IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mongolskie Lasy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
avatar
Liczba postów : 73
Join date : 26/09/2017
Age : 25

#26PisanieTemat: Re: Mongolskie Lasy   Sob Paź 28, 2017 10:19 pm

W sumie mieli trochę racji co do jej zachowania. Nie powinna swoich zmartwień przekładać nad dobro misji. Jednak poczuła, że musi im coś wyjaśnić, zwłaszcza po uwadze Hani.
- Przyznaję, że mimo wszystko nieco zaryzykowałam ale chyba najlepiej będzie jak to ja posłużę jako żywa tarcza - oznajmiła spokojnie - Wydaje się, że mam najniższy poziom mocy magicznej z nas wszystkich, a poza tym wydawało mi się, że niezbyt lubicie moje towarzystwo - spuściła wzrok.
Potem spojrzała na Hani, która wyraźnie miała ją za dziecko. Co nie było zagadką skoro nawet tak się do niej zwróciła. Zacisnęła pięści tłumiąc wybuch wściekłości. Czemu ludzie wciąż ją tak traktowali? To w końcu nie jej wina, że wygląda na nastolatkę i to taką, która dopiero co zaczęła dojrzewać. Ktoś mógłby powiedzieć, że ma szczęście, że tak wolno się starzeje ale ona była nieco odmiennego zdania. To nie jest miłe, gdy ktoś co raz mówi ci, że jesteś za młoda by gdzieś wejść.
- Alonse i mam dwadzieścia lat - odpowiedziała na pytanie Hani.
W sumie trudno jej było ją winić o te pochopne wnioski ale i tak nieco denerwujące ciągle być tak postrzeganą. Odetchnęła głęboko. Musiała się uspokoić jeśli chciała skupić się na misji. Kiedy Hani przedstawiła swoją propozycje nieco się zmieszała.
- Znaczy się jak to ma wyglądać? - spytała - Nasze umysły będą dla siebie wzajemnie jak otwarta książka? Będziemy słyszeć wszystkie swoje myśli, czy ich przekaz będzie uzależniony od naszej woli?
Może i była przyjacielską osóbką ale jak każdy miała rzeczy, którymi nie chciała się dzielić z innymi zwłaszcza, że niewiele wiedziała o towarzyszących jej osobach. Co prawda Keigar'a już wcześniej spotkała ale nie spędzili razem zbyt wiele czasu. Natomiast sama rudowłosa była raczej wobec niej niechętna i jakoś nie wiedziała, czy aby chce łączyć się kimś kto jej nie ufa. Możliwe, że by kontynuowali tę rozmowę, gdyby nie demony. Tak demony latające nad płonącym miastem. Istoty o których myślała, że zostały przepędzone do swego wymiaru, czy gdzie tam one mieszkają. Nie wiedziała podobnych od czasów wojny i miała nadzieje, że już nigdy nie będzie jej dane się spotkać z tymi kreaturami. Na szczęście należały do tych słabszych. Gorzej, że zupełnie ich tu nie powinno być. Kiedy myślała, że już po największym szoku motyl doprowadził ich do jeszcze mniej spodziewanej osoby. Jhin Ilima co samo w sobie może i nie byłoby jakieś przesadnie dziwne gdyby nie fakt, że wyglądał bardziej jak ktoś w jej wieku niż o wiele starszy mężczyzna. Kiedy pierwsze emocje opadły miała ochotę spytać o rok. Tak właśnie - „Który mamy rok?”. To co nasuwało jej się na myśl było szaleństwem ale tylko to by tłumaczyło ową sytuacje. Z miejsca ktoś by mógł ją uznać za niestabilną psychicznie. Jakimś cudem cofnęli się w czasie?
- Witam - skinęła głową - Jak obecnie wygląda sytuacja?
Miała nadzieję, że ten wyjaśniając co obecnie dzieje się na polu walki powie zarazem coś co by ją utwierdziło lub przeciwnie w teorii cofania się w czasie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 114
Join date : 27/09/2017
Age : 22

#27PisanieTemat: Re: Mongolskie Lasy   Nie Paź 29, 2017 12:06 pm

Idąc za motylem nie wyobrażała sobie nigdy powrócić w swojej wędrówce do przeszłości. To wszystko co mijali już kiedyś odbijało się w jej oczach swoim upiornym widmem, wszystkie te dźwięki powtarzały się w jej umyśle ze zdwojoną siłą, a krzyki umierających żołnierzy dobiegały do niej już z daleka. Nie potrafiła tego przyjąć na nowo we snach, a teraz miała się zmierzyć ze swoim koszmarem na żywo, bez jakiegokolwiek przygotowania mentalnego i fizycznego na tego typu sytuacje. Blizna na policzku zapiekła przez chwilę, a Hani uniosła wzrok wystarczająco wysoko by dojrzeć niebo przysłonięte przez większe niż ludzkie, ale jednocześnie niewyraźne sylwetki. Chłód przebiegający wzdłuż jej ciała i nagłe drżenie rąk skłaniało ją do ucieczki, ratowania własnego życia i nie powracania do tej historii już nigdy więcej, ale odezwało się w niej jednocześnie też coś innego. Ta druga część, która pragnęła zmierzyć się z własnymi lękami, pomóc jej wyjść z tych panicznych stanów w jakie wpadała nocami, pomóc jej zmierzyć się z przeszłością na własnych zasadach. Czy to dlatego tutaj przysłał ich starzec, którego według słów Alonse widziała sarenka? O tym nie mogła mieć pojęcia, ale nie wierzyła w takie bzdurne tłumaczenia. Przyjęła więc, że musieli naprawić coś co ktoś wcześniej zepsuł, jakiś bezmyślny mag wędrujący w czasie zaburzył przeszłość, a oni mieli pewnie zginąć by ją naprawić dla pozostałych.
Przynajmniej Shin nie miała takich zamiarów, przetrwa to piekło które malowało się przed nimi i wróci do domu, do swojego cichego zakątka i do cienia, którego nie mogła zabrać ze sobą, którego pozornie wszędzie wokół było pełno, ale wcale nie czuła jego obecności.
- Telepatia nie jest tym samym co wtargnięcie w czyjś umysł siłą. Nie zobaczę czy też nie usłyszę niczego ponadto co sami zechcecie wysłać. Podobnie kiedy będziecie komunikować się między sobą. - Odpowiadanie na tak proste i wymagające jedynie logicznego myślenia pytania sprawiło, że Hani nachmurzyła się jeszcze bardziej, naprawdę zaczynała żałować wyboru misji przez to, że musi ją przechodzić z kimś poza samą sobą. - Gdybym chciała zobaczyć więcej nie pytałabym was nawet  o zdanie. - Dodała, żeby mieli jasność w tym temacie, miała swoje środki perswazji do tego by przekonać kogoś do swojej woli, a potem móc swobodnie przebyć wędrówkę przez jego jaźń. Ich rozmowa jednak urwała się gdy doszli do pewnego punktu kulminacyjnego ich wędrówki, a rudowłosa nadal nie odrywała wzroku od przewodnika.
Dopiero gdy motylek zniknął, a jego obecność przestała wpływać na nią i zakłócać jej zdolność samodzielnego podejmowania decyzji, dziewczyna przeniosła wzrok na młodszego mężczyznę, Jhin Ilima, nawet ona o nim słyszała chociaż nigdy w ciągu jej kariery wojskowej się nie spotkali. Wyglądał o wiele młodziej niż zapamiętała z wizerunków jakie im później pokazywali na temat ich przełożonych. Kogo jak kogo, ale ich musieli znać jeśli mieli wiedzieć kogo później słuchać w razie przeniesienia. Teraz stał przed nią żywy i próbował jej wydawać rozkazy kilkanaście lat wstecz, jej wewnętrzny opór nie spotkał się jednak z otwartymi drzwiami by wydostać się na zewnątrz bo wciąż była bronią doskonałą, wyszkolonym bojowo magiem i skrytobójcą, dawne przyzwyczajenia skłoniły ją do zasalutowania pozostałym oraz dowódcy, a kiedy już chciała zacząć zadawać bardziej szczegółowe pytania odezwała się Alonse. Shin zdusiła więc w sobie przekleństwo i czekała, aż dziewczę skończy. To, że młoda ma dwadzieścia lat właściwie niewiele zmieniło w jej nastawieniu, nadal nie było jej na świecie gdy Hani odkrywała powoli swoje moce, a kiedy ona walczyła na wojnie to Ali ledwo co dostawała się do szkoły. Ich doświadczenia zbyt mocno się różnią by miała od tak przestać zwracać na to uwagę.
- Wyglądamy bo jesteśmy ludźmi, a także magami. Jeśli centrum potrzebuje pomocy to dlaczego nadal tu jesteście? Nie powinniście się przenieść tam? - Przyglądając się powoli malejącej liczbie ludzi Jhina wyczuła wyraźnie swój własny lęk przed pozostaniem dłużej w tym miejscu, a jednocześnie wiedziała, że w centrum na pewno będzie jeszcze gorzej skoro to tam chcą ich odesłać. - W każdym razie pośpieszmy się. Wygląda na to, że jeszcze ich przybywa i są naprawdę spragnione ludzkiej krwi. Bardziej niż kiedykolwiek. - Nie musiała nawet próbować sięgać po umysły demonów bo ich jaźń sama buchała w jej stronę płomieniem nienawiści i wiedziała, że gdyby spróbowała jej dotknąć to mogłaby spłonąć na miejscu, oszaleć i możliwe, że skrzywdzić kogoś obok siebie jeśli nie wszystkich. Nikt bowiem nie spodziewałby się teraz po niej wybuchu albo co gorsza w przypadku przejęcia przez demoniczny umysł, nie spodziewali się wybuchu skrywanego potencjału jej mocy, o którego istnieniu Shin nawet jeszcze nie wiedziała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
avatar
Liczba postów : 79
Join date : 23/08/2017

#28PisanieTemat: Re: Mongolskie Lasy   Nie Lis 05, 2017 9:17 pm

Słysząc wyjaśnienia Ali i mając jako taki obraz jej sposobu myślenia westchnął. Cóż w jego oczach to było niedorzeczne, nawet bardzo. Jeszcze raz uszczypnął policzek dziewczyny, a następnie go puścił.
- Ech, muszę poprawić cię w dwóch kwestiach. Po pierwsze uznaje misję za udaną tylko wtedy, gdy wszyscy wracają do domu. Dlatego też jeśli byś zginęła, to to zadanie byłoby porażką już na początku. Poza tym i tak poszliśmy za tobą, więc twa śmierć nic by nie zmieniła. - Odparł spokojnym nieco pouczającym tonem. - Co do drugiej kwestii nie wiem skąd ci to przyszło do głowy. To, że przez chwilę skupiam się na zleceniodawcy i samym zadaniu nie znaczy, że nie lubię twego towarzystwa. - Dodał uprzejmym tonem, po czym położył rękę na głowie dziewczyny i lekko potargał jej włosy.
Naturalnie podczas drogi chłopak zauważył kilka zastanawiających kwestii. Przykładowo demoniczne stwory na niebie wzbudzały niepokój myśli typu "co tu się właściwie dzieje". Z kolei widząc miasto, gdyby nie zobaczył wcześniej okolicy to pomyślałby że trafił zupełnie gdzie indziej. Z drugiej strony czytając kroniki dowiedział się, że wcześniej miasto wyglądało jakoś inaczej. Ciekawe... Podróż w czasie? Projekcja świata? Wizualizacja wspomnień? Cóż to może być za rodzaj magi? - Popadł w lekką zadumę chłopak, co można było zauważyć. Po jakimś czasie jednak przerwał te przemyślenia, gdyż inna sprawa go zainteresowała. Mianowicie czy oni mogą wejść w bezpośrednią interakcję z tym światem i on z nimi. Mianowicie prze takich wydarzeniach jeśli świat może na nich oddziaływać, to nie byłoby zbyt ciekawie. Tak, czy siak nie ma na to wpływu, więc będzie musiał to sprawdzić. Wyjaśnień Hani na temat jej mocy wysłuchał z uwagą, cóż w tych informacjach znalazło się kilka nowych ciekawostek.
- Hmm, rozumiem w takim razie w porządku. - Odrzekł spokojnym acz uprzejmym tonem.
Co do możliwości swobodnego wtargnięcia do jego pomysłu, to tej kwestii nie skomentował. Cóż nie wiedział czy jego metody były by odpowiednie na to, więc nie zamierzał o tym dyskutować. W mieście spotkanie tej legendarnej osoby nieco go zaskoczyło, w końcu kto by się spodziewał. Tak czy siak,skoro motyl do niego prowadził, to widać coś było na rzeczy. Do rozmowy się nie wtrącał, w końcu dziewczyny poruszyły wystarczająco kwestii w tej sytuacji.

_________________
Battle Theme
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 17
Join date : 18/09/2017

#29PisanieTemat: Re: Mongolskie Lasy   Wto Lis 07, 2017 2:29 pm

~MG~

Demony atakowały miasto, gdy nadal trwały rozmowy jak powinniście się zachować w tej sytuacji - nie było w tym jednak nic dziwnego, walka z tymi potworami nie należała do najłatwiejszych, zdawaliście sobie z tego sprawę. Chociaż nie padło jednak najważniejsze pytanie dotyczące czasu, w którym się znajdowaliście, to domyślaliście się już w jakim czasie się znaleźliście, chociaż nadal ciężko było odpowiedzieć na pytanie czego oczekiwał od was twórca portalu. Motyl wskazał, co prawda generała, który polecił wam iść do centrum miasta, ale czy nie był to tylko przypadek? Tego nie mogliście potwierdzić, ale również nie potrafiliście temu zaprzeczyć.

- Nie mamy czasu i możliwości pomóc tym w centrum, musimy strzec obrzeży miasta, aby jeszcze więcej demonów nie wpłynęło do środka. - wytłumaczył się młody Jhin Ilima - Sytuacja jest tragiczna, miasto upadło, w zasadzie walczymy z demonami chcąc uratować to, co się da, w mieście były dość silne magiczne gildie, katedra Kardia, wiele potężnych artefaktów, nie chcemy, aby to miejsce wpadło w ręce demonów więc walczymy i wygramy. Wojskami dowodzę ja, Mistrz Takumi i mistrz Hishito, a także Xiun Mei. Pozostali powinni być w centrum właśnie, tam jest najgorzej. Dobra nie mam czasu z wami gadać, ruszajcie do przodu jeśli nie jesteście po stronie demonów.

Po tych słowach Jhin Ilima wyskoczył na kilkanaście metrów złapał jednego z latających demonów, a następnie cisnął nim o ziemię zabijając go, samemu przeskakując na kolejnego, któremu po prostu skręcił w powietrzu kark, wpadając na jeszcze kolejnego, którego kopnął z całej siły spadając w dół i zabijając kolejnego z demonów. Widać było, że mężczyzna znał się na sztukach walk jak nikt nic dziwnego, że Jhin Arts uważane jest za jeden z najpotężniejszych stylów walki.
W swoim monologu wymienił również imiona pozostałej trójki z grupy Four Guardians, którzy prawdopodobnie też znajdowali się w tym miejscu i walczyli z demonami. Dobrze było mieć ich po swojej stronie, ale sytuacja wyglądała gorzej niż źle, miasto wydawało się kompletnie zniszczone, nie nadające się do niczego więcej poza zniszczeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 73
Join date : 26/09/2017
Age : 25

#30PisanieTemat: Re: Mongolskie Lasy   Czw Lis 09, 2017 4:43 pm

Słowa Keigar'a nieco podniosły ją na duchu. Może faktycznie miała nieco zaniżone poczucie własnej wartości jednak teraz nie zamierzała się nad tym zastanawiać. Nie było nawet na to czasu. Wyraźnie było widać, że czeka ich nie lada walka. Choć towarzystwo zielonowłosego jej nie przeszkadzało, gdyż zdążyła go nawet polubić po ich pierwszym przypadkowym spotkaniu to nieco inne uczucia miała co do Hani. Dziewczyna nie wydawała się zła ale jej środki przekazu „jak zechce to zrobię to bez zgody” nieco ją odrzuciły. W przeciwieństwie do zielonowłosego jakoś nie mogła się przemoc by jej zaufać. Dlatego też na razie wolała nie łączyć z nią swych umysłów. Nadal miał wrażenie, że ta traktuje ją z wyższością. A przecież Alonse też pomagała na wojnie. Może nie walczyła na froncie ale swymi zdolnościami medycznymi i tym podobnymi wspomagała szeregi towarzyszy broni. Widziała konających i opłakujących żołnierzy. Trudy tych okropnych czasów były jej doskonale znane.
- Może przydam się inaczej niż w walce - zasugerowała - Mam opanowane podstawowe zdolności w kwestii medycznej.
Chciała pomóc tam gdzie czuła, że sprawdzi się najlepiej. Krótko mówiąc nie była zbyt dobra w samej walce i nie chciała być na froncie tylko przeszkodą dla innych. Za to jeśli mogła pomóc rannym nie zamierzał rezygnować. Pytanie tylko czy wśród tych zniszczeń jest jakieś w miarę bezpieczne miejsce na punkt pierwszej pomocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 114
Join date : 27/09/2017
Age : 22

#31PisanieTemat: Re: Mongolskie Lasy   Czw Lis 16, 2017 3:42 am

Spouchwalanie się jakie zaprezentowali w jej towarzystwie pozostali magowie nie pozostało bez reakcji ze strony rudowłosej, która krzywiąc się natychmiast odwróciła od nich wzrok i ponownie skierowała go na demony. Kto to widział, robić takie rzeczy podczas misji, zagrożenie życia było teraz ważniejsze niż fochy tej całej Alonse tylko za to, że Keigar nie chciał pokazywać się z mniej profesjonalnej sprawy przy pracodawcy. Czasem Hani miała wrażenie, że podejście niektórych do ludzkiego życia i pracy jest naprawdę płytkie i dlatego właśnie nie potrafi go zrozumieć, do tego grona niestety zaczęła zaliczać się Kurokami czy jej się to spodoba czy też nie.
Ostatecznie Shin wyrobiła sobie już o niej jako takie pierwsze wrażenie i pozytywne ono nie było w żadnym calu, przeciwnie młodsza dziewczyna wyraźnie ją irytowała i nie zamierzała się dłużej z tym kryć jeśli mogła w ten sposób rozładować frustrację spowodowaną absurdalnością tego zadania oraz tego co działo się z nimi i światem od kiedy przekroczyli portal.
Odezwała się jednak w tym temacie dopiero później, teraz zaś wysłuchała odpowiedzi Jhina. Odpowiedzi po której zmierzyła go jeszcze mniej przychylnym spojrzeniem niż na początku, dla innych bohater, a dla niej w tym momencie jedynie młodzik aspirujący na przywódcę. Jego moce nie zrobiły na niej wrażenia bo podczas wojny widziała i doświadczyła w swoim otoczeniu o wiele więcej, widziała potężniejszych magów, toczyła starcia mając mocniejszych towarzyszy broni.
Właściwie zgodne z prawdą było stwierdzenie, że na Shin mało co robiło prawdziwe wrażenie przy jej zgorzkniałej osobowości żołnierza, mimo jednak wyjątkowo nieprzychylnej postawy jej ciało automatycznie ruszyło by wykonać rozkaz i jako pierwsza wystrzeliła do przodu szybkim krokiem nie patrząc czy reszta za nią nadąża. Wiedziała jednak, że na pewno nie zostają w tyle nie tylko poprzez odgłos kroków, ale także przez słabo wyczuwalne nici ich umysłów jakie mogła wyłapać w tym całym zamieszaniu dlatego właśnie wypuściła macki umysłu by połączyć się z obojgiem i czy to się Alonse podobało czy też nie od teraz zamierzała stosować wyłącznie przekaz myślowy. Szkoda czasu i oddechu na marnowanie go na mowę kiedy liczyła się każda sekunda podczas, której mogli już uratować coś lub kogoś ważnego. Tak, Hani nie miała złudzeń i nie liczyła, że będzie się poświęcać za zwykłych cywili, niestety życie nie jest sprawiedliwe.
„ Czas na twoje wątpliwości, protesty i zażalenia będzie później Alonse. Nie wiem gdzie jesteśmy ani w jakim czasie, ale znaleźliśmy się tutaj nieprzypadkowo. Staruszek pewnie chce żebyśmy czegoś doświadczyli albo spróbowali czemuś zapobiec. Według mnie jednak nie powinniśmy się mieszać w nic konkretnego, to nie nasz czas i jeśli go zaburzymy możemy tu utknąć na zawsze. O ile już nie utknęliśmy.” Dopiero po własnym monologu dotarło do niej, że naprawdę mogą nie wrócić i jak bardzo tego nie chciała przez jej głowę przemknęła myśl o cieniu, którego płomieniem tak długo była. Nie może teraz o tym myśleć, poużala się nad sobą dopiero gdy powrót naprawdę stanie się niemożliwy, teraz nie czas na żałość i łzy. „Czyli potrafisz być użyteczna jako medyk. To dobrze. Moje zdolności nie ograniczają się do umysłu, ale lepszy ze mnie skrytobójca niż wojownik, a Keigar jak mniemam nie jest w tej kwestii bardziej uzdolniony. Powinniśmy więc trzymać się bardziej z tyłu i wspomagać żołnierzy. Pchanie się do pierwszej linii może nas po prostu zabić.” Kolejna pozbawiona otoczki ułudy informacja jaką im tego dnia przekazała, a co było całkowicie logiczne patrząc na to jaki zespół im się zebrał. To nie była wcale dobra wiadomość i Hani nie mogła sobie odmówić zwątpienia w powodzenie tej misji, ale nie zamierzała się poddać. Miała jeden cel, który motywował ją by przeć ku centrum miasta. Powrót do ich czasów, powrót do Niego. Nie mogła tu utknąć już na zawsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


#32PisanieTemat: Re: Mongolskie Lasy   

Powrót do góry Go down
 
Mongolskie Lasy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Królestwo Fiore :: Nowa Mongolia-