IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Cukiernia "U pana sowy"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Liczba postów : 117
Join date : 23/08/2017

#1PisanieTemat: Cukiernia "U pana sowy"   Pon Wrz 18, 2017 8:17 pm

Mały budynek w którym,każdy może zjeść coś słodkiego.Znajdują się tutaj wszystkie rodzaje ciast jakie tylko można sobie wymarzyć. Budynek jest często okupowany przez tajemniczego zamaskowanego człowieka,który często wykupuje wszystkie ciasta,przeważnie serniki.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 73
Join date : 26/09/2017
Age : 24

#2PisanieTemat: Re: Cukiernia "U pana sowy"   Sob Wrz 30, 2017 10:06 pm

Nowa Magnolia. Nowy dom. Jeszcze nie do końca oswoiła się ze świadomością, że zatrzyma się tu na dłużej. Może nawet na stałe. Dołączyła do Fairy Wings. Stała się tak zwaną przez miejscowych wróżką. Popijając gorącą herbatę patrzyła na chodnik zza oknem. To tam wpadła na swojego mistrza no i wszystko się zaczęło. Ale co konkretnie to nie wiedziała. Czekała właśnie na jakąś ciekawą misje. Czy siedząc w nieznanym miejscu mała się że ja okradną? Raczej nie. Wszystkie jej oszczędności były zabezpieczone w magicznym banku, a przy sobie miała jedynie coś co mogło by zainteresować jedynie kota. A jeśli o kotach mowa to swą Lilith, kotkę zostawiła w swoim pokoju. Zwierzak chciał lepiej zapoznać się z miejscem, gdzie będą teraz spały no i jak to koty mają w zwyczaju porządnie się wyspać. Trochę jej zazdrościła. Emocje nią targające były tak rozmaite, że nie wiedziała jak długo usiedzi bez nagłego ruszenia dalej. Tak, już wiedziała, że w każdej chwili może stąd wybiec nim się zastanowi nad dalszymi poczynaniami ale mimo to starała się wszelkimi sposobami skopić. Biegając bez celu nikogo nie pozna, a bycie całkiem odosobnioną, odciętą od wszystkich osobą w tych czasach nie było już konieczne. Zgoda te czasy dopiero co się zaczęły ale to tylko szczegół, prawda. Tak więc siedziała na krześle dalej. A nóż ktoś ciekawy przyjdzie. Chciała poznać kogoś tutejszego. Tylko skąd mogła wiedzieć, kto jest stąd, a kto tylko przejazdem? No nic. Jej optymizm podpowiadał jej, że taka osoba może w każdej chwili przejść przez drzwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 131
Join date : 18/09/2017
Age : 19

#3PisanieTemat: Re: Cukiernia "U pana sowy"   Sob Wrz 30, 2017 10:43 pm

Pomijając fakt, że podróże dla Wreckless są nadzwyczaj męczace i definitywnie najmniej lubiane, to jakoś to musiała przeboleć. Dla jednego ciastka i gorącej kawy, którą tak tu uwielbiała. To dziwne, że osoba taka jak Reckless jest właśnie nieostrożna i nieuważna. By iść na teren gildii, która w każdej chwili może ją namierzyć, to zwykły idiotyzm. Jej głupota nie była przewidziana przez ustawę. Ale mniejsza z tym.
Maszerowała dość szybko, ze względu na to, że chciała zachować chociaż cień dyskrecji. Ubrana w czarno-czerwony płaszcz z wysokim kołnierzem weszła do cukierni, a już na samym progu powitał ją słodki zapach. Uśmiechnęła się szeroko, odsłaniając nawet swoje białe zęby i dumnym krokiem podeszła do lady. Czekając na kelnerkę rzuciła pomieszczeniu, w którym się znajdowała, szybkie spojrzenie. Było prawie pusto. No właśnie, prawie. Dostrzegła jedną jedyną duszyczkę, która siedziała przy oknie. Niech to szlag... Moje ulubione miejsce... warknęła w myślach i spojrzała na kelnerkę, która prędko pojawiła się za ladą.
Zamówienie rudej składało się jedynie z dwóch rzeczy: napoleonki i cappuccino. Dziewczyna zapłaciła z uśmiechem na twarzy i z zamiarem oczekiwania na swoje pyszności podeszła do stolika, przy którym siedziała kobieta o ciemnych włosach.
-Witam, tak się składa, że to może ulubione miejsce. Nie miałaby pani nic przeciwko, gdybym się dosiadła?
Pomimo tego, iż była zimną suką to potrafiła się zachować. Zwłaszcza, że nie jest u siebie i nie chciała wzbudzać podejrzeń. Choć odrobiny kultury rudej nie zaszkodzi. Jednak Wreckless to Wreckless i nawet nie czekając na odpowiedź dziewczyny usiadła przy stoliku i założyła nogę na nogę rozpinając jeden guzik płaszcza, który lekko ją przyduszał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 73
Join date : 26/09/2017
Age : 24

#4PisanieTemat: Re: Cukiernia "U pana sowy"   Sob Wrz 30, 2017 11:05 pm

Gdyby Alonse wiedziała, że podchodząca do niej osoba jest poszukiwana pewnie zareagowałaby inaczej. Najpewniej wezwałaby na pomoc mistrza Roshi'ego. Z kolei gdyby owego starszego pana znała ciut bardziej nie mogłaby już być zbyt pewna czy na pewno będzie walczył z szkarłatnowłosą. Ale ona nie miała najmniejszego pojęcia o miejscowych toteż tylko uśmiechała się do wchodzącej osoby i skinęła głową na jej pytanie. Chodź nie zdawała sobie jeszcze sprawy, że to istotne nowa klientka cukierni też nie mogła wiedzieć o jej przynależności do Fairy Wings. Znak, który miała na plecach był dobrze schowany pod ciepłą bluzą, której z uwagi na temperaturę nie zamierzała zdjąć. Z drugiej strony i tak by nie zdjęła. Paradowanie topless nie było w jej stylu. Tak, więc obie startowały mniej, więcej na równi w tej rozmowie.
- Witam - uśmiechnęła się - Nazywam się Alonse Kurokami i dopiero co się tu sprowadziłam, a ty? Mieszkasz tu? - spytała wyciągając w jej stronę dłoń.
Była co najmniej zainteresowana nową znajomością. Od razu wpadł jej w oko unikalny kolor włosów jaki ta posiadała. Fakt, ona sama mogła zmusić swoje by tak wyglądały ale to nie byłoby to samo. Ta osoba przed nią pewnie posiadała je naprawdę, a nie za sprawą magii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 131
Join date : 18/09/2017
Age : 19

#5PisanieTemat: Re: Cukiernia "U pana sowy"   Nie Paź 01, 2017 10:05 am

Jej twarz brzmi znajomo. Kaptur i kołnierz potrafią wiele zdziałać, za co im wielce dziękuje.  Rudzielec rozsiadł się wygodnie na krześle i spoglądając co jakiś czas za okno wyczekiwała swojego zamówienia. Nie trwało to zbyt długo, albowiem kelnerka szybko się uwinęła i z prędkością rasowego sprintera podała Wreckless jej ciasto i kawę. Bez dalszego oczekiwania dosypała do napoju cukru, wymieszała i upiła łyka uśmiechając się pod nosem z zadowolenia.
Pytania dziewczyny siedzącej naprzeciwko były nieco zaskakujące. Wredna ukryła swoje zdumienie pod maską niewiniątka i przystawiając ponownie filiżankę do ust powiedziała:
-Ja tu tylko przejazdem. Możesz mi mówić Maryline.
Drugiego imienia rudowłosej nikt nie znał, więc wykorzystywanie go w celach ukrycia swojej prawdziwej tożsamości wydawało się dobrym pomysłem. Ciekawość tej duszyczki jednak sprawiała, że Wreckless czuła się nieswojo. Jak wyleje jej kawę na twarz to też będzie taka wścibska? zadała sobie pytanie w myślach przechodząc leniwie do napoleonki, która wyczekiwała na nią na małym, białym talerzyku. Kontemplując dalej Wredna doszła do wniosku, że powinna grać dalej, nawet jeśli jej się to nie podoba. Obrzucając więc swoją sąsiadkę przy stole szerokim uśmiechem zadała jej następujące pytanie:
-Skoro się tu dopiero wprowadziłaś to zakładam, że nie znasz okolicy?
Reckless co nieco wiedziała o tym mieście, no kurde musiała skoro wiele misji było poza jej ukochanym miastem. Poznawanie terenów przeciwnika było kluczowe dla Hellhoundsów. Założyła płomienne włosy za uszy zakrywając tym samym znak gildii, dobrze schowany za uchem pod włosami. Po co odkrywać na wstępie wszystkie swoje karty? Jak można się zabawić w zgadywanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 73
Join date : 26/09/2017
Age : 24

#6PisanieTemat: Re: Cukiernia "U pana sowy"   Nie Paź 01, 2017 12:35 pm

Właściwie to nawet, gdy ta nie miała odsłoniętej twarzy pewnie by jej nie skojarzyła. Bo jak? Była tu od wczoraj i jedyną osobą o której może powiedzieć znana był jej mistrz. Dlatego też nawet przez głowę jej nie przeszło, że może rozmawia z kimś z niezbyt legalnej gildii. Taka po prostu była. Nie myślała źle o innych póki nie dali jej do tego konkretnego powodu.
- Miło poznać - ponownie się uśmiechnęła - Faktycznie jeszcze się tu gubię.
Tak odbyła kilka misji w okolicy ale pomagając farmerowi z obejściem lub latając starszej pani po zakupy wiele nie poznała. Zresztą to i tak było przed przyjazdem do Magnolii. Po za tym nie za bardzo lubiła przebywać w centrum miasta. Kiedy tylko mogła wymykała się do lasu lub na polanę. Co z tego, że była zima. Śnieg był częścią natury, którą kochała. Po prawdzie wolał, gdy coś wokół niej rosło ale biała pora roku też miała swoje plusy. Szron malujący przeróżne wzory na oknach miał swój urok.
- A jak z tobą? - spytała - Znasz jakieś ciekawe miejsca do jakich warto zaglądnąć.
Szkarłatnowłosa ją zainteresowała. No może nie jakoś bardzo ale była to pierwsza osoba, pomijając mistrza z którą tu poznała. Ciekawiło ją czy też jest magiem, a jak tak to co jest jej domeną. Nie chciała jej jednak od razu zasypywać gromem pytań. Takie zachowanie może tylko kogoś spłoszyć lub co najmniej prawić by poczuł się niekomfortowo. Miała tylko nadzieję, że znajdą chwilę na dłuższą rozmowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 131
Join date : 18/09/2017
Age : 19

#7PisanieTemat: Re: Cukiernia "U pana sowy"   Nie Paź 01, 2017 1:36 pm

Nie przepadała za zbędnymi i długimi pogaduchami. Co jak co, ale spokój był jej ulubionym z klimatów. Biorąc kolejny łyk cappuccino zlustrowała dziewczynę spojrzeniem. Wyglądała na małą, naiwną dziewczynkę, która nie jest świadoma tego co się dookoła niej dzieje. Wzdychając cicho przeczesała grzywkę patrząc dziewczynie prosto w oczy.
-Jakby nie patrzeć Desierto to pustynia. Oaza jest pięknym miejscem i idealnym na odpoczynek.
Reckless lubi ciepłe miejsca, ale piasek w majtkach i skarpetkach to nie to o czym ona marzy. Wolałaby siedzieć w wannie pełnej płatków róż wraz z cudownymi olejkami. Oj jak ona za tym tęskni. Uśmiechając się do siebie, ukroiła kawałek napoleonki i pochłonęła go z widelczyka w ciągu sekundy.
-Nie przepadam za spacerami i stąd nie jestem, więc będziesz musiała niestety wybrać się beze mnie, gdybyś zechciała zwiedzać oczywiście.
Zakręciła w dłoni pustym widelczykiem, tworząc w powietrzu ósemki. W głębi duszy, jak to u niej bywa, marzyła by dziewczyna nie chciała zostać oprowadza. To nie leżało w naturze czerwonowłosej, by być miłym tak o po prostu z powodu charakteru i kultury. W tym wypadku Reckless robiła to tylko po to, by rozmówczyni nie nabrała co do niej podejrzeń. Wolała być w tym przypadku naprawdę ostrożna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 73
Join date : 26/09/2017
Age : 24

#8PisanieTemat: Re: Cukiernia "U pana sowy"   Nie Paź 01, 2017 2:40 pm

Pustkowia Desierto, tak? Dawno tam nie bywała. Ostatni raz chyba w czasie wojny, gdy jeden z żołnierzy zaniósł ją tam by pomagała w opatrywaniu rannych w starciu towarzyszy. Przepływanie w centrum starć dla dziecka było niebezpieczne ale dzięki swoim umiejętnościom mogła pomóc później.
- Kiedy ja sama nie wiem gdzie mogę tu iść - westchnęła zawiedziona - jakoś nie chce mi się siedzieć w gildii.
Po raz pierwszy w rozmowie przyznała, że należy do gildii, a że nie znajdowali się w Magnolii trudno było się domyślić o jaką może tu chodzić. Zresztą nie miała najmniejszego powodu by to ukrywać, gdyby spytano ją o konkretną. Sama nie wiedziała czemu przywiało jej do tego miasteczka z Magnolii. Może dlatego, że pewnie wpadłaby w hibernacje jeśli nie przeniosłaby się choć na chwilę w cieplejsze miejsce. Taki mały efekt uboczny jej magii ale bywa też przydatny. Jeśli wierzyć termometrowi w tym niewielkim kraju było około dwudziestu stopni. Może to dziwne, że drugiego dnia po dołączeniu do gildii ląduje w innym kraju ale, że pociągi kursowały dość, szybko a i ona mogła co nieco zdziałać swą magią. Może nie dużo ale zawsze kilka godzin drogi odzyskuje dzięki skrzydłom, a jakie to przydatne jeśli idzie o korki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 131
Join date : 18/09/2017
Age : 19

#9PisanieTemat: Re: Cukiernia "U pana sowy"   Nie Paź 01, 2017 8:06 pm

Popijając dalej kawę, która de facto powinna już dawno się skończyć, wpatrywała się w rozmówczynię, jakby chciała wypalić w jej głowie dwie identyczne umieszczone obok siebie dziury. Tak, Wreckless potrafiła tak patrzeć, ten wzrok sprawiał, że nie jeden potrafił w ułamku sekundy stać się małym robaczkiem w porównaniu do potężnej i niegodziwej Reckless. Można by powiedzieć, że ruda miała kompleks władcy. Lubiła nad wszystkim panować, mieć władze nad innymi.
Pukając palcami w blat stołu przyjrzała się dziewczynie trochę dokładniej, gdy tylko wspomniała o gildii. Wolała nie ryzykować. A dłuższa rozmowa narażała ją na rozpoznanie, nawet w takim miejscu. Postanowiła jak najszybciej skończyć napoleonkę, by zmniejszyć ryzyko wykrycia. Swój pośpiech jednak skryła pod płynnymi ruchami rąk.
-A no widzisz... Nuda potrafi sprawić, że nawet przesiadywanie w pokoju staje się bezsensowne.
Postanowiła jeszcze nie pytać o jej przynależność, chociaż sama się odkryła mówiąc, że w jest jakiejś gildii. W Hellhounds napewno nie. Wiedziałaby o tym. Poza tym wyglądała na zbyt milusią panienkę, która pomogłaby nawet wrogu, gdyby go nie znała. A no właśnie zdziwiło ją wręcz to, że jej rozmówczyni jej nie rozpoznała. Nie zmieniła wyglądu na wyjazd, bo przypuszczała, że nie potrwa to długo. Jednak niestety, zasiedziała się w tej dziurze przy napoleonce i cappuccino.
-A skoro już o gildiach mowa... Do której przynależysz?
Wiedziała, że mogła sobie w ten sposób strzelić w kolano, ale miała już idealną na tą sposobność wymówkę, którą oczywiście miała zamiar wykorzystać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 73
Join date : 26/09/2017
Age : 24

#10PisanieTemat: Re: Cukiernia "U pana sowy"   Nie Paź 01, 2017 9:07 pm

Tak, Ali by pomogła każdemu potrzebującemu. Prawdopodobnie nie zostawiłaby na pastwę losu nawet dobrze znanego, rannego wroga. Może i była zbyt wrażliwa na otaczający ja świat ale nie mogła nic na to poradzić. Możliwe, że to zasługa częstego przebywania wśród rannych ludzi w czasie wojny, oglądania zniszczeń i wszechobecnej rozpaczy. Jednak nawet gdyby mogła to by się nie zmieniła.
- Może sama nie siedzę, mam kotkę - przyznała - ale każdy musi gdzieś, kiedyś wyjść. Niestety dla mnie Lilith dała jasno do zrozumienia, że nie zamierza się przez zimę ruszać z pokoju a tak to zwykle podróżujemy razem.
Czemu nie rozpoznawała Wreckless w rozmówczyni? Proste. Ona nie miała pojęcia o tej osobie, więc nawet gdyby znała jej prawdziwe imię nic by to nie zmieniło. Owszem w czasie wojny często wysyłano ją w zwiady. Jako, że była dzieckiem nie rzucała się w oczy i często słyszała, że Pan X był w pubie Y ale z reguły nie mówiono jej jak wygląda dana osoba by jej reakcje były bardziej prawdziwe. Ona też się tym zbyt nie interesowała.
- Należę do Fairy Wings od niedawna i to dzięki samemu mistrzowi - odpowiedziała nadal się uśmiechając - Wybacz, że nie pokarzę znaku ale jest na plecach, a w publicznym miejscu nie wypada się rozbierać.
Maryline wydawała jej się bardzo obeznaną ze światem osobą choć na oko można by uznać, że są w tym samym wieku. Jednak im dłużej rozmawiały tym bardziej wydawało jej się, że ta jest jakaś nieufna lecz zbywała to na garb tego, że się dopiero co poznały i takie zachowanie jest naturalne.
- A jak z tobą? - spytała biorąc łyka herbaty ze swojej filiżanki - Jesteś magiem?
Dla niej to pytanie było niewinne, wręcz nieszkodliwe. Bo jaka est szansa, że pierwsza osoba z jaką będzie rozmawiać po dołączeniu do gildii okaże się typem spod ciemnej gwiazdy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 131
Join date : 18/09/2017
Age : 19

#11PisanieTemat: Re: Cukiernia "U pana sowy"   Nie Paź 01, 2017 9:29 pm

Jej czerwone włosy zlewały się z czarno-czerwonym płaszczem, który nosiła praktycznie codziennie. Był nietyle co wygodny, co jeszcze podobał się niezmiernie Wreckless. Wredna skończyła konsumpcję swojego zamówienia i z leniwym uśmiechem na twarzy wysłuchiwała opowieści dziwnej treści.
Już po kilku minutach znajomości, dowiedziała się, że dziewczyna ma kotkę. Dogryzła jej w myślach, że już zostanie w tym związku na wieki, ale powstrzymałam się od wypowiedzenia tego na głos. Musiała grać dalej. Tak więc poprawiając swój płaszcz, a raczej jego zapięcia odchyliła się nieco na krześle, mając się wciąż na baczności.
W głębi myśli śmiała się z naiwności kasztanowłosej. Kto by pomyślał, że taka duszyczka, z tak znanej gildii nie wie o rudej. Toć to hańba! Odsunęła na bok pustą już zastawę stołową i splątując palce swoich dłoni wróciła do świdrowania dziewczyny swoimi szkarłatnymi oczami.
Można by powiedzieć, że Wreckless odczytała już wszystko z wyglądu Alonse. Samo to co mówiła, świadczyło o jej dobrej duszy, która Wrednej niezbyt się spodobała. Wciąż z lekkim uśmiechem na ustach kiwała co jakiś czas głową, udając wyśmienitą słuchaczkę.
-Nie przynależę do żadnej. Jestem zwykłym człowiekiem, który podróżuje z miasta do miasta i trochę zna się na świecie, który go otacza.
Kłamstwa przychodziły jej z niesamowitą łatwością i lekkością. Musiała kryć dalej swoją jakże wychwytywaną tożsamość. W końcu nie była byle kim. Wiele razy słyszała "You are reckless, Wreckless", co było prawdą. Ale zawsze jej się udawało wykonać misję wychodząc z niej bez szwanku. Ba, nawet wykonywała ją lepiej niż przypuszczano. Jej stalowe nerwy i niezłomny charakter pozwalał jej na wykonywanie fachu jak najlepiej. Ale co tu dużo gadać. Jeszcze chwila i pewnie się ulotni, bo za oknem ludzie zaczynają zaglądać do środka cukierni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 73
Join date : 26/09/2017
Age : 24

#12PisanieTemat: Re: Cukiernia "U pana sowy"   Nie Paź 01, 2017 10:20 pm

Czerwonowłosa kłamała, a ona jej wietrzyła. Bo czemu miałaby nie wierzyć w to, że ta jest zwyczajnym człowiekiem. Takich też jest dużo. Nawet więcej niż magów. Nie mogła jednak oprzeć się wrażeniu, że ta ma w sobie coś więcej. Oczywiście nie koniecznie musiała być to magia. Maryline mogła równie dobrze świetnie sprawdzać się w sztukach walk.
- To też bardzo interesujące - oznajmiła - Jeśli nie masz nic przeciwko to może opowiesz mi kiedyś o swoich przygodach.
Może i trochę wybiegała w przyszłość ale zawsze miała nadzieje, że ponownie spotka przyjazną twarz. Tak ona już zaczęła podświadomie uważać czerwonowłosą może i nie za przyjaciółkę ale na pewno dobrą znajomą.
- Ja też do niedawna podróżowałam ale teraz postanowiłam się gdzieś na dłużej zadomowić - powiedziała by po chwili dodać z uśmiechem - Tylko jak widzisz stare przyzwyczajenie trudno zmienić skoro to nawet nie moje domowe Fiore.
Ok, może i nie była jakoś strasznie daleko i niektóre miasta jej rodzinnego państwa leżały dalej od Magnolii niż to miejsce ale to nie zmieniało faktu, że dalej ma w naturze zapuszczać się na dłuższe ekspedycje. Stare nawyki nie łatwo zmienić i coś czuła, że jeszcze długo będzie wybierać się na takie wycieczki.
- A może ty też chcesz mnie o coś spytać? - spytała uprzejmie.
Dotychczas to ona bardziej podrzucała temat, a Maryline jej odpowiadała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 131
Join date : 18/09/2017
Age : 19

#13PisanieTemat: Re: Cukiernia "U pana sowy"   Nie Paź 01, 2017 10:54 pm

Ona swoje skończyła. Już słyszała jak ją gdzieś w oddali wołają, miała ochotę się wyrwać jak najszybciej. Ona nie zawierała znajomości. Nie miała nawet przyjaciół. Pieprzyć przyjaciół, są gówno warci. Zawsze zdradzają i mają wyjebane. Wzdychając więc ciężko wstała od stołu gdy Alonse zadała jej ostatnie pytanie i nakładając kaptur na głowę podeszła do drzwi wyjściowych. Jeszcze progu nie przekroczyła. Ale miała pewien pomysł. Nie wykorzysta niepotrzebnie many na jakąś tam dziewczynkę, która jest niegroźna. Nie potrzebowała tego. Uśmiechając się wrogo do ciemnowłosej poczekała, aż kelnerka pójdzie na zaplecze i rzucając jej mordercze spojrzenie powiedziała:
-Ciekawość to pierwszy krok do grobu. Podziękuj losowi, że nie był to ten krok.
Alonse zadawała za dużo pytań, a Wreckless czuła jak ludzie za oknem zaczynają coś podejrzewać. Był to więc idealny moment na ulotnienie się. Zakryła więc całkowicie twarz pod szkarłatnym kapturem i wybiegła z cukierni za znikając w ciemnej uliczce Desierto.

(z.t)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 73
Join date : 26/09/2017
Age : 24

#14PisanieTemat: Re: Cukiernia "U pana sowy"   Nie Paź 01, 2017 11:16 pm

Ona też nie miała przyjaciół ale nie dlatego, że nie chciała. Po prostu jej tryb życia sprawiał, że nigdy nikogo bliskiego nie miała. Jednak chciała mieć kogoś takiego. Do Maryline została przyjaźnie nastawiona do samego końca. Uśmiechała się nawet wtedy, gdy ta pochyliła się nad nią. Dopiero, gdy wypowiedziała ostatnie zdanie i wyszła poczuła się jakoś smutno. Miała zapytać i co jej chodzi. Wydawało się jej, że ich rozmowa idzie w dobrym kierunku. Czyżby trafiła w czułe miejsce czerwonowłosej? Mogła tylko zgadywać. Nie czuła strachu. Było jej po prostu przykro, że tak się skończyła ich rozmowa. Zastanawiając się o co jej mogło chodzić dokończyła herbatę w ciszy. Może jeszcze się spotkają i wtedy sobie wszystko wyjaśnią. Tak, na pewno nie warto przez jedno zdanie skreślać człowieka. Trzeba patrzeć na sprawę bardziej optymistycznie. Bez znaczenia był, więc dla niej fakt że tamta patrzyła na nią co najmniej wrogo.  
- Dobra, czas i na mnie - powiedziała do siebie na głos - Lilith może potrzebować pieszczot.
Myśląc już tylko o spotkaniu ze swoją kotką poprawiła wstążkę, przygładziła nieco ubranie i również opuściła cukiernie. Chyba jeszcze kiedyś ją odwiedzi. Teraz może warto było zaplanować jakąś misje. Co jak co ale nawet jeśli brzydzi ją przemoc może w takich uczestniczyć pomagając na swój sposób pozostałym.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 226
Join date : 23/08/2017

#15PisanieTemat: Re: Cukiernia "U pana sowy"   Pon Paź 02, 2017 12:38 am

Wątek między Alonse Kurokami a Wreckless został zakończony, przyznajcie sobie po 1 PD. Lokacja zostaje zwolniona.

_________________
Where I should go?
To the left, where nothing is right...
Or to the right, where nothing is left...


Battle Theme | Character Theme | Entrance Theme | Magic Theme

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 73
Join date : 24/08/2017

#16PisanieTemat: Re: Cukiernia "U pana sowy"   Czw Lis 16, 2017 1:22 pm

No to jazda. Bierzemy zestaw parasoli i ruszamy w drogę. Został przydzielony, aby wcielić jakiegoś świeżaka (mam chorom curke), do ich gildii. Nie bardzo wiedział czemu akurat on. Mógł to zrobić dosłownie każdy, z wyjątkiem ich Małomównego... A może Milczącego? No w każdym razie jakoś tak. Wziął więc ze sobą swój ukochany parasol i jeszcze dwa przyczepione na plecach. Jeden na ludzi, a drugi na potwory. Mówili, że szedł od bramy... No jakiejś tam. To nie jest teraz ważne. Ważne jest to, że gdy wszedł do cukierni wszyscy zamarli. Uważnie obserwowali każdy jego ruch dopóki nie otworzył ust i nie zawołał:
-Gorąca czekolada dla wszystkich. Jeej!
We wrzawie, która wybuchła, Light prześlizgnął się do końca cukierni i usiadł przy ostatnim wolnym stoliku. Kiedy otrzymał swoją czekoladę w kubku podziękował grzecznie i upił kilka łyków gorącej cieczy i odetchnął z ulgą. Pyszności. Rozłożył się wygodnie na swoim krześle, tylko czekając aż rozpocznie się jakaś burda. Darmowa czekolada jest lepsza od darmowego piwa. Wtedy biją się sami faceci, a teraz? Matki biją córki, synowie matki, leją Cinka, a właściciel leci w lotki. Dziewczyny zrywają z narzeczonymi, a narzeczeni napierdalają byłe narzeczone, gdzieś tam w tłumie słychać, że Emila krzyczy i ktoś robi tak: " A ja!".
O! Patrzcie zaczyna się. Jakiś podeszły starszy pan dostał nagłego zastrzyku energii i zaczął bić swojego wnuczka metalową laską. Piękny widok. Alexander rozłożył nogi na stole i z uśmiechem to wszystko obserwował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


#17PisanieTemat: Re: Cukiernia "U pana sowy"   

Powrót do góry Go down
 
Cukiernia "U pana sowy"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Desierto :: Desierto-