużej Hani mu o tym powiadała, tym bardziej Giotto czuł się zagrożony. Niepokój w swojej sprawie odczuwał już wcześniej, teraz jednak doszły do tego jeszcze sprawy gildiowe, a tego już skontrolować nie mógł, nawet jeśli bardzo by chciał.
Skinął głową na znak, że wszystko rozumie i przekręcił się tak, by leżeć tyłem głowy na jej kolanach, mając dzięki temu swobodny wgląd na jej twarz w tamtej chwili. Obserwował ją chwilę, po czym zwyczajnie przejechał jej delikatnie zewnętrzną częścią palca po przedramieniu. W tym momencie kłóciło się w nim mnóstwo rzeczy - począwszy od chęci wtajemniczenia jej w te sprawy, skończywszy na drugiej wersji, która oznaczała pozbycie się jej na zawsze. Chociaż... już raz próbował i dzisiaj wszyscy widzieli, jak, a raczej czym to się skończyło.

_________________
Where I should go?
To the left, where nothing is right...
Or to the right, where nothing is left...


Battle Theme | Character Theme | Entrance Theme | Magic Theme

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 114
Join date : 27/09/2017
Age : 22

#19PisanieTemat: Re: Oaza nieopodal miasta   Pon Paź 09, 2017 9:32 pm

Ich wspólny odpoczynek był sytuacją nie tyle dziwną co niecodzienną. Pierwszy od czasu spędzanego razem w wojsku siedzieli w taki sposób. Rozmawiając spokojnie i bez przerywania połączenia przez Giotto zanim w ogóle rozmowa rozwinęłaby się na dobre. Nie zmieniało to faktu, że po jego pytaniu rozwinął się bardziej monolog, ale nadal dało się to zaliczyć do rozmowy. W końcu wymienili więcej niż dwa zdania, a w ich wypadku był to niebywały sukces.
Podobnym sukcesem było to, że zostali razem zamiast po krótkim spotkaniu po prostu się rozejść, każde w swoją stronę, bez obracania się za siebie i zbędnych pożegnań, które uważali za niepotrzebną stratę energii. W końcu zawsze wiedzieli, że jeszcze się spotkają.
Zwłaszcza Hani miała tego pewność za każdym rozstaniem już kilka dni później zaczynała mieć wizję tego co się działo z chłopakiem. Często były one niejasne, nie pokazywały miejsc, zdarzeń ani osób, ale samego Giotto opatrującego rany po walce, walczące albo też odpoczywającego na swój własny unikalny sposób. Wybudzała się bardzo często na własne życzenie kiedy tylko jej przyjemniejsze wizje zamieniały się w koszmary i później odkładała sen na kolejny dzień. Poniekąd dlatego przez długi czas nie potrafiła poprawić swojej kondycji skoro nie dosypiała i wymęczała biedny organizm. Wiedziała, że jest jeden sposób na poprawę tego, ale do rozwoju potrzebowała właśnie Nero, który nigdy nie śpiąc mógłby przy czuwaniu wybudzać ją gdy tylko do jej głowy zawitają te wszystkie okropieństwa albo po prostu włączać się do uspokojenia jej i przekierowania fal mózgowych na coś przyjemniejszego w odbiorze. Było to jednak niemożliwe tak długo jak podróżowali osobno, a dziewczyna raczej jeszcze długo nie zaproponuje mu podobnego rozwiązania…. Albo też raczej nie poprosi go o taką pomoc. Zwłaszcza dlatego, że nie mógł jej nic zdradzać, a żeby mógł jej pilnować potrzebowaliby stałego połączenia na specjalnych falach, które potrafiliby wspólnie wytworzyć. Póki co jednak pomysł zostaje oddalony na dalszy termin, ku dniom kiedy mimo jego starań dowie się prawdy o tym czym Shadow zajmuje się gdy się rozstają.
Nie mógł się pozbyć jej na zawsze, ale nie powinien też trzymać ciągle przy sobie. Oboje zdawali sobie sprawę z ryzyka jakie to niosło i na ten moment korzyści nie przeważały szali, a jedynie mogły ją wyrównać ze stratami. Zwłaszcza, że więź którą nawiązywali trzymała na razie jedynie cienka nić, a nie długa lina jak lubiła sobie czasem wyobrażać połączenie umysłów Shin.
Dlatego kolejny z jego dość czułych gestów pozytywnie ją zaskoczył i nic nie mogła poradzić na delikatny uśmiech, który utrzymywał się na jej ustach. Nie mogli tak zostać w nieskończoność, ale kilka godzin chyba nie zaburzy porządku świata prawda?
Przekrzywiła też nieco głowę w bok odpowiadając na jego badawcze spojrzenie bez cienia speszenia czy zawstydzenia, a z równą wnikliwością.
„ Chciałbyś się jeszcze czegoś dowiedzieć?” Oboje mieli wystarczająco dużo tajemnic lub rzeczy na swój temat o których nie mieli pojęcia aby podtrzymanie teraz rozmowy nie stanowiło dla nich problemu. „ Bo ja mam coś naprawdę błahego. Chciałabym wiedzieć czy pójdziemy kiedyś gdzieś razem coś zjeść jak normalni ludzie.” Zamiast szlajać się po pustyniach, bezdrożach i dziwnych miejscach w których ostatecznie kończyły ich spotkania. Z dala od ludzi, tylko oni dwoje i czasem przedmiot misji gdzie potrzebna była mu jako tłumacz.


Ostatnio zmieniony przez Hani dnia Wto Paź 10, 2017 12:15 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 226
Join date : 23/08/2017

#20PisanieTemat: Re: Oaza nieopodal miasta   Pon Paź 09, 2017 11:44 pm

Dotychczas Shadow nie czuł żadnego zagrożenia ze strony Hani, lecz dzisiaj wszystko zaczynało przybierać dosyć niepokojący obrót. Najpierw te sny, potem ten pocałunek, a na samym końcu rozmowa tak niepodobna do nich, że aż prawie zajeżdżająca sztucznością. Ostatecznie jednak, może im to wyjść na dobre - poniekąd wiedzą na czym stoją, Shin otwiera się na niego, a on w końcu widzi jej perspektywę i zaczyna dostrzegać, jak bardzo był ślepy na jej cierpienia. Czy rozumiał już, że jest dla niej jedyną bliską osobą? Raczej nie, bardziej po prostu zaczynał odczuwać jakąś więź z nią i choć sam nie potrafił sprecyzować, jak ona wygląda, to jednak bardziej pożądał jej, niż chciał ją odrzucić. Efektem tego jest te dzisiejsze zbliżenie, wszakże nie zachowują się teraz jak wrogowie, a ktoś znacznie więcej.
Poznał dzisiaj prawdziwą twarz Hani, nieco mniej pewną siebie, za to dużo naturalniejszą, ukazującą prawdziwe ludzkie odruchy, których czasami próżno było u niej szukać. Zaimponowała mu tym, bowiem do tej pory nie widział w niej nikogo innego poza tłumaczem, tymczasem dzisiaj dostrzegł, że ma ona również osobowość, marzenia - większe czy mniejsze, czy też pewne obawy i to bynajmniej nie o samą siebie, czy o ogół świata, a o niego. Gdy czujesz się dla kogoś ważny, twoje uczucia względem tej osoby się zmieniają i tak było właśnie w przypadku Nero - poczuł, że jest dla niej kimś i nie chciał z tego w żaden sposób rezygnować. Tę wersję Hani polubił, od razu. Widać wystarczyło tylko otworzyć chociaż odrobinę przed nim serce i może inaczej wyglądałoby ich życie przez te ostatnia lata.
Uśmiechała się - to też zauważył. I był tym uśmiechem zauroczony, bowiem do tej pory nie zdarzało się zbyt często, by robiła to szczerze albo ze zwyczajnej radości. Robiła to przeważnie ironicznie, a to wtedy traciło cały efekt. Tymczasem teraz ruda była bardzo naturalna i im dłużej z nią przebywał, tym bardziej przekonywał się do tego, że słusznie zrobił nie odpychając jej. Wpatrywał się w nią swoimi niebieskimi tęczówkami i słuchał uważnie przekazu telepatycznego. To co powiedziała, naprawdę było błahe, ale jednocześnie bardzo potrzebne im obojgu.
"Miałaś swoje powody, by to wszystko skrywać. Przyjdzie jednak czas, że kiedyś będziesz musiała coś komuś powiedzieć. Chcę być tym, który to usłyszy." - powiedział w myślach, nadając swojej wypowiedzi bardzo poważny ton. "I chcę z tobą pójść coś zjeść. Ale podkreślam, z tobą. Nie z tłumaczką, nie z kapitan Han Mi Shin, z tobą." - dodał od razu, chcąc zakończyć tym samym swoją mentalną wypowiedź.
Mówił szczerze i z ogromnym przekonaniem, wszakże skoro ją było stać na takie akty odwagi, to on powinien tym bardziej być gotów przyznać przed nią, że czekał na dzień, w którym nie będą próbować się pożreć, a zaakceptować. Ręką natychmiast powędrował w stronę jej włosów i najzwyczajniej w świecie zaczął się nimi bawić, kręcąc jednym kosmykiem wokół swoich palców. W tym czasie cały czas patrzył jej w oczy, nie mrugając chyba nawet ani razu. Na jego twarzy widać było zamyślenie oraz mały uśmiech w kąciku ust.
"Kiedy byłem mały, zabawa włosami mnie uspokajała. I chyba nic się nie zmieniło..." - uśmiech przeminął, a zostało same zamyślenie. Niemniej jednak dalej bawił się jej włosami i był spokojny, pierwszy raz od dawna.

_________________
Where I should go?
To the left, where nothing is right...
Or to the right, where nothing is left...


Battle Theme | Character Theme | Entrance Theme | Magic Theme

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 114
Join date : 27/09/2017
Age : 22

#21PisanieTemat: Re: Oaza nieopodal miasta   Wto Paź 10, 2017 12:14 am

Oboje byli ślepi przez lata na wiele rzeczy, przede wszystkim takich jak własne, wzajemne uczucia, chociaż nadal nie do końca zdawali sobie sprawę czym są, jak się powinni z nimi obchodzić oraz jak podchodzić do siebie nawzajem aby czegoś nie zepsuć kilkoma głupimi słowami. Hani zdarzało się godzinami odtwarzać w głowie sceny ze znów, a dzięki swoim zdolnościom mogła też dostrzec wiele szczegółów, które umykały jej zazwyczaj przy pierwszym oglądaniu wizji podczas snów. To właśnie takie małe i z pozoru nieistotnie fakty doprowadziły ją do tego miejsca w którym się dzisiaj znajdowali. Do momentu gdy potrafili być razem nie skacząc sobie do gardeł, nie próbując się nawzajem odtrącić albo co gorsza zabić. Wprost przeciwnie wyglądało na to, że Shin nie jest jedyną gotową brnąć w to szaleństwo na które się natknęli. Nero także zamierzał popłynąć z nurtem też rzeki, ale jeszcze nie spodziewał się co może to na niego ściągnąć w przyszłości. Kto wie kiedy i z jakiego powodu psychika dziewczyny zdestabilizuje się całkowicie poprzez zbytnie rozwinięcie mocy. Każdy wie, że z ogromną mocą wiąże się jeszcze większa odpowiedzialność, a taka w przyszłości ciążąca na barkach nieodpowiedniej osoby może doprowadzić do prawdziwych tragedii.
Teraz jednak przyszłość spokojnie i wręcz sielankowo malowała się przed nimi w jasnych barwach. Dobry nastrój obojga skłaniał do różnych wyznań, a to spotkanie otrzymało ich zdecydowanie więcej niż jakakolwiek rozmowa w ich życiu dotychczas.
„ Właściwie to nie chciałam tu dzisiaj być. Planowałam zaczerpnąć wody i udać, że do tego spotkania nigdy nie miało dojść, ale…” Zawiesiła na krótką chwilę myśl, a potem jakby się rozmyśliła przed kontynuowaniem jej i zamiast tego ciągnęła dalej ich prywatną wymianę zdań jakby niczego nie zamierzała znów wyznawać. „ W takim razie pójdziesz ze mną. Zawód, zdolności i inne bzdury zostawię gdzieś w mieszkaniu na krańcu świata.” Miała ochotę wzruszyć ramionami zaraz po tej wypowiedzi, tak jakby niespecjalnie ją to ruszało, ale powstrzymała się przed tym bo prawda była zgoła inna. Jej uczucia szalały, a ona nie potrafiła ich poprawnie nazwać ani rozdzielić, ale razem tworzyły naprawdę mocną i pozytywną mieszankę napędzaną podekscytowaniem. W momencie gdy zabrał się za zabawę jej włosami tylko wbiła w niego lekko zszokowane spojrzenie i pochyliła bardziej głową, mimo że nie było takiej potrzeby. Z tej pozycji jednak miała idealny widok na jego oczy gdy odpowiadała. „A ja od zawsze lubiłam gdy ktoś się nimi zajmował…. Tylko od mniej więcej dwunastu lat nie miał kto tego robić.” Można by rzec, że nie tylko jej to odpowiadało, ale także sprawiało jej swego rodzaju przyjemność. To nie był jeszcze ten czas by zaczęła mruczeć niczym zadowolona kotka, ale przymrużyła lekko oczy i westchnęła nie dodając już nic więcej w żadnym temacie. Wolała się skupić na tym wszystkim co budziło się w jej wnętrzu sprawiając, że nie miała już najmniejszego pojęcia co oni właściwie robią. Może to lepiej, teraz jest sobą, a nie bezduszną kukłą do mordowania jak lata temu. Teraz potrafi być tą samą radosną istotą co sprzed odkrycia własnych zdolności. Bo to on jest jej nową i jedyną rodziną.
Po pewnym czasie spędzonym w takiej pozycji zaczynała odczuwać skutki nadmiernego schylania się i wróciła do pozycji wyjściowej, ale to także niezbyt pomogło. Nie zepchnęła go jednak, a trwała tak w ciszy i nie przejmując się niedogodnościami odwróciła swój wzrok na taflę wody. Nie mogła się dłużej powstrzymywać przed niekontrolowanym uśmiechem, który sam bez przerwy cisnął się na usta. Tak długo jak byli blisko będzie potrafiła dać z siebie wszystko co najlepsze. Tak długo jak nie będzie jej odtrącał i pozwoli jej być u swego boku. Niczego więcej nie wymaga, nic więcej jej nie potrzebne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 226
Join date : 23/08/2017

#22PisanieTemat: Re: Oaza nieopodal miasta   Wto Paź 10, 2017 12:35 am

Wszystko to jednak sprowadzało się do tego, w jakich czasach żyli. W czasie wojny musieli odłożyć wszystkie sentymenty na bok i skupić się na tym, co trzeba było robić - bronić kraju. Ona uczyła się użytkować swoich prawdziwych mocy wtedy, on zaś uczył się życia w ciszy, po dwóch tragediach jakie go spotkały z użyciem słów. Przez to nie mieli czasu ani sił na wzajemną próbę zrozumienia się i na nawiązanie jakiejś pozytywnej relacji. Później, gdy wojna już się skończyła, brak więzi poskutkował bardzo długim rozstaniem i to też nie pomogło im w jakikolwiek sposób stworzyć między nimi czegoś pozytywnego. Zebrało się tego tyle, że w końcu przestali nawet mieć świadomość, iż mogli zacząć inaczej, albo mogli w ogóle coś zmienić w swoim postępowaniu. Całe szczęście, albo raczej szczęście w nieszczęściu - koszmar, pozornie straszny, pokazał, że jednak jest światełko nadziei dla ich dwojga.
Gdyby zacięła się mocniej i postanowiła nie kończyć, raczej nie wymagałby od niej żadnego tłumaczenia. Shadow widział, że jeszcze nie czas na to, by udawać najlepszych przyjaciół i by dzielić się wszystkim z potrzeby serca. Doceniał jednak te otwarcie i nie zamierzał w żaden sposób tego negować, ani krytykować. Na szczęście - dobili targu, umowa była umową. Zdecydowali, że spotkają się i zjedzą coś wspólnie, postanowią się poznać bliżej i być może, będzie to nawet kulminacyjny moment całej ich zagmatwanej więzi. Wszakże, nie brzmiało to bezpośrednio, ani chyba nie byli świadomi, ale to miała być randka. I to właśnie było niezwykłe.
Obserwował ją chwilę, gdy nachyliła się nad nim i poszerzyła nieco spektrum jego zabaw włosami o kilka dodatkowych kosmyków, ale dość szybko zrezygnowała z tego pomysłu i zostawiła mu tylko te, którymi bawił się od początku. Miał ich jednak dostatek, by cieszyć się i uspokajać, choć to mu akurat nie było potrzebne. Pierwszy raz od dawna czuł się zrelaksowany i nie musiał niczego ukrywać, ani blokować, bowiem w końcu Hani nie skupiła się na jego otoczeniu i pracy, a na nim i co najważniejsze - na sobie.
Po chwili podniósł się do pozycji siedzącej i będąc plecami przez chwilę do rudej, pomyślał. Obrócił głowę o kilkadziesiąt stopni w stronę tłumaczki i przesunął się kawałek pod palmę, która idealnie rzucała cień na część trawy wokół oazy, a także teraz na samego Shada. Położył się na plecach i odchylił prawą rękę, zapraszając Shin to siebie - chciał by położyła się obok niego, a najlepiej jeszcze wtuliła. Wtedy on będzie mógł bawić się jej włosami, a ona będzie mogła nieco się zrelaksować, dzięki wejściu w bardziej komfortową pozycję.
Więzi telepatycznej nie przerwał, ale nie sądził, by były potrzebne tu słowa. Wystarczyło spojrzeć w jego oczy, by dostrzec wyłącznie jeden przekaz: "nadrobimy te dwanaście lat".

_________________
Where I should go?
To the left, where nothing is right...
Or to the right, where nothing is left...


Battle Theme | Character Theme | Entrance Theme | Magic Theme

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 114
Join date : 27/09/2017
Age : 22

#23PisanieTemat: Re: Oaza nieopodal miasta   Wto Paź 10, 2017 1:10 am

Spoglądając wstecz Hani potrafiła ocenić nie tylko swoją rodzinę, wszystkich tych złych ludzi, demony i przestępców, ale także samą siebie. Widziała własne wady, była świadoma wszystkiego co uczyniła źle, tego co zepsuła i mogła naprawić, świadoma tych wszystkich grzechów, które popełniła od momentu gdy opuściła rodzinny dom, a jednak udawało jej się zawsze utrzymywać emocje w ryzach. Nie znała wtedy pojęć takich jak przyjść, radość czy ciepło, a to przyszło dopiero z czasem gdy odnalazła się w swoim pierwszym, a później także drugim oddziale. Doświadczyła tego naprawdę krótko, ale wiedziała jak takie doświadczenia wpływają na człowieka i potrafiła przekuć te słabości w jeszcze większą kontrolę nad sobą. Wykorzystywała wszystko co los stawiał jej na drodze i zamieniła to na swoją własną wewnętrzną siłę, a przynajmniej tak jej się wtedy wydawało bo w rzeczywistości pozbawiając się emocji pozbawiała się niezbędnych aspektów człowieczeństwa i różnicę między tymi stanami ukazywały jej jedynie spotkania z Nero.
Nikt więcej nie działał na nią w taki sposób, nie potrafił samym uśmiechem wywołać tego dziwnego odczucia, które poprawiało jej nastrój i wymuszało uśmiech, nikt nie potrafił wyciągnąć od niej wszystkiego co tylko chciał, samemu skrywając przed nią dosłownie wszystko.
Może to właśnie jej oddanie zaowocowało w to co mieli dzisiaj, w tę więź która tworząc się powoli dopiero pokaże czy przyniesie ze sobą jedynie burzę czy także nagrodzi ich tęczą.
Niespełna dwuminutowe zamyślenie dziewczyny przerwała nagła zmiana pozycji Giotto po której uniosła brew w górę i przyglądała się temu co wyczyniał z największym zaskoczeniem. Która jednak normalna osoba pragnącą bliskości drugiej osoby nie skorzystałaby z takiego zaproszenia? Na pewno nie Shin, które dwanaście lat w samotności zupełnie wystarczyło do tego by posłusznie przylgnęła do jego boku przybierając najwygodniejszą pozycję i natychmiastowo zamykając oczy.
Tym razem poprzez połączenie przesłała mu kolejny obraz, a nie słowa. Scenę łudząco podobnej do tej w której się znajdowali, a jednocześnie dała mu posmakować swoich emocji przy tym w postaci niedowierzania, późniejszego zaprzeczenia, a na końcu prawdziwego zaintrygowania. To wszystko odczuwałam po ujrzeniu tego obrazu wśród wielu innych gdy przyszłość pokazywała jej ich tak bliską relację. Do tej pory jednak nie wierzyło w żaden z tych obrazów odpychając od siebie jakiekolwiek rozważania. Jego spojrzenie w momencie gdy dopiero się zbliżała powiedziało jej wszystko co chciała wiedzieć. Pozwoliło jej wyciągnąć wnioski, których nikt nie określił nawet myślami, a co dopiero słowami.
Ta więź już istnieje i choćby się jej wyparli będzie coraz silniejsza. Pytanie tylko czy nie znajdzie się ktoś gotów by próbować ją przerwać. To dopiero pokaże odległa przyszłość do której nawet jej zdolności w połączeniu z podświadomością nie są w stanie sięgnąć na dzień dzisiejszy.
Mijający czas nie przerywa ich spokoju ani połączenia, które utrzymuje się nawet w momencie gdy dziewczyna powoli odpływa w nieświadomość pokonana przez zmęczenie i chęć odpoczynku. Jej oddech się wyrównuje, a uśmiech nadal zdobi pełne wargi gdy po raz pierwszy od dawna jej sny nie prześcigają się wzajemnie. Pierwszy raz od lat tak po prostu śpi snem sprawiedliwych, nie nękana dobrymi ani złymi majakami sennymi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 226
Join date : 23/08/2017

#24PisanieTemat: Re: Oaza nieopodal miasta   Wto Paź 10, 2017 10:37 pm

Hani być może widziała swoje wady, ale dotychczas w dosyć dziwny sposób pracowała nad nimi, zmieniając się z chłodno kalkulującej kobiety, na zwyczajną irytującą doczepkę, która szuka swojego miejsca w świecie i go denerwuje. Dzisiaj jednak wszystko zaczynało zmierzać w dobrą stronę - ruda otworzyła się na niego, podzieliła się nie tylko uszczypliwym komentarzem, ale również obawami, wątpliwościami i pragnieniami. Pomimo tego, że gdzieś tam w świadomości wiedział, iż ufa mu do pewnego stopnia, tak dopiero dzisiaj otrzymał jasną odpowiedź co do tego i to był punkt przełomu w ich relacji, bowiem do tej pory oboje nie wiedzieli na czym stoją.
Zmiana pozycji została po części wymuszona, aczkolwiek sam miał ochotę przejść nieco w cień, bowiem jemu tak naprawdę nie robiło to różnicy. Co innego Hani, która zdawała się być nie tyle co zaskoczona, co zaintrygowana samą wizją wspólnego odpoczynku. Przez te kilka chwil dała mu tak dużo ciepła, że musi się jej odwdzięczyć i zrobi to z ochotą. Tak też, gdy tylko uniósł rękę i zaprosił ją do siebie, nie musiał długo czekać na przybycie rudej. Wtuliła się w niego, jak gdyby od zawsze tak ze sobą leżeli i ułożyła się wygodnie. On w tym czasie objął ją ramieniem, powędrował dłonią w jej gęste włosy i gdy tylko odpowiednio się już ułożyli, zaczął mierzwić palcami długie kosmyki. Sprawiało mu to niebywałą przyjemność, a sama Hani chyba naprawdę za tym tęskniła, gdyż już po chwili odpłynęła w objęcia Morfeusza.
Miał zaproponować, by przespała się, jakby sugerując, że to on będzie ostoją jej spokoju i będzie odganiać każdy zły sen. Tymczasem Shin chyba sama już miała to od dawna w planach - Shad bowiem był zdziwiony tempem, w jakim dziewczyna zasnęła w jego objęciach. Wierzył w jej wizje, słowa i obawy, ale dopiero teraz dostrzegł, jak zmęczona musiała być przez cały ten czas. A warto podkreślić, że mimo przemęczenia, nadal wyglądała bardzo atrakcyjnie, ciekawe jak ona to robiła...
Gdy ona smacznie spała, on głaskał ją po głowie, bawił się jej włosami, a co jakiś czas pochylał się i sprawdzał, czy nie grymasi i na pewno jest jej wygodnie. Nie żeby miał wprawę w takich sytuacjach, ale w tym wypadku zależało mu na tym, by wszystko wyszło idealnie. Sam pewnie też zapadłby w sen, gdyby nie fakt, że nie mógł sypiać i od kilku lat nie było już mu to potrzebne. Nie medytował jednak, zwyczajnie patrzył w różne kierunki i rozmyślał nad wszystkim. Głównie nad jej wizjami i to bynajmniej nie nad tymi przerażającymi, a nad ich wspólnymi chwilami, o których kiedyś może myślał, ale nigdy nie sądził, że mogą się ziścić.
Wolną ręką chwycił jedno ze źdźbeł trawy i włożył je do ust, chcąc pogryźć sobie coś w ustach. Łatwiej mu się wtedy myślało, zdecydowanie.

_________________
Where I should go?
To the left, where nothing is right...
Or to the right, where nothing is left...


Battle Theme | Character Theme | Entrance Theme | Magic Theme

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 114
Join date : 27/09/2017
Age : 22

#25PisanieTemat: Re: Oaza nieopodal miasta   Wto Paź 10, 2017 11:27 pm

Odpłynięcie do krainy snów od wielu miesięcy sprawiało jej coraz większe trudności, samo myślenie o snach sprawiało jej trudności, a także wywoływało czystą niechęć aby naprawdę to zrobić. Shin przez wiele lat jakoś sobie z tym radziła, ale od kiedy odnowili w niewielkim stopniu więź to także i moc wizji się nasiliła przymuszając ją niejako do zmiany trybu życia. To ciągnęło za sobą wiele konsekwencji i jedną z nich było to jak łatwo i ufnie zasnęła w jego objęciach, nie bojąc się ani trochę o swoje życie czy bezpieczeństwo, chłonąc ciepło drugiego ciała pomimo temperatury na pustyni. To ciepło bowiem było inne. Było tym czego od tak dawna szukała i nawet niekorzystne warunki pogodowe nie mogły zepsuć tego jak łatwo odpłynęła. To on był temu winien, a jednocześnie będzie mu wdzięczna już po przebudzeniu.

Sami nie wiedzieli ile dokładnie czasu przeleciało, ale słońce nie przesunęło się dalej niż o godzinę na niebie gdy dziewczyna znów się poruszyła mamrocząc coś pod nosem. Bynajmniej nie zaliczało się to do złych rzeczy, a może wprost przeciwnie skoro jej policzki pokryły się niejako czerwienią, a ona nieco się powierciła zanim znalazła o wiele wygodniejszą pozycję. Właściwie to przetransportowała się niemalże siłą prosto na kolana Nero i ułożyła na nim całym ciałem, twarz chowając tuż przy jego szyi i pewnie łaskocząc go swoim oddechem. Trwało to jeszcze około dziesięciu minut nim otworzyła oczy i ziewnęła przeciągle by następnie zerknąć w górę i zrobić prawdziwie komiczną minę.
„ Sądziłam, że to mi się śni.” Wyjaśniła mu z niebywałą dla siebie prędkością i prawdziwą nieśmiałością oraz niezdarnością. To była jedna z tych sytuacji gdzie zachowywała się jak prawdziwa i zawstydzona kobieta nie wiedząc co ma ze sobą właściwie zrobić. „Mam zejść? Jestem raczej dość ciężka.” Zapytała kiedy w końcu udało jej się zebrać rozbiegane myśli w całość i chociaż nie miała na to żadnej ochoty to na pewno wykonałaby jego polecenie bez kłótni. Spory to naprawdę nieprzydatna strata energii. W tym samym czasie powoli docierało do niej właściwie wszystko co się do tej pory wydarzyło, a przez to jej gorące i czerwone policzki wcale nie ostygły zaś sama Han Mi nie miała pojęcia co się z nią znowu dzieje, jednak czuła się zdecydowanie lepiej niż przed tą drzemką. Każde minuty spokojnego snu są cenne, zwłaszcza gdy się go nie przerywa co chwilę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


#26PisanieTemat: Re: Oaza nieopodal miasta   

Powrót do góry Go down
 
Oaza nieopodal miasta
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Ruiny miasta Ilion
» Rada miasta - Członkowie i ich zadania
» Kanały miasta
» Urząd Miasta
» Kościół św. Patryka na przedmieściach miasta

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Desierto :: Bucky-